Reklama

Reklama

Sprawa GetBack. Pozew przeciwko CBA i prokuraturze

Opracowujemy pozwy przeciw CBA i prokuraturze - zapowiedziała Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, obrońca b. członka zarządu Altus TFI Piotra O., któremu prokuratura postawiła zarzut wyrządzenia szkody majątkowej spółce GetBack. Adwokat Jakuba R., drugiego podejrzanego w sprawie, ocenił zarzuty jako "absurd".

W sobotę PAP dowiedziała się, że sąd przychylił się do wniosku Prokuratury Regionalnej w Warszawie i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie wobec obu zatrzymanych w piątek rano przez CBA b. członków zarządu Altus TFI - Piotra O. i Jakuba R., którym postawiono zarzuty wyrządzenia szkody majątkowej GetBack. Sobotnią decyzję sądu motywowano obawą matactwa i wysoką karą, która grozi podejrzanym i mogłaby skłonić ich do ucieczki z kraju. 

Reklama

B. prezes, a później szef rady nadzorczej tego TFI O. oraz b. członek zarządu R. zostali w piątek rano zatrzymani przez agentów warszawskiej delegatury CBA na zlecenie prokuratury. Postawiono im zarzuty przestępstw gospodarczych na szkodę firmy GetBack, dokonanych między październikiem 2016 r. a początkiem sierpnia 2017 r. Swoimi działaniami mieli, według prokuratury, wyrządzić spółce około 160 mln zł strat.

"Opracowujemy pozwy przeciwko CBA i Prokuraturze oraz osobom podejmującym bezprawne decyzje w tej sprawie" - napisała w przesłanym PAP oświadczeniu adw. Turczynowicz-Kieryłło.

"Altus zarządza aktywami o wartości ponad 13,4 miliardów zł - to czterokrotnie więcej niż wartość długu Getback wobec instytucji i obywateli. Będziemy domagać się co najmniej kilkusetmilionowych kwot odszkodowań za opisane wyżej działania niedozwolonego manipulowania giełdą i w konsekwencji narażania na straty akcjonariuszy Altusa, wśród których są inne TFI i fundusze emerytalne lokujące środki przeznaczone na emerytury Polaków" - podkreśliła.

W oświadczeniu zaznacza, że adwokat "nie powinien komentować w mediach wyroków niezawisłych sądów, ale gdy wydawane są z pogwałceniem podstawowych zasad prawa nie może milczeć jako obrońca i jako obywatel". "Trudno się oprzeć wrażeniu, że wymiar sprawiedliwości pomógł dziś politykom i instytucjom próbującym za wszelką cenę odwrócić uwagę od swojej roli i zaniechań w Aferze Getback i skupić ją na kimś innym bez względu czy winnym, czy też nie. Spektakularny film propagandowy CBA dotyczący aresztu Piotra O. oparty jest na manipulacjach faktami i kłamstwach, co do liczb" - oceniła obrońca O.

Dodała, że "w państwie prawa nie aresztuje się człowieka, który sam wielokrotnie i publicznie deklaruje wolę wyjaśnienia sprawy w prokuraturze". "Piotr O. jeszcze wieczór przed aresztowaniem prosił o możliwość złożenia wyjaśnień przed złożeniem do sądu wniosku o areszt! Mamy dowody złożenia takich wniosków w prokuraturze. Odmówiono mu tego podstawowego prawa" - zwróciła uwagę Turczynowicz-Kieryłło.

"Dowód wyjątkowo uczciwego podejścia"

Adwokat O. ujawniła, że jeszcze w czerwcu tego roku jej klient przywiózł całą dokumentację transakcji do prokuratury, czekał na holu prokuratury na przesłuchanie dwie godziny, jednak prokurator nie znalazła na to czasu. "Piotr O. od wybuchu tzw. afery GetBack często wyjeżdżał za granicę zawodowo i zawsze wracał do Polski, co zaprzecza obawom ucieczki. Każdy, kto myśli zdroworozsądkowo, wie, że gdyby chciał uciec, zrobiłby to w czerwcu, gdy zatrzymano Prezesa tej spółki" - podkreśla mecenas.

Jak napisała w oświadczeniu, prokuratura i CBA "zataiła fakt, że przedsiębiorca występował publicznie do GetBack z propozycją odkupienia akcji EGB, które rzekomo były sprzedane po zaniżonej cenie, proponując taką samą kwotę odkupu". "Dla obiektywnego obserwatora rynku jest to dowód wyjątkowo uczciwego podejścia. Tymczasem zatajono również fakt, że cena sprzedaży akcji przez Altus była ceną giełdową potwierdzoną przez wyceny niezależnych firm doradczych m.in. KPMG, Haitong Bank" - wskazała obrońca O.

"Przez cały okres od wybuchu afery GetBack to właśnie Piotr O. negocjował z Radą Wierzycieli GetBack i Komisją Nadzoru Finansowego osobiste wsparcie dla GetBack na poziomie 70 mln zł i zachęcał inne podmioty do solidarności na rynku finansowym w sytuacjach kryzysowych dla dobra akcjonariuszy wszystkich spółek" - napisano w oświadczeniu.

Adw. Turczynowicz-Kieryłło pyta, "dlaczego Temida w sprawie transakcji, która jest tak fałszywie przedstawiana przez CBA, miała nie tylko zasłonięte oczy, ale i uszy - aresztując przedsiębiorców, którzy chcieli pomóc w jej wyjaśnieniu i rzeczowo dementowali w sądzie wszystkie kłamstwa?".

Zastanawia się także, "dlaczego w sprawie, w której zgromadzono kilkadziesiąt tysięcy dokumentów, Sąd na posiedzeniu nie miał nawet jednego tomu akt, a sprawa była rozstrzygana w ekspresowym trybie z piątku na sobotę przez sędziego dyżurującego, a nie sędziego z losowania". "Dlaczego wobec licznych dowodów, przedstawionych przez Piotra O. na posiedzeniu aresztowym, podważających zarzut prokuratury, Sędzia nie zadała nikomu ani jednego pytania na temat transakcji, a w lakonicznym uzasadnieniu aresztu ani słowem nie odniosła się do żadnego argumentu obrony. Ponieważ postanowienie nie jest prawomocne, liczymy, że Sąd rozpoznający zażalenie obrońców dostrzeże kardynalne naruszenia prawa i uwzględni nasze zarzuty" - podkreśla mecenas.

"To całkowity absurd"

Z kolei obrońca Jakuba R. adwokat Radosław Potrzeszcz w oświadczeniu wysłanym w niedzielę PAP napisał, że stawianie zarzutów, iż jego klient miał wraz z O. brać udział w zmowie, mającej na celu zakup przez GetBack spółki notowanej publicznie po zawyżonej cenie, "jest absurdem". "Prokuratura usiłuje stworzyć wrażenie, że spółka EGB, której cena jednej akcji na rynku według notowań z okresu transakcji przekraczała 15 zł, miała być znacznie mniej warta, choć cena ta, uwzględniając również tzw. premię za kontrolę, odpowiada wartości transakcji. Sprzedano, co wiadomo publicznie, 13 mln akcji po cenie 16 zł, co dało kwotę 208 milionów zł. Proste" - napisał Potrzeszcz.

"Pomijając zatem, że oderwanym od rzeczywistości jest twierdzenie, jakoby GetBack SA przepłacił grubo ponad 100 milionów zł, to jest rzeczą nie do przyjęcia snucie niepotwierdzonych żadnymi dowodami domysłów, że mój klient miał wchodzić w jakieś porozumienia z Konradem K. i innymi przedstawicielami GetBack, aby tenże Getback zapłacił rzekomo zawyżoną cenę za akcje EGB. To całkowity absurd" - podkreśla obrońca R.

W jego ocenie sprzedaż EGB była "przeprowadzona w sposób odpowiadający standardom rynkowym, po wycenie właściwej dla tego typu transakcji i gdyby nie problemy, jakie dziś dotyczą GetBack SA, nikt by się specjalnie nią nie przejął, zważywszy, jak wiele takich operacji się przeprowadza na rynku".

Adwokat podkreślił, że jego klient jest niewinny i zapowiedział wniesienie zażalenia na postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. "Ta decyzja sądu ma zresztą, jak wnoszę po doniesieniach medialnych, wpływ na postrzeganie największego niezależnego TFI w Polsce i tym samym cały rynek kapitałowy. TFI, które - o ironio - było jako jedyne zaangażowane w projekt ratowania GetBack i tym samym pomocy jego obligatariuszom" - zwrócił uwagę. 

Gwałtowne spadki notowania na giełdzie

Prokuratura i CBA podały, że przestępstwo ma związek ze sprzedażą przez Altus Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych spółce GetBack innej firmy za ponad 207 mln zł. Według prokuratorów, jej wartość nie przekraczała 47 mln zł, a mężczyźni, sprzedając ją GetBack, mieli świadomość faktycznej niższej wartości firmy i działali wspólnie z innymi osobami dla osiągnięcia korzyści majątkowej. Ponadto GetBack spłaciło 80 mln zł zobowiązań nabytej firmy, które należało przekazać wierzycielom do końca 2017 r. 

W związku z piątkowymi zatrzymaniami prokuratura postawiła dodatkowe zarzuty w śledztwie b. szefowi GetBack Konradowi K., który przebywa w areszcie. B. dyrektorowi zarządzającemu GetBack i jednocześnie b. członkowi zarządu Markowi P. ma je postawić w najbliższych dniach. 

Zarzucane mężczyznom przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu zagrożone są karą od roku do 10 lat więzienia, grzywną, przepadkiem korzyści pochodzących z przestępstwa oraz obowiązkiem naprawienia wyrządzonej szkody. 

Po informacjach o zatrzymaniach gwałtownie spadły notowania na giełdzie akcji Altusa TFI.

Z informacji giełdowych wynika, że w sierpniu 2017 roku GetBack kupił od Altus TFI 99,38 proc. akcji EGB Investments za 207,6 mln zł. Spółka zawarła wtedy także z Altus TFI umowę ramową, na podstawie której - pod warunkiem nabycia przez nią akcji EGB - Altus TFI zobowiązał się, że do 30 czerwca 2022 r. wszystkie portfele inwestycyjne obejmujące wierzytelności funduszy sekurytyzacyjnych zarządzanych przez niego i jego podmioty powiązane w dniu zawarcia umowy oraz w przyszłości, z wyłączeniem funduszy wskazanych w umowie, będą zarządzane wyłącznie przez GetBack lub jej podmioty powiązane. 

Na początku lipca 2018 roku Altus TFI wezwał GetBack m.in. do rozwiązania umowy sprzedaży akcji EGB Investments z sierpnia 2017 roku i umowy ramowej na obsługę portfeli inwestycyjnych z kwietnia 2018 roku. 

W czerwcu z funkcji prezesa zrezygnował Piotr O., główny akcjonariusz Altus TFI. 

Nad sprawą GetBack pracuje powołany przez Prokuratora Krajowego zespół prokuratorów z wydziału I ds. przestępczości gospodarczej Prokuratury Regionalnej w Warszawie i śledczy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Do tej pory przesłuchano ponad 70 osób - w tym urzędników Komisji Nadzoru Finansowego i spółki GetBack. Zabezpieczono też wielotomową dokumentację i dane elektroniczne. 

Sprawa jest w toku - zaznaczają śledczy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje