Reklama

Reklama

Sędzia Juszczyszyn w Sejmie. Jego delegacja została cofnięta

Sędzia Paweł Juszczyszyn miał poznać listy poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Mimo początkowych trudności, zjawił się w Kancelarii Sejmu. Tam dowiedział się jednak, że cofnięto mu delegację.

Sędzia Juszczyszyn nie chciał komentować całej sytuacji. Jak mówił, "powziął wiadomości poza rozprawą jawną" i odesłał do "rzecznika prasowego sądu w Olszynie". "Bez komentarza. Nie mogę udzielać żadnej informacji" - powiedział po wyjściu z Sejmu.

Reklama

Tymczasem szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska przyznała, że delegację cofnął prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki, a taka decyzja wpłynęła we wtorek rano.

"Chcieliśmy, żeby sędzia do nas przyjechał. Jednak dzisiaj rano okoliczności się zmieniły. Do Kancelarii Sejmu dotarły dokumenty dotyczące zarządzeń prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie" - powiedział Andrzej Grzegrzółka, szef Centrum Informacyjnego Sejmu. Jak dodał, chodzi o wycofanie zgody na przyjazd służbowy sędziego do Sejmu. "Stało się to bezpośrednio przed spotkaniem z sędzią Juszczyszynem".

To oznacza, że oględziny, które były celem przyjazdu do Warszawy nie doszły do skutku.

O wizytę Juszczyszyna w Kancelarii Sejmu pytany był też wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Na pytanie, co zostało okazane sędziemu, odparł: "Chyba nic".

Jak poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie, Maciej Nawacki o godz. 6.30 wysłał do sądu odręcznie napisane zarządzenie, że anuluje zgodę na wyjazd Juszczyszyna do Warszawy. Kilka godzin później prezes poinformował, że przerywa urlop.

"Wysłane rano do sądu odręcznie napisane zarządzenie prezesa Nawackiego niczego nie zmieniło, jak wiadomo sędzia Juszczyszyn pojechał do Warszawy" - powiedział PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski. Dodał, że Juszczyszyn pojechał do Warszawy autem Sądu Okręgowego i to ten sąd pokryje koszty wyjazdu Juszczyszyna.

"Decyzje prezesa Nawackiego nic nie zmieniły" - podkreślił Dąbrowski-Żegalski.

W piątek Nawacki tłumaczył PAP, że gdyby się zgodził na delegację Juszczyszyna, to by się przyczynił do realizacji deliktu dyscyplinarnego i złamania konstytucji. Argumentował, że działanie Juszczyszyna to naruszanie prerogatywy prezydenta co do powołania sędziego z Lidzbarka. W mediach społecznościowych zaś Nawacki napisał, że "nie będzie płacił z publicznych pieniędzy za łamanie prawa. (...) Nie sądzę, by strony były skłonne płacić za wycieczki do Kancelarii Sejmu" - dodał.

Nawacki jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa w nowym składzie. Jak przyznał publicznie, sam podpisał się na liście poparcia swojej osoby do KRS, a kilku sędziów z Olsztyna przed głosowaniem wycofało dla niego swoje poparcie.

Decyzja jednego z wiceprezesów sądu

Przypomnijmy, wcześniej głośna decyzja prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego, który nie zgodził się na służbowy wyjazd Pawła Juszczyszyna do Sejmu, została uchylona przez jednego z wiceprezesów tego sądu.

Sędzia Paweł Juszczyszyn zażądał pod koniec listopada ujawnienia list poparcia kandydatów do KRS, rozpoznając apelację w Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego w Olsztynie. Wyrok w tej sprawie w pierwszej instancji wydał sąd w Lidzbarku Warmińskim - a orzekał tam sędzia, którego kandydatura przekazana została prezydentowi właśnie przez nową KRS. Rozpoznając apelację, Paweł Juszczyszyn uznał, że konieczne jest rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez nową Radę był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. Odwoływał się w tej kwestii do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada, który poddał w wątpliwość niezależność nowej KRS od władzy politycznej.

Na postanowienie sędziego Juszczyszyna Kancelaria Sejmu - która od miesięcy, mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, odmawia ujawnienia list poparcia do nowej KRS - odpowiedziała wnioskiem o uchylenie postanowienia.

Jak informowała wówczas rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Olsztynie Agnieszka Żegarska: "Kancelaria Sejmu uzasadniła swój wniosek, argumentując, że udostępnienie sądowi żądanych wykazów prawdopodobnie mogłoby narazić Kancelarię Sejmu na odpowiedzialność administracyjną oraz cywilnoprawną z tytułu naruszenia ochrony danych osobowych obywateli".

Ostatecznie sędzia Paweł Juszczyszyn zdecydował, że 21 stycznia osobiście, w Kancelarii Sejmu, zapozna się z listami osób popierających kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa.

Te plany miała pokrzyżować decyzja prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie - i członka nowej KRS - Macieja Nawackiego, który nie wydał Pawłowi Juszczyszynowi delegacji na służbowy wyjazd.

"Pan sędzia Juszczyszyn zażądał informacji od Kancelarii Sejmu, a ja w tej sytuacji jestem związany uchwałą Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która stwierdziła wprost, że tego rodzaju żądanie jest niezasadne. Nie stanowi tym samym sytuacji czynności orzeczniczej. Sędzia Juszczyszyn nie zajmuje się sprawą o powołanie sędziego sądu w Lidzbarku i nie wolno mu naruszać prerogatywy prezydenta co do powołania sędziego z Lidzbarka. Jakbym mu wydał tę delegację, to bym się przyczynił do realizacji deliktu dyscyplinarnego i złamania konstytucji" - wyjaśniał sędzia Nawacki w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Kancelaria Sejmu zamierza pokazać sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi tylko listy poparcia obywateli dla jednej z kandydatek. Chodzi o sędzię Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach Teresę Kurcyusz-Furmanik. Pozostali kandydaci przedstawili listy z podpisami innych sędziów i to one budzą wątpliwości. W tym gronie jest np. sędzia Maciej Nawacki - czyli prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie.

Autorzy: Grzegorz KwolekEdyta BieńczakTomasz Skory

Opracowanie: Urszula Gwiazda

Czytaj w RMF 24

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje