Reklama

Reklama

Sondaż: Dobrze, że Ziobro zrzekł się immunitetu

Ponad dwie trzecie Polaków (68 proc.) popiera decyzję posła PiS, byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który w środę zrzekł się immunitetu parlamentarnego - wynika z najnowszego sondażu Gfk Polonia dla "Rzeczpospolitej".

Odmiennego zdania jest co piąty respondent (21 proc.).

Reklama

Ankietowani byli również pytani o to, czy w ich osobistym odczuciu wniosek prokuratury o odebranie immunitetu byłemu ministrowi to zemsta polityczna. Twierdząco odpowiedziało na tak zadane pytanie 47 proc. badanych, a zaprzeczyło 40 proc.

Według respondentów, Ziobro był skuteczniejszym ministrem sprawiedliwości niż jego następca na tym stanowisku (49 proc. wskazań). Co czwarty (26 proc.) Polak uważa, że bardziej skuteczny od swojego poprzednika

Zbigniew Ziobro (PiS) sam zrzekł się immunitetu parlamentarnego. Zrobił to po ponadgodzinnym wystąpieniu w Sejmie, podczas którego przekonywał, że wniosek prokuratury o uchylenie mu immunitetu jest bezpodstawny i jest "zemstą" za jego walkę z korupcją.

Prokuratura płocka, która wystąpiła o uchylenie immunitetu Ziobrze, chce mu postawić zarzut przekroczenia uprawnień w związku z ujawnieniem szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu akt sprawy mafii paliwowej.

Zobacz obrady Sejmu na żywo

Ziobro uważa, że oskarżenia wobec niego mają charakter polityczny. - To pierwszy polityczny proces III RP - ocenił podczas sejmowego wystąpienia.

- Dziś, ponad wszelką wątpliwość, pod rządami Platformy Obywatelskiej przyszedł czas na procesy polityczne. Przyszedł czas zemsty za walkę z korupcją, jest to zemsta za to, że podejmowałem działania służące bezpieczeństwu Polski - mówił b. minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Stwierdził też, że obecnie "przestępcy zacierają ręce". - W tym kontekście szczególnej wymowy nabiera fakt, że blisko 80 proc. przestępców w zakładach karnych oddało głos i okazało swe zaufanie PO - mówił.

Tłumaczył, że informacje ze śledztwa dotyczącego mafii paliwowej uświadomiły mu, że zagrożenia dotyczące bezpieczeństwa energetycznego przekraczają uprawnienia ministra sprawiedliwości.

Ziobro mówił, że informacje - przekazane mu jeszcze pod koniec grudnia 2005 r. przez prok. Wojciecha Miłoszewskiego - świadczyły o zagrożeniach dla bezpieczeństwa energetycznego państwa w obszarze związanym z kontraktami paliwowymi, kontraktami gazowymi i były związane z działaniem obcych służb specjalnych oraz zorganizowanej przestępczości.

- To wszystko razem wziąwszy uświadomiło mi, że skala informacji, ustaleń śledztwa dalece przekracza moje uprawnienia jako prokuratora generalnego, dalece wykracza poza to, co ja jako prokurator generalny i podlegli mi prokuratorzy możemy zrobić, aby przeciwstawić się tym zagrożeniom - stwierdził Ziobro.

Jak dodał, w takiej sytuacji nie pozostało mu nic innego jak podjąć działania zmierzające do zmiany prawa oraz struktur organów ścinania. Były minister sprawiedliwości zaznaczył, że należało przeprowadzić takie zmiany, aby państwo nie było bezradne wobec bardzo dobrze zorganizowanej mafii paliwowej.

- Dlatego m.in. zdecydowałem się skontaktować z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskiem, członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego, konstytucyjnego organu odpowiadającego za bezpieczeństwo państwa, parlamentarzystą, a nade wszystko liderem ugrupowania rządzącego, więc człowiekiem, mającym w tym momencie decydujący wpływ na kierunek polityki naszego państwa - mówił Ziobro, a posłowie PiS oklaskiwali jego wystąpienie.

Polityk stwierdził, że jego zadaniem było przekazać informacje, które będą później wykorzystane do zmian prawa zmierzającego do zwiększenia bezpieczeństwa Polski i dlatego on i prok. Miłoszewski spotkali się z J. Kaczyńskim.

B. minister mówił, że informacje nie poszły na marne, bo powstał m.in. międzyresortowy zespół ds. walki z mafią paliwową. Podkreślał, że spotkania nie było żadnych "przecieków" do mediów, co świadczy o tym, że te informacje nie były wykorzystywane politycznie.

Ziobro skrytykował też wniosek prokuratury o uchylenie mu immunitetu. Według niego, jest w nim szereg "rażących sprzeczności" między treścią przedstawionych dowodów, a zarzutem.

Jak zaznaczył, postawienie we wniosku zarzutu, że to on wydał prok. Miłoszewskiemu polecenie udostępnienia akt "jest nieuzasadnione". Według niego, Miłoszewski zeznał, że to Ziobro jako prokurator generalny podjął decyzję o zapoznaniu J. Kaczyńskiego z dokumentami.

Zdaniem polityka PiS "dochodzi do lekceważenia podstawowych zasad prawa procesowego i karnego" przez autora wniosku i prokuratora krajowego, a także ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, który - jak mówił Ziobro - poparł wniosek prokuratury.

Autorzy wniosku - mówił - manipulują orzecznictwem Sądu Najwyższego. - Robią to dlatego, że brak jest uzasadnienia prawnego dla argumentacji, jaką przedstawiają - ocenił.

W opinii posła PiS, wbrew zarzutom autorów wniosku, prokurator może udostępnić akta każdej osobie, jeśli uzna to za konieczne. Ziobro stwierdził, że "nie ulega wątpliwości", że jako prokurator generalny był uprawniony do przejmowania czynności prokuratorów podległych, a więc i decyzji o udostępnieniu akt.

Jego zdaniem, szef PiS miał prawo poznania materiałów prokuratury w sprawie śledztwa dotyczącego mafii paliwowej, szczególne jako członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego i parlamentarzysta z dostępem do tajemnicy państwowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne