Reklama

Reklama

Rusza proces w sprawie mowy nienawiści wobec Polaków

Na 27 stycznia w Gdańsku zaplanowano pierwszą rozprawę w procesie o naruszenie dóbr osobistych przeciwko niemieckiemu przedsiębiorcy Hansowi G. Ma to związek z mową nienawiści, którą miał kierować wobec swojej polskiej pracownicy Natalii Nitek.

Proces ma ruszyć w gdańskim sądzie okręgowym i ma dotyczyć naruszenia dóbr osobistych: prawa do wolności od mowy nienawiści, do dumy narodowej, do bycia niedyskryminowanym ze względu na przekonania polityczne i pochodzenie narodowe.

Prawnicy strony pozwanej wnoszą o przesunięcie terminu rozprawy.

Nagrania z ukrycia

Reklama

W marcu ub.r. Telewizja Republika wyemitowała program, w którym pracownica firmy Pos System z Kosakowa na Pomorzu Natalia Nitek zaprezentowała zarejestrowane z ukrycia nagrania ilustrujące znieważanie jej na tle m.in. narodowościowym przez pracodawcę Hansa G.

"Hans G. wielokrotnie ją znieważał i traktował w sposób urągający cywilizowanym normom. Wynikało to po pierwsze z narodowości pani Natalii, która jest Polką, a ze słów Hansa G. wynikało, że uważa Polaków po prostu za podludzi" - mówił prezes Reduty Dobrego Imienia - Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom Maciej Świrski w czerwcu ub.r., informując o złożeniu pozwu cywilnego i doniesieniu do prokuratury przeciwko Hansowi G.

Jak relacjonował wówczas Świrski, Hans G. miał używać wobec podwładnej "niemiecko-hitlerowskiej mowy nienawiści". "Drugi element prześladowania był związany z faktem, że należy ona do PiS. Przekonania i działalność polityczna pani Natalii również Hansowi G. nie odpowiadały i traktował ją w sposób okrutny. Przede wszystkim jednak te prześladowania wynikały z faktu, że pani Natalia jest Polką, polską patriotką" - podkreślał Świrski.

"Pani Natalia zwróciła się do nas o pomoc prawną, tzn. my finansujemy ten proces. Kiedy ukazał się materiał w Telewizji Republika, Hans G. złożył doniesienie do prokuratury na panią Natalię w związku ze znieważeniem, więc trzeba było szybko działać. My mamy doświadczenie i możliwości, więc objęliśmy panią Natalię pomocą prawną, a mec. Monika Brzozowska została jej pełnomocnikiem. Zostało złożone doniesienie do prokuratury i pozew cywilny przeciw Hansowi G. o zadośćuczynienie w postaci 150 tys. zł na Muzeum Piaśnica" - relacjonował prezes Świrski, zwracając uwagę, że Kosakowo znajduje się kilkanaście kilometrów od Lasów Piaśnickich, "miejsca kaźni (z rąk Niemców - PAP) przedstawicieli polskiej inteligencji, nazywanego czasem +pomorskim Katyniem+".

Pozew przeciwko Hansowi G.

Mec. Brzozowska poinformowała w czerwcu, że został złożony pozew do sądu okręgowego w Gdańsku. "Uznaliśmy, że kilka dóbr osobistych zostało działaniem pracodawcy pani Natalii naruszonych. Dla nas jednym z najpoważniejszych jest dobro związane z wolnością od mowy nienawiści, zwłaszcza takiej o zabarwieniu hitlerowskim. W zasadzie nie jest ono jeszcze wykreowane, ale ponieważ katalog dóbr osobistych jest otwarty, wydaje nam się, że także to będzie uznane przez sąd" - wyjaśniła.

Pozwana - jak mówiła prawniczka - domaga się przede wszystkim przeproszenia oraz poinformowania pracowników firmy o tym, że została przeproszona, i o wyroku sądu, który - jak liczy - będzie korzystny. "Chcemy również wspominanego zadośćuczynienia w formie adekwatnej, czyli 150 tys. zł" - mówiła mec. Brzozowska.

Natalia Nitek zaznaczała, że odchodzą ostatni naoczni świadkowie i ofiary "niemieckiego antypolonizmu II wojny". "Ich głosy i świadectwa prawdy były często zagłuszane. Sprawa Hansa G. to dowód, że część społeczeństwa niemieckiego cały czas jeszcze wyznaje zasady przyświecające ich przodkom, którzy dopuścili się niebywałych mordów na Polakach" - powiedziała.

"Zresztą sam Hans G. niejednokrotnie twierdził, że czuje się hitlerowcem. Słyszałam od niego, że nienawidzi Polaków, a biznes tu prowadzi, bo są oni tanią siłą roboczą. Że jesteśmy podludźmi, jesteśmy gorsi od Murzynów. Tęsknił do czasów, kiedy można było swobodnie postawić Polaków pod murem i strzelać. Był niezadowolony z wygranej PiS i od tego momentu ataki na mnie się nasiliły (...), słyszałam, że jestem +pukniętą faszystką+. Groził, że chętnie by mnie i prezesa Kaczyńskiego rozstrzelał. Jestem Polką, jestem z tego dumna i nie pozwolę, by Niemiec, który organicznie - jak sam twierdził - nienawidzi Polaków, znieważał mnie i mój naród i czuł się bezkarny" - mówiła Nitek.

Jak podkreślają przedstawiciele Reduty Dobrego Imienia, w działania prawne zaangażowani są najlepsi w kraju specjaliści w zakresie ochrony dóbr osobistych, oprócz mec. Brzozowskiej także mec. Jerzy Pasieka z kancelarii Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.

Zdaniem mecenasa Grzegorza Wrony, który zajmuje się m.in., sprawami dotyczącymi stosowania mowy nienawiści, dochodzenie swoich praw przez osoby, które mają do czynienia z takimi sytuacjami, nie należy do łatwych. "Osoba, która wnosi powództwo w takiej sprawie, musi udowodnić, jak w każdej sprawie cywilnej, że taka sytuacja miała miejsce, ale przede wszystkim, że naruszała ona jej dobra osobiste" - wyjaśnił w rozmowie z PAP Wrona.

Polska "w ogonie"

W jego opinii, na tle zachodniej Europy czy Stanów Zjednoczonych, Polska jest "w ogonie", jeśli chodzi o możliwość pozyskania odszkodowania za tego typu czyny. Wrona zaznaczył, że problemem nie jest "sama procedura obrony praw", ale przede wszystkim wysokość ewentualnego odszkodowania za to, że czyjeś prawa zostały naruszone. "Bardzo trudno jest uzyskać wysokie odszkodowanie" - zaznaczył adwokat.

Sprawą niemieckiego przedsiębiorcy zajmuje się także Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście, która odpowiada za prowadzenie postępowań związanych z tego typu przestępczością. Gdańska prokuratura przejęła śledztwo od Prokuratury Rejonowej w Pucku, która w marcu ub.r. wszczęła postępowanie z urzędu - opierając się na doniesieniach mediów.

Śledztwo dotyczy publicznego propagowania ustroju faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. Z kolei art. 257 związany jest z publicznym znieważaniem grupy ludności lub pojedynczych osób z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej. Popełnienie drugiego z przestępstw - surowiej karanego niż pierwsze, może się wiązać z karą do trzech lat więzienia.

W ubiegłym roku w ramach śledztwa Hansowi G. zostało postawionych siedem zarzutów związanych ze znieważeniem pracowników.

Nagłośnienie sprawy

Sprawę nagłośniono w programie pt. "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika w odcinku wyemitowanym 17 marca ub.r. W audycji zaprezentowano wykonane z ukrycia nagrania, na których (w tłumaczeniu z angielskiego dokonanym przez telewizję) niemiecki przedsiębiorca mówi m.in. "nienawidzę Polaków, nie to, że ich nie lubię, nienawidzę ich. Oni wszyscy są cwelami i idiotami. Lepiej jest w Afryce. Jesteście gównem". "Tak, jestem! Jestem hitlerowcem! To wina tego kraju (Polski), że taki jestem" - miał też mówić biznesmen. "Zabiłbym wszystkich Polaków. Nie miałbym z tym problemu" - słychać też na nagraniu.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje