Reklama

Reklama

Sowińska na pasku Rydzyka

Wystarczył jeden telefon od współpracownika o. Rydzyka, by Rzeczniczka Praw Dziecka Ewa Sowińska wycofała się z pomysłu zakazu seksu przed osiemnastką.

Nie wiedziała, że telefon był prowokacją "Super Expressu", a w rolę redemptorysty wcielił się reporter gazety.

Reklama

W środę dziennikarz "Super Expressu" zadzwonił do biura rzeczniczki. Normalnie nie miałby co marzyć o połączeniu z Ewą Sowińską. Ale gdy telefon odebrała sekretarz pani rzecznik, reporter podał się za pracownika Radia Maryja. Na wzmiankę o toruńskiej rozgłośni reakcja była natychmiastowa. Ewa Sowińska podniosła słuchawkę i... cała zamieniła się w słuch.

Dziennikarz, jako jeden z ojców prowadzących audycje w Radiu Maryja, zbeształ ją za poruszanie spraw dotyczących seksu i za głupie pomysły. A Sowińska, niczym uczniak, przepraszała za błędy i obiecywała poprawę. Wycofała się ze swoich projektów i uzgadniała, w jakim terminie na antenie Radia Maryja ogłosi, że zmieniła poglądy.

Dyskurs - jego pełny zapis publikuje "Super Express" - przypomina rozmowę podwładnej z przełożonym. Oto krótki fragment:

- "Publiczne mówienie o seksie w okresie tuż po świętach jest nieładne.

- No tak, proszę ojca. Tak, racja.

- Zróbmy tak... na antenie odtworzymy to, co pani powiedziała na wykładzie i powiemy, że z tego się wycofujemy. Żeby taki przekaz był, ale że wycofujemy się z tego karania.(...) Co ja mam ojcu dyrektorowi przekazać?

- No że w następnym tygodniu.

- Ale co teraz mam przekazać? Wycofuje się pani rzecznik ze swojego pomysłu?

- No teraz to na pewno".

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Sowińska | telefon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje