Reklama

Reklama

​Rozmowa Dudy z rosyjskimi pranksterami. "Rz": Nie było rzetelnej weryfikacji

Kto zawiódł, doprowadzając do rozmowy prezydenta Andrzeja Dudy z rosyjskimi pranksterami? "Rzeczpospolita" prześledziła szczegóły feralnego połączenia. Okazało się, że to nie pierwszy raz, kiedy próbowano "wkręcić" Dudę. Jednak podszywających się wcześniej pod Emmanuela Macrona i Wołodymyra Zełenskiego udało się zdemaskować.

Przypomnijmy, że do rozmowy doszło w poniedziałek 13 lipca. Do prezydenta Dudy zadzwonili dwaj rosyjscy pranksterzy - Vladimir Kuznetsov i Alexey Stolyarov znani jako Vovan i Lexus. Komicy podali się za sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa.

Reklama

Rozmowa z prezydentem dotyczyła wyborów głowy państwa w naszym kraju, sytuacji osób homoseksualnych, czy Donalda Tuska.

Tutaj pełny zapis rozmowy. 

"Rz" o szczegółach

"Rz" przyjrzała się ścieżce, jaką pokonali komicy, by porozmawiać z polskim prezydentem.

Najpierw Kuzniecow zadzwonił do sekretariatu Kancelarii Prezydenta z prośbą o krótką, kurtuazyjną rozmowę gratulacyjną - wynika z relacji, jaką komik przedstawił w rosyjskim portalu rbc.ru. Okoliczności te nikogo nie zdziwiły, gdyż w powyborczy poniedziałek wielu przywódców i polityków dzwoniło z gratulacjami do Dudy.

Po kontakcie z Kancelarią, komicy zostali umówieni na rozmowę. Zanim do niej doszło, do komików oddzwaniano dwa razy, by omówić szczegóły połączenia.

Kuzniecow został też poproszony o e-mail. Wysłał go z szyfrowanego serwisu protonmail - informował jako pierwszy Onet.

Kto zawiódł?

Gazeta wskazuje, że na tym etapie odbyła się weryfikacja, która jednak nie okazała się zbyt rzetelna. Jej głównym celem miało być skontaktowanie się z asystentem Guterresa i potwierdzenie, że sekretarz generalny ONZ rzeczywiście chce rozmawiać z Andrzejem Dudą.

I tu pojawia się problem - podaje "Rz" - ponieważ pracownik przedstawicielstwa Polski przy ONZ nie wykonał tego zadania należycie. Jak czytamy, nie tylko nie zadzwonił, by potwierdzić wspomnianą kwestię, ale także nie ustalił, że podany asystent w ogóle nie istnieje.

"Szefowa placówki w Nowym Jorku ambasador Joanna Wronecka i jej dwóch zastępców byli w tym czasie na urlopach" - dodaje gazeta.


To nie pierwszy raz

Jak dodaje "Rzeczpospolita", prób "wkręcenia" Dudy było w przeszłości więcej. Dzwonili już podszywający się pod prezydentów Francji i Ukrainy. Jednak wówczas weryfikacja zadziałała poprawnie. 

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy