Reklama

Reklama

"Rz": Prezes NIK próbuje wyjść z opresji z jak najmniejszą szkodą

Dlaczego Marian Banaś napisał do marszałek Sejmu rezygnację, ale ostatecznie kazał wycofać pismo? Zdaniem "Rzeczpospolitej", najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że PiS nie chciał iść na ustępstwa wobec prezesa NIK.

"Rzeczpospolita" przypomina informacje "Dziennika Gazety Prawnej", że w piątek do Sejmu został wysłany kierowca Banasia - z pismem od niego. Z dokumentu miało wynikać, że prezes NIK złożył dymisję.

Reklama

nieoficjalnych informacji "Rzeczpospolitej" wynika z kolei, że kierowca przyjechał do Sejmu z kopertą, w której była rezygnacja, ale "na miejscu coś się wydarzyło". 

"Kierowca odebrał telefon i wrócił do siedziby NIK, nie doręczając pisma marszałek. Wszystko wskazuje na to, że była to gra samego prezesa Banasia - on sam mógł zadzwonić do kierowcy, odwołać go i wstrzymać tym przekazanie koperty z dymisją do marszałek Sejmu" - twierdzi źródło "Rzeczpospolitej".

Jak przekonuje dziennik, powołując się na swoje źródła w PiS, "teraz gra toczy się głównie o syna Banasia - Jakuba, a strony (partia, służby i sam Banaś) targują się". 

"Z nieoficjalnych informacji wynika, że prezes NIK próbuje wyjść z opresji z jak najmniejszą szkodą dla siebie i swojej rodziny" - czytamy.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje