Reklama

Reklama

Sędzia Tomasz Szmydt: Nie ma dowodu potwierdzającego moją winę

Prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie czasowo odsunął od pracy sędziego Tomasza Szmydta. To jeden z negatywnych bohaterów "afery hejterskiej" w resorcie sprawiedliwości - pisze RMF FM.

Jak informuje reporter RMF FM Patryk Michalski, sędzia Tomasz Szmydt zniknął z dzisiejszej wokandy w WSA. Miał prowadzić kilka rozpraw.

Reklama

Prezes WSA wydał zarządzenie o przerwie w wykonywaniu czynności służbowych przez sędziego Tomasza Szmydta do czasu wydania przez sąd dyscyplinarny uchwały w przedmiocie zawieszenia.

Komentarz sędziego

- Nie ma dowodu, który by potwierdzał jakąkolwiek moją winę, winę kogokolwiek innego, a są wyciągane konsekwencje na podstawie informacji prasowych, które nie są w żaden sposób potwierdzone - mówił Tomasz Szmydt w rozmowie z dziennikarzem RMF FM.

- W żadnych grupach dotyczących oczerniania sędziów, jakichś tajnych grupach, nieformalnie zhierarchizowanych w strukturze jakiejś mafijnej, bo tak to się często przedstawia w prasie, nigdy nie uczestniczyłem - podkreślał w rozmowie z RMF FM.

Pytany o to, czy decyzja prezesa WSA była przedwczesna, odpowiedział, że nie chce komentować. - To jest pytanie do rzecznika, ewentualnie prezesa sądu - powiedział.

Wcześniej prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego wycofał Szmydtowi delegację do Biura Krajowej Rady Sądownictwa.

Doniesienia Onetu

Z artykułów publikowanych w zeszłym tygodniu przez Onet wynikało, że wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji. Przedstawiciele rządu wskazywali wówczas, że dymisja wiceministra sprawiedliwości kończy sprawę "w sensie politycznym".

Hejterka Emilia jest też prywatnie byłą żoną Tomasza Szmydta. 

Członkowie "Kasty"

Według informacji Onetu, na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Według mediów mieli do niej należeć m.in. dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów - Przemysław Radzik i Michał Lasota, sędzia Konrad Wytrykowski z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, członkowie KRS - Dariusz Drajewicz, Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, a także Tomasz Szmydt z biura prawnego Rady oraz były prezes Sądu Okręgowego w Katowicach i obecnie sędzia NSA Rafał Stasikowski. 

Kontakty z Emilią miał też utrzymywać delegowany do MS sędzia Jakub Iwaniec (w zeszłym tygodniu jego delegacja została odwołana) oraz sędzia Arkadiusz Cichocki, który w poniedziałek został odwołany z delegacji do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Patryk Michalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy