Schetyna: PiS chce zmienić ordynację wyborczą do Sejmu

Według moich informacji PiS chce nie tylko zmienić ordynację wyborczą do PE, ale również do parlamentu krajowego - powiedział w czwartek szef PO Grzegorz Schetyna. Według niego zmiany w ordynacji wyborczej do europarlamentu to jedynie wstęp do zmian w wyborach krajowych.

W środę odbyło się w Sejmie drugie czytanie przygotowanego przez PiS projektu nowelizacji Kodeksu wyborczego, którego celem jest zmiana zasady wyboru europosłów.

Reklama

Lider PO powiedział w czwartek w radiowej Trójce, że - według jego informacji - obóz rządzący "nie tylko chce zmienić ordynację do PE, ale również ordynację do parlamentu krajowego". Według niego zmiany w ordynacji wyborczej do PE to jedynie wstęp do zmian w ordynacji parlamentarnej.

Pytany dlaczego Platforma jest przeciwna zmianom w ordynacji wyborczej do PE, mimo iż nie są one niekorzystne dla jego ugrupowania, Schetyna odparł, że nie jest to kwestia "zysku czy korzyści PO, czy innych dużych partii". "PiS bardzo wyraźnie chce wziąć całą pulę i dlatego protestujemy" - wyjaśnił.

W jego ocenie jest to ordynacja wyborcza, która "ma przede wszystkim preferować PiS", czyli "wyeliminować wszystkie mniejsze komitety wyborcze, mniejsze partie polityczne". "To jest dla nas wielka odpowiedzialność, bo my będziemy musieli tą obywatelską, 'niepisowską' stronę zorganizować, zaproponować miejsca na listach, zbudować szerszą koalicję, żeby po prostu dać Polakom wybór, żeby mogli znaleźć kandydatów, na których chcą głosować na naszych listach" - podkreślał lider Platformy.

Jak dodał, Polska nie jest krajem "dwupartyjnym". "Ten projekt demoluje parlamentarną demokrację" - ocenił Schetyna.

Projekt PiS zakłada, że każdy okręg wyborczy w wyborach do PE miałby przypisaną konkretną liczbę - co najmniej trzech - mandatów. Obecnie liczba ta nie jest określona; głosowanie w wyborach do PE odbywa się według systemu proporcjonalnego, w którym głosy oddane na poszczególne listy przeliczane są na mandaty metodą d'Hondta w skali całego kraju. Dopiero po ustaleniu liczby mandatów przypadających poszczególnym komitetom rozdziela się je pomiędzy poszczególne listy kandydatów, zaś mandaty uzyskują kandydaci, którzy na danej liście otrzymali największą liczbę głosów. 

Przeciwne proponowanym zmianom są: PO, Nowoczesna oraz klub PSL i Unii Europejskich Demokratów. 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla tygodnika "Sieci", że "nie przewiduje w tej chwili żadnej korekty". Dodał, że PiS nastawia się na "wygranie wyborów wedle istniejących zasad wyborczych".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje