Reklama

Reklama

Śmierć Dawida Kosteckiego. "GW": Dwa ślady po igle

Kluczowy świadek w sprawie obyczajowej afery na Podkarpaciu miał tajemnicze ślady na szyi - donosi dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". Według gazety, bokser mógł zostać odurzony, a jego samobójstwo upozorowane.

Były bokser Dawid "Cygan" Kostecki został 2 sierpnia br. znaleziony martwy w celi aresztu śledczego na Białołęce. Miał popełnić samobójstwo. Według oficjalnych ustaleń, przykryty kocem powiesił się na pętli z prześcieradła zaczepionej o górne łóżko.

Pięściarz w 2012 r. ujawnił związki rzeszowskiego CBŚ z właścicielami tamtejszych agencji towarzyskich, których klientami mieli być m.in. politycy.

Według "Gazety Wyborczej", prokurator, który pierwszy oglądał ciało Dawida Kosteckiego, odkrył dwa maleńkie - przypominające nakłucia po igle - ślady na szyi byłego boksera. "Podejrzewał, że mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony, tak by wyglądało to na samobójstwo. Podczas sekcji zwłok tych śladów nie zbadano" - czytamy w dzisiejszej "GW".

Reklama

Gazeta powołuje się na notatkę, w której prokurator Wojciech Kapuściński potwierdza brak śladów walki czy obrony, ale pisze o dwóch maleńkich nakłuciach z tyłu szyi. By sprawdzić wątek zabójstwa, Kapuściński zabezpieczył w celi prześcieradło, koc i części materaca. "Jeżeli ślady na szyi pozostawiła igła, to ze strzykawki mogło coś wyciec" - podaje dziennik.

Jednak w protokole sekcji zwłok nie pojawiają się wątki śladów na szyi. Przeprowadzająca sekcję dr Agnieszka Dąbkowska z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie nie odniosła się do przypuszczeń z notatki prokuratora.

Ostatnio "Rzeczpospolita" informowała, że praski sąd świadomie umieścił Dawida Kosteckiego w areszcie na Białołęce, wiedząc, że przebywa tam również Tomasz G. - mężczyzna oskarżony o rozbój, w którego procesie bokser miał być świadkiem prokuratury. Kostecki odbywał pięcioletni wyrok w zakładzie w Rzeszowie (do końca kary zostały mu dwa lata). Do Białołęki decyzją sądu trafił 18 czerwca.

Zobacz też:
Trzeci zagadkowy zgon w "aferze podkarpackiej". Rodzina nie wierzy w samobójstwo Dawida Kosteckiego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama