Reklama

Reklama

Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec Mariusza Kamińskiego

Sejm w nocy z czwartku na piątek odrzucił wniosek Koalicji Obywatelskiej o odwołanie szefa MSWiA i koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. "Robi wszystko, aby polskie służby specjalne działały tylko i wyłącznie w interesie polityków PiS" - zarzucała opozycja. "To jeden z najbardziej uczciwych i ideowych polityków w polskim życiu publicznym" - odpowiadało PiS.

Za przyjęciem wniosku o wyrażenie wotum nieufności było 216 posłów. Przeciw zagłosowało 233. Jeden poseł wstrzymał się od głosu. Tym sposobem Mariusz Kamiński zostaje na stanowisku.

Reklama

Wniosek o wotum nieufności wobec Kamińskiego został zapowiedziany po styczniowym materiale "Superwizjera" TVN24, w którym były agent CBA Tomasz Kaczmarek ("Agent Tomek") oskarżył Kamińskiego (w latach 2006-2009 szefa CBA) o wywieranie przed laty na niego nacisków podczas operacji dotyczącej willi mającej rzekomo należeć do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Posłowie KO zarzucają Kamińskiemu m.in. "dewastowanie" i "wprowadzanie patologii" w służbach specjalnych.

Z uzasadnienia wniosku Koalicji Obywatelskiej wynika m.in., że to wyraz "sprzeciwu wobec działań i zaniechań" Kamińskiego oraz koordynowanych przez niego służb specjalnych, "w szczególności w zakresie: czynności prowadzonych wobec działalności Prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, wykrycia możliwych nieprawidłowości w dysponowaniu środkami pieniężnymi oraz dobrami materialnymi pochodzącymi z funduszu operacyjnego Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prawdopodobnego funkcjonowania systemu PEGASUS służącego do nieuzasadnionego inwigilowania obywateli, a także możliwości korzystania ze służb specjalnych do realizacji bieżących celów politycznych".

Budka: Kamiński doprowadził do zapaści służb

Głosowanie nad wnioskiem poprzedziły mocne wystąpienia posłów.

Szef PO Borys Budka, przedstawiając wniosek o wotum nieufności wobec ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, ocenił, że doprowadził on do największej w historii zapaści służb.

"Każdy przyzwoity poseł i każda przyzwoita posłanka powinni wstydzić się za to, że zamiast porządku, bezpieczeństwa i silnego państwa mamy państwo, w którym służby dopuściły do tak wielu afer, że w tym krótkim wystąpieniu nie sposób ich wszystkich wymienić" - mówił Budka.

"Symbolem waszego rządu i nieudolności pana ministra będzie to, że dopuścił do tego, że nawet CBA zostało okradzione z własnych pieniędzy, to jest dzisiaj symbol i sukces tego ministra - 'republika banasiowa'. Przecież to pan, panie ministrze, i pana koledzy wpuścili do Najwyższej Izby Kontroli człowieka, który zasłynął z tego, że oszukiwał wszystkich - premiera Mateusza Morawieckiego, kolegów partyjnych, służby. Chyba że, jak mówią niektórzy, działo się to za przyzwoleniem tych służb i było to celowe działanie" - dodał Budka.

Krajewski: Wniosek oparty na kłamstwach

W odpowiedzi poseł PiS Jarosław Krajewski podkreślił, że PiS będzie głosowało przeciw wnioskowi, ponieważ - jak ocenił - jest on "całkowicie bezzasadny, oparty na insynuacjach, kłamstwach i niesprawdzonych informacjach". "Jest to tylko i wyłącznie polityczny atak opozycji spod znaku PO na ministra Mariusza Kamińskiego - jednego z najbardziej uczciwych i ideowych polityków w polskim życiu publicznym" - mówił Krajewski.

"Państwa wniosek jest teraz kwintesencją totalnej opozycji. Maski opadły - widzimy dokładnie to samo, co było za Grzegorza Schetyny i teraz za Borysa Budki. Ten wniosek nie jest merytoryczny, dominują tutaj przypuszczenia zamiast faktów" - dodał poseł PiS.

W imieniu KO głos zabrał poseł Robert Kropiwnicki, który w trakcie swojego wystąpienia zasłabł i opuścił salę w asyście posłów KO oraz ratowników medycznych. Marszałek Sejmu ogłosiła kilkuminutową przerwę.

Kierwiński: Niszczy polskie służby specjalne

Po wznowieniu obrad Marcin Kierwiński z KO stwierdził, że "lepszym pomysłem byłoby przełożenie obrad". Następnie zaprezentował stanowisko jego klubu. 

"Od pięciu lat minister Mariusz Kamiński niszczy polskie służby specjalne. Od pięciu lat pan minister Mariusz Kamiński robi wszystko, aby polskie służby specjalne nie działały w interesie państwa polskiego, ale aby działały tylko i wyłącznie w interesie polityków PiS. Polskie służby specjalne zarządzane przez Mariusz Kamińskiego dbają tylko o jedną rzecz - bezkarność polityków PiS" - mówił poseł KO.

Gawkowski przyniósł kajdanki

"Jak dziś wyglądają polskie służby? Manipulacje, insynuacje, przecieki medialne i śledztwa polityczne, przekraczanie uprawnień, wymuszanie zeznań, fałszowanie dokumentów, oskarżanie i nękanie niewinnych. To są służby za czasów PiS" - mówił z kolei Krzysztof Gawkowski z Lewicy. "Zmieniliście służby specjalne w prywatną policję polityczną, która gnębi waszych politycznych oponentów, a chroni swoich" - ocenił.

Według Gawkowskiego, to, co PiS zrobił w służbach, w tym pozbawienie ich nadzoru, odpowiada "klasycznej definicji układu mafijnego", a służby, zamiast tropić afery, dowiadują się o nich z mediów. "Ile razy jeszcze będziemy robili posiedzenia w nocy, żeby ukryć świństwa PiS, i ile osób musi zemdleć" - pytał, nawiązując do zasłabnięcia posła Roberta Kropiwnickiego.

Pokazując Kamińskiemu kajdanki, Gawkowski powiedział: "To są kajdanki, których chcieliście użyć przeciwko państwu Kwaśniewskim. One wcześniej czy później trafią na ręce osób, które łamały prawo. Dzień sądu nadejdzie".

Kosiniak-Kamysz: Rządy autorytarne muszą zostać zdymisjonowane

Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że "nie chodzi o dymisję jednego czy drugiego ministra, czy nawet o cały rząd". "Chodzi o patologiczną filozofię państwa, które nie jest w rękach obywateli, nie ma nadzoru nad służbami specjalnymi. Potrzebna jest całościowa zmiana, rządy autorytarne muszą zostać zdymisjonowane" - podkreślił.

Jak mówił, w Polsce dziś "spełniają się w czystej postaci rządy autorytarne".

Kamiński: Partyjna legitymacja nie ma znaczenia

Przed zarzutami posłów bronił się minister koordynator służb specjalnych, szef MSWiA, Mariusz Kamiński.

"Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec mnie, jako koordynatora służb specjalnych, przyjmuję z pełnym spokojem. Funkcję tę pełnię od czterech lat, a od ponad pół roku pełnię dodatkowo funkcję ministra spraw wewnętrznych, jestem członkiem rządu odpowiedzialnym za bezpieczeństwo państwa polskiego i jego obywateli. Powierzone mi funkcję wykonuję, mając zawsze w pamięci, że obowiązki, które realizuję, dotyczą wszystkich obywateli, niezależnie od ich poglądów politycznych" - mówił.

Jak podkreślił, korupcja prawie zawsze dotyczy ludzi wpływowych - polityków, urzędników, menadżerów. "Ludzie ci, kiedy zostanie przez CBA ujawniona ich korupcyjna działalność, niemal zawsze stosują tę samą metodę obrony - obrona przez atak, przez skrajne upolitycznienie sprawy" - mówił. "Jeśli łapówkarz jest z opozycji, to oczywiście mamy do czynienia z brutalnym działaniem policji politycznej skierowanym przeciwko oponentom władzy, a jeśli łapówkarz jest z obozu rządzącego, to mamy do czynienia z brutalną walką buldogów pod dywanem, amoralną, frakcyjną, świadczącą o upadku państwa" - wskazał.

Kamiński podkreślił, że "sugerowanie, iż CBA, walcząc z korupcją, widzi tylko jedną stronę sceny politycznej, jest po prostu kłamstwem". "Wśród osób, które w wyniku działań tej służby usłyszeli zarzuty są byli i obecni parlamentarzyści, zarówno związani z opozycją, jak i z obozem rządzącym. Jest senator Stanisław G. i senator Stanisław K., jest poseł Stefan N. i poseł Mariusz Antoni K. Te same zasady dotyczą władz spółek Skarbu Państwa, samorządowców i urzędników państwowych" - mówił.

"Jako koordynator służb specjalnych i były szef CBA mam dla funkcjonariuszy tej służby zawsze ten sam przekaz - złodziej jest złodziejem, a to, jaką partyjną legitymację nosi, nie ma znaczenia" - podkreślał.

Dodał, że kiedy w 2015 r. przejmował nadzór nad polskimi służbami specjalnymi "w ich szeregach było jeszcze 500 funkcjonariuszy SB". "Dziś nie ma żadnego. W ten nie tylko symboliczny sposób ostatecznie zerwaliśmy więź polskich służb specjalnych z komunistyczną bezpieką" - powiedział. 

Premier podkreślał zasługi

Głos na koniec sejmowej debaty zabrał również premier Mateusz Morawiecki. 

Na początku swego wystąpienia wyraził radość z obecności na sali posła KO Roberta Kropiwnickiego, który w trakcie debaty, gdy zabrał głos, zemdlał na mównicy sejmowej.

Szef rządu stwierdził, że walka z korupcją to element "wizji państwa nowoczesnego", którą prezentuje PiS. Chwalił w tym kontekście ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

"4,5 tysiąca grup przestępczych rozbitych w czasie działalności pana ministra Mariusza Kamińskiego. To jemu zawdzięczamy, to jest jednocześnie, drodzy przedsiębiorcy i drodzy rodacy, wyrównanie pola gry dla was, wyrównywanie zasad konkurencyjności, ponieważ bez skutecznego zwalczania grup przestępczych jesteśmy wszyscy przez nich okradani" - mówił Morawiecki.

"Działalność CBA, ABW znakomicie przyczyniła się do ograniczenia wpływów grup przestępczych w Polsce. Bardzo dziękuję wszystkim funkcjonariuszom ABW i CBA za znakomite osiągnięcia w tym zakresie" - dodał premier.

Morawiecki ocenił, że Kamiński to "najlepszy koordynator służb specjalnych, jakiego miała Polska od bardzo dawna". "Przy okazji chcę powiedzieć, że życie nie jest czarno-białe, i owszem, również bardzo wiele zawdzięczamy panu ministrowi Marianowi Banasiowi - szefowi KAS. Warto to podkreślić, dla oddania sprawiedliwości. Jest dzisiaj rzeczą dla mnie niepozostawiającą żadnych wątpliwości, że profesjonalizacja naszych służb specjalnych, działanie kontrwywiadu, wywiadu, podniesione zostało na zupełnie niespotykany poziom" - mówił.

Premier krytykował również opozycję z PO za jeden z ich postulatów programowych - likwidację CBA. "To co chcecie powołać? Centralne Biuro Korupcyjne?" - ironizował.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje