Reklama

Reklama

Schetyna chce nagłośnić w Europie sprawę Gawłowskiego

Szef PO Grzegorz Schetyna zapowiedział, że informacje o sprawie aresztowanego posła PO Stanisława Gawłowskiego dotrą do europejskich partnerów. Jego zdaniem sprawa ta jest bulwersująca i przypomina sytuację z krajów niedemokratycznych.

"Mamy zapytania ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, parlamentarzystów i eurodeputowanych. Ta sprawa bulwersuje" - powiedział Schetyna dziennikarzom, którzy pytali czy PO będzie informować o niej w Brukseli. "Ta sprawa przypomina swoim charakterem najgorsze przykłady z krajów, które nie są demokratyczne. Tak się traktuje opozycję na Białorusi, czy w Rosji" - podkreślił szef PO w czwartek w Goleniowie (Zachodniopomorskie).

Reklama

"Bardzo wyraźnie także mówimy, że będziemy pilnować zasad praworządności i procedur. Będziemy także informować i odpowiadać na te pytania. Będziemy informować szczegółowo odnośnie tej kwestii, która bulwersuje nie tylko nas, ale także Europę. Myślę tu o Radzie Europy, o Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim" - podkreślał Schetyna.

Zażalenie Romana Giertycha na decyzję o tymczasowym areszcie dla posła PO Stanisława Gawłowskiego wpłynęło do szczecińskiego sądu.

Gawłowski został w ubiegły piątek zatrzymany przez CBA, następnie usłyszał w prokuraturze pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Dzień wcześniej zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła Platformy wyraził Sejm.

W niedzielę Sąd Rejonowy Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec Gawłowskiego. O areszt dla posła wnioskowała Prokuratura Krajowa, która uznała, że zachodzi obawa matactwa ze strony Gawłowskiego.

Zarzuty prokuratury dotyczą okresu, kiedy Gawłowski pełnił urząd wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Miał wówczas przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych. Zarzuty dotyczą też podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych, a także ujawnienia informacji niejawnej oraz plagiatu pracy doktorskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje