Reklama

Reklama

SA odroczył badanie apelacji Lipca

Do 27 maja Sąd Apelacyjny w Warszawie odroczył w środę badanie apelacji sprawy b. ministra sportu w rządzie PiS Tomasza Lipca, skazanego w I instancji na 3,5 roku więzienia za korupcję.

SA z urzędu chce przesłuchać dwóch świadków. Wystąpi też o różne dokumenty, związane m.in. z podsłuchami stosowanymi w sprawie oraz z rozliczeniami finansowymi. Zdaniem obrony oznacza to, że SA chce naprawić błędy sądu I instancji. W kwietniu 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Lipca (zgodził się na podawanie nazwiska) na 3,5 roku więzienia, 10-letni zakaz sprawowania funkcji w administracji publicznej i obowiązek naprawienia szkody. Uznano go za winnego czterech z pięciu zarzuconych mu przestępstw korupcyjnych.

Reklama

Prokuratura oskarżyła Lipca o przyjęcie co najmniej 270 tys. zł łapówek - za co grozi do 10 lat więzienia. Zarzucono mu, że jako minister sportu uzależniał powołanie Tadeusza M. na wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu od korzyści majątkowej i przyjął od niego co najmniej 70 tys. zł oraz 30 tys. zł. Ponadto, jako minister, miał polecić Tadeuszowi M. fikcyjne zatrudnienie pewnego człowieka jako osobistego kierowcy, któremu płacił więcej niż zarabia się na tym stanowisku.

Ponadto, według prokuratury, jeszcze jako szef warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Lipiec w latach 2004-2005 miał zażądać 170 tys. zł łapówki za realizację umowy na remont lodowiska na Stegnach. Kolejny zarzut dotyczył fikcyjnego zatrudnienia opiekunki do dziecka, za co wypłacono 34 tys. zł. Ponadto w latach 2006-2007 jako minister miał polecić, by zatrudnić w COS pewną osobę w dziale obsługi stadionu X-lecia, choć obiekt ten miał być zlikwidowany.

Obrona chciała uniewinnienia od większości zarzutów. Sam Lipiec przyznał, że pracującej u niego pomocy domowej płacił z publicznych pieniędzy na podstawie fikcyjnej umowy.

"Nie ma dnia, żebym tego nie żałował. Ta decyzja zniszczyła wszystko, co wcześniej udało mi się zrobić dla sportu" - oświadczył. Jedynym zarzutem, z którego Lipca uniewinniono, był ten, że jako szef OSiR, za pośrednictwem Arkadiusza Ż. miał żądać 170 tys. zł łapówki za remont lodowiska. Według sądu nie ma dowodu, by Lipiec wydał Ż. takie polecenie. W tej części skazany został Ż., który mocą wyroku ma zwrócić 170 tys. zł.

Lipiec został też skazany za to, że polecił M. zatrudnienie w COS pewnego człowieka jako swego kierowcy; za fikcyjne zatrudnienie w COS opiekunki do dziecka i zatrudnienie w COS pewnej osoby w dziale obsługi stadionu X-lecia, choć obiekt ten miał być zlikwidowany. Te czyny ministra sąd uznał za "wręcz żenujące".

SO skazał też na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu żonę Lipca (za nakłanianie innej osoby do fałszywych zeznań) oraz Arkadiusza Ż., członka jego gabinetu politycznego, który miał m.in. żądać i otrzymać 170 tys. zł łapówki - łączny wyrok dla niego to 3 lata więzienia (i on, i Lipiec odsiedzieli już 9 miesięcy, przebywając w areszcie w śledztwie).

Według SO o winie podsądnych świadczy wiele dowodów, m.in. zeznania świadka Tadeusza M., uznane za konsekwentne i wiarygodne - wbrew twierdzeniom obrony. Wiarygodność Tomasza M. była podważana przez obronę. To z tej sprawy, po zeznaniach Tadeusza M., wypłynęła bowiem inna, którą emocjonowała się opinia publiczna. Prokuratura badała, czy doszło do "wygenerowania" przy pomocy Lipca 100 mln zł na "tajny fundusz" PiS ze środków na budowę Stadionu Narodowego. Prokuratura umorzyła śledztwo, uznając za niewiarygodne to, co w tej sprawie mówił Tadeusz M.

"Jeśli w tamtej sprawie pan M. został uznany za całkowicie niewiarygodnego, to czemu w tej sąd mu tak wierzy?" - pytał po wyroku SO mec. Krzysztof Stępiński, jeden z obrońców Lipca.

Lipiec w śledztwie mówił, że dyrektorzy COS obciążają go, bo chciał ich zwolnić, a Tadeusz M. miał do niego żal, bo nie zwolnił pewnego pracownika COS, a faktycznie oficera ABW.

SA postanowił zwrócić się do prokuratury o dokumenty umorzonego śledztwa ws. "wyprowadzenia pieniędzy na rzecz partii politycznej". SA zwróci się też o dokumentację kontroli operacyjnej oraz o dokumentację finansową ze sprawy.

Apelacja obrony wnosi o uniewinnienie Lipca od zarzutów, do których się nie przyznał i o zawieszenie kary 1,5 roku więzienia za czyn, do którego się przyznał. Alternatywnym wnioskiem obrony jest zwrot sprawy do I instancji. Prokuratura chce skazania Lipca za wszystkie zarzuty.

42-letni obecnie Lipiec, były lekkoatleta, reprezentant Polski i olimpijczyk w chodzie sportowym, został powołany do rządu przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza w październiku 2005 r. 9 lipca 2007 r. złożył dymisję, przyjętą przez premiera Jarosława Kaczyńskiego. Od 2003 r. do powołania na ministra Lipiec był dyrektorem stołecznego OSiR.

Media pisały, że prok. Elżbieta Janicka, która w 2007 r. była szefową Prokuratury Okręgowej w Warszawie, miała wstrzymywać zatrzymanie Lipca (czego chciało CBA) - tak, aby nie doszło do tego przed wyborami parlamentarnymi jesienią 2007 r. Jej byli podwładni informowali w notatce służbowej, a potem też przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków na śledztwa za rządów PiS, że Janicka miała im powiedzieć: "Jak zatrzymacie Lipca, to was puknę". Sama Janicka zaprzeczała takiemu kontekstowi swej wypowiedzi

Dowiedz się więcej na temat: Prawo i Sprawiedliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy