Reklama

Reklama

RMF24: Skandaliczny poród w Starachowicach

Urodziła na podłodze, między łóżkami, na zwykłej sali oddziału położniczego. Nikt z lekarzy nie przyszedł i mimo wezwań męża nie pomógł kobiecie, która musiała urodzić martwe dziecko. To wstrząsająca i makabryczna historia ze szpitala w Starachowicach - informuje reporter RMF FM Mariusz Piekarski.

1 listopada pani Iza przestała czuć ruchy dziecka. Była w ósmym miesiącu ciąży. Badania USG wykazały, ze dziecko nie żyje i postanowiono wywołać poród. Dwa dni później nikt w szpitalu nie zadbał, by kobieta urodziła w godnych, cywilizowanych warunkach.

Reklama

Nikt nie przyszedł, choć pani Iza alarmowała, że zaczęły się skurcze, a jej mąż wzywał kilka razy lekarzy i położne. Kobiety nie przeniesiono na porodówkę - sama rodziła martwe dziecko.

Wewnętrzne, szpitalne postępowanie ma wyjaśnić, dlaczego nikt nie pomógł kobiecie. Trudno jednak wytłumaczyć, dlaczego nikt przez kilka godzin nie monitorował stanu pacjentki. Dlaczego nie przeniesiono jej na porodówkę i nikt nie przyszedł mimo wezwań męża, że pani Iza rodzi na sali.

- Musimy zbadać tą tragedię. Porozmawiać z personelem - mówi Marcin Biesiada, dyrektor ds. leczniczych szpitala w Starachowicach.

Rodzina pani Izy zamierza zawiadomić o sprawie prokuraturę.

Co pani Iza i jej mąż mówią o traumatycznych wydarzeniach – posłuchajcie na RMF24

Mariusz Piekarski

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje