Reklama

Reklama

Rosja nie zgadza się z decyzją polskich władz

Siergiej Andriejew, ambasador Rosji w Polsce, oświadczył w piątek, że strona rosyjska ocenia sytuację powstałą po odmowie wjazdu na terytorium Polski grupy motocyklistów z Rosji w ogólnym kontekście pogorszenia stosunków polsko-rosyjskich.

Z kolei przywódca rosyjskich motocyklistów Aleksandr Załdostanow, znany jako "Chirurg", zapowiedział wieczorem, że nie odwołają oni swojej akcji i będą wjeżdżać do Polski pojedynczo.

Reklama

"Niestety, nie możemy nie oceniać powstałej sytuacji w ogólnym kontekście pogorszenia stosunków polsko-rosyjskich w przededniu Dnia Zwycięstwa" - oznajmił Andriejew, którego cytuje państwowa agencja RIA-Nowosti.

Dyplomata podkreślił, że strona rosyjska nie zgadza się z decyzją polskich władz, gdyż - jak wyjaśnił - w ostatnim tygodniu szczegółowo informowała je o planach rosyjskich motocyklistów.

"Nie zgadzamy się taką decyzją polskich władz, gdyż w ostatnim tygodniu wielokrotnie przekazywaliśmy władzom Polski szczegółowe informacje o trasie i terminach przejazdu rosyjskich motocyklistów" - powiedział Andriejew.

"Wszystko zrobiono na czas"

Ambasador zauważył też, że "oficjalni przedstawiciele Polski zawczasu określili akcję rosyjskich obywateli jako prowokacyjną", co - jak zaznaczył - "nie ma nic wspólnego z rzeczywistością".

Polskie MSZ przekazało w piątek rosyjskiej ambasadzie w Warszawie notę dyplomatyczną z informacją o odmowie wjazdu na terytorium Polski zorganizowanej grupy motocyklistów, w której znajdowali się przedstawiciele klubu "Nocne Wilki".

Rzecznik resortu Marcin Wojciechowski wyjaśnił, że "podstawą do podjęcia takiej decyzji był brak niezbędnych, precyzyjnych informacji dotyczących harmonogramu pobytu grupy w Polsce, dokładnych tras przejazdów oraz wskazania miejsc noclegów członków klubu". Dane te - zaznaczył Wojciechowski - były niezbędne do zapewnienia należytego bezpieczeństwa uczestnikom rajdu i odpowiedniej organizacji przedsięwzięcia.

Rzeczniczka ambasady Waleria Pierżynska potwierdziła agencji TASS, że ambasada otrzymała notę w tej sprawie. "Zawiera ona zakaz z przyczyn formalnych wjazdu zorganizowanej grupy motocyklistów z Rosji" - powiedziała.

"Uważamy, że wszystko zrobiono na czas. Z decyzją polskich władz nie zgadzamy się. Rozpatrujemy tę decyzję w kontekście negatywnej sytuacji, która powstała wokół tej wizyty w Polsce" - zaznaczyła Pierżynska, podkreślając, że "to nie najlepiej wpłynie na perspektywę rozwoju stosunków rosyjsko-polskich".

Wiceprezes klubu "Nocne Wilki" Feliks Czerniachowski oświadczył w piątek wieczorem, że uczestnicy rajdu motocyklowego Moskwa-Berlin, nie bacząc na odmowę wjazdu ze strony Polski, zamierzają wyruszyć w drogę zgodnie z planem, tj. w sobotę.

"Wszystko pozostaje tak jak było - startujemy jutro zgodnie z planem" - powiedział Czerniachowski, którego słowa przytacza agencja Interfax.

Motocykliści ominą zakaz

Potwierdził to później Załdostanow. "Nie chcę komentować, w jaki sposób ominiemy zakaz. Oni odmówili nam zgody na przejazd w kolumnie, więc pojedziemy pojedynczo, pojedziemy z różnych miejsc" - oznajmił Załdostanow w wypowiedzi dla radia Kommiersant FM.

"Chirurg" oznajmił, że odmowa ze strony Polski nie oznacza, że "Nocne Wilki" ją przyjmują. "Jeśli Polska nam odmówiła, to nie znaczy to, że my tę odmowę przyjmujemy. Jeśli mamy tego wszystkiego słuchać, to lepiej od razu wyrzeknijmy się wszystkiego: 9 maja, naszych poległych, naszej historii i naszych wartości" - powiedział.

Załdostanow podkreślił, że jego klub nie zrezygnuje z rajdu. "Nie zrezygnujemy. Planowaliśmy to od roku. Niech nikt na to nie liczy" - wskazał.

Z Moskwy Jerzy Malczyk

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy