Reklama

Reklama

"Przegląd": Oszczędzamy trzustkę

Najzdrowsze jest jedzenie niezjedzone.

Z prof. Waldemarem Karnafelem - diabetologiem i specjalistą chorób wewnętrznych rozmawia Barbara Jagas.

Reklama

Barbara Jagas: Czy odżywiamy się zdrowo, panie profesorze?

Prof. Waldemar Karnafel: - Odżywiamy się teraz skandalicznie. Nie dość, że mamy nietolerancję różnych produktów i musimy unikać np. laktozy, glutenu, fruktozy, a to prowadzi do niedoborów, to jeszcze zjadamy wiele produktów, które zawierają syrop glukozowo-fruktozowy, który po prostu szkodzi naszemu zdrowiu. 

Podobno jest ok. 800 produktów zawierających ten syrop.

- Najwięcej jest go w słodyczach, dlatego lepiej nie kupować ciast, tylko samemu je piec. Ale syrop glukozowo-fruktozowy jest dodawany i do innych produktów. Nie wiem, czy do 800, jak podają niektóre publikacje, ale do kilkuset na pewno. 

Znakiem naszych czasów jest jedzenie, którego smak i wygląd muszą być perfekcyjne. Tylko że niekoniecznie jest to dla nas zdrowe.

- Obliczono, że na około tony pożywienia zjadanego przez nas w ciągu roku, kilka kilogramów stanowią takie substancje jak barwniki, ulepszacze smaku itp. To jak mamy być zdrowi?! 

No właśnie.

- A dodajmy do tego pośpiech i spożywanie wielu produktów przetworzonych. Niezdrowe są tłuszcze trans i fruktoza, które nasilają zapalenie w jelicie, co wpływa na jego przepuszczalność, a w konsekwencji powoduje insulinooporność. Okazuje się, że praprzyczyna cukrzycy tkwi w przewodzie pokarmowym.

Wiemy, że do cukrzycy prowadzi otyłość.

- Tak, bo otyłość brzuszna prowadzi do insulinooporności, a wtedy chociaż insuliny jest za dużo, ona nie działa tam, gdzie powinna. W efekcie powstaje cukrzyca. A otyłość jest dzisiaj bardzo powszechna i jest wynikiem obżarstwa, spożywania przetworzonej i skażonej żywności oraz braku ruchu. Jak ten brak aktywności fizycznej prowadzi do otyłości? Sprawa jest prosta. Kiedy zjadamy posiłek, insulina stara się wprowadzić glukozę z krwi do tkanek, m.in. do wątroby i do mięśni. A jeśli tam nie ma miejsca, wprowadza do tkanki tłuszczowej. 

A kiedy jesteśmy aktywni fizycznie?

- Jeżeli poruszamy się, robimy miejsce dla glukozy w mięśniach i wówczas insulina może tam wtłoczyć glukozę, zmienić ją w glikogen i dzięki temu nadmiar glukozy nie zamienia się w tłuszcz.

Jakie jest najzdrowsze jedzenie?

- Niezjedzone... A tak naprawdę wszystko trzeba jeść, ale z umiarem i nie za słono ani nie za słodko. Nie wolno połykać niepogryzionego jedzenia, bo niestrawione resztki w jelitach stwarzają doskonałe warunki do rozwoju bakterii. A one z kolei mogą wywoływać przewlekłe zapalenie jelit, następnie mieć wpływ na rozwój cukrzycy. 

Cukrzyca, zwłaszcza typu 2, jest bardzo powszechną chorobą. Na czym właściwie polega? 

- Cukrzyca typu 2 jest związana z postępującym zaburzeniem wydzielania insuliny przez komórki B wysepek trzustkowych oraz insulinoopornością, a także zaburzeniem osi inkretynowej, czyli równoległego stymulowania wydzielania insuliny przez trzustkę poprzez inkretyny - hormony w jelicie. Wiedzę na ten temat zdobyliśmy w ostatnich latach. Wydzielanie insuliny u chorego cały czas się pogarsza, aż w pewnym momencie jej brakuje. I trzeba wówczas podać leki, które stymulują wydzielanie tego hormonu, aby glukoza z pożywienia mogła przeniknąć do komórek i dać energię. Jednocześnie obniża się wtedy poziom cukru w organizmie, a był wcześniej za wysoki z uwagi na brak insuliny. 

Są nowe leki na cukrzycę... 

- Mamy dwie duże grupy nowych leków - są to inkretyny i flozyny. Inkretyny wpływają na poprawę osi inkretynowej, a także zmniejszają poziom cukru i pobudzają produkcję insuliny, ale w inny sposób - działają na wysepki trzustkowe, ale nie bezpośrednio, omijają je i oszczędzają dzięki temu. Jest to zupełnie nowy mechanizm działania. Leki inkretynowe to: agoniści receptora GLP1 i inhibitory dipeptydylopeptydazy IV. Ich skład uwzględnia wiedzę na temat faktycznej przyczyny cukrzycy, którą jest zaburzenie pracy hormonu inkretynowego, stymulującego wydzielanie insuliny w trzustce, ale działając na nią poprzez komórki w jelicie.

Czym te leki różnią się od dotychczas stosowanych?

- Podanie leku powodującego wydzielanie hormonu inkretynowego, tzw. GLP1, który prowadzi do wydzielania insuliny przez trzustkę, nie działa niszcząco na wyspy trzustkowe. A jest to mankament leków klasycznych, które po dłuższym stosowaniu po prostu wyczerpują trzustkę. Trzeba też dodać, że agoniści receptora GLP1 wpływają na zmniejszenie masy ciała. Inna ważna rzecz, jaką zauważono, to fakt, że niektóre leki inkretynowe wykazują działanie ochronne na serce. A cukrzyca niszczy serce, powodując zawały i niewydolność mięśnia sercowego. U chorych na cukrzycę znacznie zwiększa się ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, które są przyczyną 80 proc. zgonów w tej grupie chorych. Natomiast ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca jest od dwóch do czterech razy wyższe niż u osób bez cukrzycy. A przecież choroba niedokrwienna serca jest najczęstszą przyczyną zgonów. I jeszcze jedna wiadomość: w ciągu 10 lat od rozpoznania cukrzycy typu 2 u co siódmego chorego występuje zawał serca.

Skąd wiadomo, że leki inkretynowe korzystnie działają na serce?

- Zawsze kiedy robi się badania nowych leków na cukrzycę pod kątem wpływu na choroby sercowo-naczyniowe, sprawdza się, czy nie oddziałują one negatywnie. I w przypadku niektórych leków inkretynowych okazało się, że osłaniają one serce, oszczędzają je. 

A co z flozynami, jakie jest ich działanie?

- Jest to druga grupa leków, które mają dobry wpływ na układ krążenia, poza tym oczywiście, że obniżają cukier. Zmniejszają one występowanie niewydolności serca i zawałów. Tutaj mamy inny mechanizm działania - flozyny odwadniają organizm, odciągają cukier, odchudzają i zmniejszają ciśnienie. Ich korzystne działanie na serce zostało udowodnione, ale nie znamy jeszcze dokładnie jego mechanizmów.

Dlaczego cukrzyca uszkadza serce?

- Hiperglikemia występująca w cukrzycy, czyli za wysoki poziom cukru, powoduje powikłania mikronaczyniowe, co prowadzi m.in. do uszkodzenia wzroku, ale także niszczy duże naczynia, czego skutkiem jest m.in. miażdżyca tętnic wieńcowych, a stąd już niedaleko do chorób mięśnia sercowego.

Wiem, że jako konsultant wojewódzki w dziedzinie diabetologii prowadził pan badania nad cukrzycą. Jakie były efekty tych badań?

- Badania, które przeprowadziliśmy razem z NFZ w 2012 r., wykazały, że wśród wszystkich osób z niewydolnością serca jedna trzecia miała cukrzycę, mężczyźni diabetycy chorowali siedem razy częściej niż inni ludzie, kobiety z cukrzycą - sześć razy częściej. Z kolei zawał serca wystąpił pięć razy częściej u takich mężczyzn, u kobiet - sześć i pół razy. Na udar mózgu chorowano pięciokrotnie częściej. A wśród ponad 200 tys. osób, które zmarły w 2012 r. na niewydolność serca, 30 proc. również stanowili chorzy na cukrzycę. Dlatego twierdzę, że te nowe leki są tak ważne. Okazało się, że zmniejszają umieralność z powodu chorób serca. Obie grupy leków przeszły wieloośrodkowe badania kliniczne, potwierdzające to, co mówimy, że mają korzystny wpływ na układ sercowo-naczyniowy.

Jak pan leczy swoich pacjentów?

- Najpierw stosuję leki klasyczne, dobierając je zależnie od rodzaju patogenezy cukrzycy u danej osoby. Cukrzyca cukrzycy bowiem nierówna. Niektóre osoby mogą mieć przeciwwskazania do stosowania danego leku, bo ma on wpływ na wzrost masy ciała, inny lek z kolei - na chudnięcie. To wszystko muszę wziąć pod uwagę, zanim coś zaordynuję. Natomiast jeśli leki, które pacjent dotąd przyjmował, przestają działać, nie mówię, aby przejść na insulinę - szczególnie w przypadku osób otyłych, gdyż u nich efekt może być mizerny. Natomiast dodaję wtedy nowe, poprawiające oś inkretynową, lub flozyny. Ale wiem, że nie wszystkich pacjentów na nie stać. Dlatego apeluję o refundację tych nowych ważnych grup leków.

Barbara Jagas    

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy