Sąd: Gwałt na poligonie to wypadek na służbie

Gwałciciel nieobciążony karą i niecałe 4 tys. zł rekompensaty od organu rentowego dla żołnierki, która została zmuszana do współżycia podczas zgrupowania zawodowej kadry oficerskiej. Sprawę opisuje "Rzeczpospolita".

Najpierw prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie gwałtu na poligonie, mimo że na początku mężczyzna przyznał się do winy, zeznania naocznych świadków były sprzeczne, a opinie lekarzy i biegłych z zakresu psychologii i psychiatrii jednoznaczne - pisze Katarzyna Wójcik na łamach "Rz".

Reklama

Sąd pierwszej instancji również nie uwierzył ofierze. Dopiero Sąd Okręgowy w Suwałkach uznał, że "nie można osoby pozostającej po wpływem alkoholu doprowadzać wbrew jej woli do obcowania seksualnego".

Pokrzywdzonej kobiecie przyznano jednorazowe odszkodowanie z tytułu wypadku w związku ze służbą wojskową w oparciu o art. 5 ustawy o świadczeniach odszkodowawczych przysługujących w razie wypadków i chorób pozostających w związku ze służbą wojskową. Wyniosło ono 3,9 tys. zł.

Jak czytamy na stronie internetowej "Rzeczpospolitej", wypadek w świetle przepisów cytowanej ustawy to "nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które zaszło podczas lub w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych albo poleceń przełożonych". Za takie uznano gwałt.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje