Reklama

Reklama

​"Rzeczpospolita": Loty marszałka. Mogło dojść do przestępstwa

Z wojskowego gulfstreama G550 na lotnisku w rzeszowskiej Jesionce wysiadały czasem same dzieci marszałka - twierdzą pracownicy, którzy obsługiwali te loty. To już nie nadużycie, to domniemane przestępstwo - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Przypomnijmy, że, jak przyznało Centrum Informacyjne Sejmu, marszałek Sejmu Marek Kuchciński 23 razy latał z rodziną rządowym samolotem. Wcześniej Kancelaria Sejmu zaprzeczała, by tego typu loty w ogóle miały miejsce.

Reklama

"Rzeczpospolita" w artykule Izabeli Kacprzak wskazuje co najmniej dwa poważne problemy związane z tym procederem:

- po pierwsze, status lotów HEAD nadaje się lotom z prezydentem RP, marszałkiem Sejmu, marszałkiem Senatu i premierem RP; nie mogą być to członkowie rodzin najważniejszych osób w państwie, chyba że towarzyszą VIP-owi w oficjalnej delegacji; loty marszałka na linii Warszawa-Rzeszów taką delegacją nie były - podkreśla gazeta,

- po drugie, pracownicy obsługujący loty wojskowego gulfstreama powiedzieli gazecie, że czasami przewożone w ten sposób były same dzieci marszałka.

Kancelaria Sejmu zaprzecza: "W żadnym z lotów służbowych samolotami rządowymi, zamówionych na potrzeby Marszałka Sejmu, nie miała miejsca sytuacja, w której członkowie rodziny Marszałka Sejmu podróżowali bez drugiej osoby w państwie".

Sprawa jest poważna, bowiem mowa o przestępstwie, za które grozi nawet osiem lat więzienia - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Mogło dojść m.in. do fałszowania dokumentacji, nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków - wskazuje gazeta.

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne