Reklama

Reklama

SLD wyciągnie konsekwencje wobec Kalisza

Czołowy polityk SLD Ryszard Kalisz nie wyklucza udziału w kongresie centrolewicy, który organizują politycy SDPL i PD. - Nie boję się Grzegorza Napieralskiego - zapowiada w rozmowie z tvp.info. - Jeśli tam się pojawi, to władze partii wyciągną wobec niego konsekwencje - twierdzi wiceszef SLD Jerzy Szmajdziński.

Kongres centrolewicy odbędzie się w październiku w Krakowie. Organizują go czołowi politycy SDPL i PD: Dariusz Rosati, Andrzej Celiński, Marek Balicki i Jan Widacki. Ich zdaniem w debacie ma wziąć udział także były premier, a obecnie senator niezależny Włodzimierz Cimoszewicz. Zaproszenie na kongres ma dostać także kilku polityków SLD. Między innymi członek zarządu tej partii Ryszard Kalisz. - To prawda, spodziewam się tego zaproszenia. Nie wykluczam, że z niego skorzystam i pojawię się na tej debacie - zapowiada w rozmowie z dziennikarzem tvp.info. Czy nie obawia się reakcji nowego szefa Sojuszu, który krakowską inicjatywę uważa za próbę rozbijania lewicy? - A czego mam się obawiać? W polityce nie ma się czego bać - twierdzi Kalisz.

Reklama

Członkowie władz SLD zapowiadają jednak, że udział w tym kongresie nie będzie w partii mile widziany. - To byłby błąd ze strony Ryszarda Kalisza. Jeśli tam się pojawi, to przewodniczący i sekretarz generalny partii zapewne wyciągną wobec niego konsekwencje - mówi tvp.info Jerzy Szmajdziński, wiceszef SLD.

Z szefem Sojuszu Grzegorzem Napieralskim nie udało nam się skontaktować. - Na razie Ryszard Kalisz jeszcze niczego nie zrobił. Jeśli jednak jego udział w tym kongresie stanie się faktem, to władze partii będą musiały się zastanowić, co z tym zrobić - powiedział tvp.info Tomasz Kalita, rzecznik SLD i bliski współpracownik Napieralskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy