Pseudokibice zatrzymani

Kilkudziesięciu pseudokibiców zatrzymała policja w czasie chuligańskich ekscesów, do których doszło dzisiaj w Białymstoku w czasie meczu piłkarskiego Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa.

Jak poinformowała policja, w ekscesach rannych zostało osiem osób, w tym policjant, który trafił do szpitala z raną ciętą szyi. Z powodu zajść na stadionie, mecz półfinału Pucharu Polski został w 78. minucie przerwany.

Reklama

- Odizolowaliśmy w sumie kilkudziesięciu pseudokibiców obu drużyn, ustalamy ich udział w zajściach - powiedział wieczorem rzecznik prasowy podlaskiej policji, Jacek Dobrzyński.

Nie potrafił jeszcze podać, ile osób wyprowadzono ze stadionu, bo niektóre działania (np. konwojowanie grup kibiców Legii) jeszcze trwały. Dobrzyński zastrzegł, że niektóre osoby mogą zostać jedynie wylegitymowane i szybko wypuszczone.

Policja ocenia, że na stadionie było ponad dziesięć tysięcy osób, z czego ok.1 - 1,2 tys. to kibice drużyny warszawskiej, którzy przybyli do Białegostoku m.in. specjalnym pociągiem.

W czasie meczu policjanci kilka razy musieli interweniować, by zaprowadzić spokój na trybunach. Po raz pierwszy już ponad godzinę przed meczem, gdy część chuliganów w sektorze przeznaczonym dla kibiców Legii próbowała sforsować ogrodzenie w kierunku boiska. Policja użyła m.in. armatek wodnych, a ośmiu najbardziej agresywnych wyprowadziła ze stadionu. Funkcjonariusze strzelali też z broni gładkolufowej. Jak mówi rzecznik, były to strzały ostrzegawcze.

Pseudokibice Legii awanturowali się jeszcze w momencie rozpoczęcia spotkania. Wtedy zdołali przedostać się do sąsiedniego, pustego sektora i stamtąd rzucali kawałkami ławek i kamieniami w białostockich kibiców.

Potem zaczęły się kłopoty z chuliganami po przeciwnej stronie trybun, gdzie siedzieli fani Jagiellonii. W 21. minucie meczu sędzia przerwał nawet grę, bo kilkunastu chuliganów z Białegostoku wtargnęło na boisko, próbując dostać się do sektora zajmowanego przez warszawiaków. Interweniowali funkcjonariusze, w których stronę posypały się m.in. kawałki drewnianych ławek. Przerwa w meczu trwała osiem minut.

Do ponownych zajść z udziałem pseudokibiców Jagiellonii doszło na kilkanaście minut przed końcem meczu. Policja znowu użyła armatek wodnych. Ponieważ porządku na trybunach nie dało się zaprowadzić, sędzia ostatecznie przerwał mecz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy