Reklama

Reklama

Sprawa śmierci Grażyny Kuliszewskiej. Czesław K. zatrzymany

Jak dowiedzieli się dziennikarze śledczy portalu Onet i Fakt24, w Londynie zatrzymano męża Grażyny Kuliszewskiej z Borzęcina koło Brzeska (woj. małopolskie). Czesław K. jest podejrzany o zamordowanie żony.

Jak dowiedzieli się dziennikarze śledczy portalu Onet i Fakt24, mąż Grażyny Kuliszewskiej został zatrzymany w poniedziałek o 14.30 w Londynie przez tamtejszą policję. 

Reklama

"Mogę jedynie potwierdzić, że Czesław K. został zatrzymany przez brytyjską policję w związku ze śmiercią swojej żony" - powiedział w rozmowie z Onetem mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Jak ustalono, przedstawiciele polskiego wymiaru sprawiedliwości wysłali dziś do brytyjskiej policji Europejski Nakaz Aresztowania.

Tajemnicze zaginięcie

34-letnia Grażyna Kuliszewska pracowała w Wielkiej Brytanii. Była mężatką, miała pięcioletniego syna. Zgodnie z relacjami mediów i świadków ostatnich świąt Bożego Narodzenia nie spędziła z rodziną - została w Londynie, a mąż i syn wrócili do Polski.

3 stycznia również i ona przyleciała do Polski. Zdążyła z mężem Czesławem K. odwiedzić notariusza - chcieli podpisać umowę, zgodnie z którą dom kobiety w Polsce przechodzi na mężczyznę. Kuliszewska miała przepisać mężowi nieruchomość za 15 tys. funtów (prawie 75 tys. zł). Do podpisania dokumentu jednak nie doszło, ponieważ brakowało stosownych dokumentów.

4 stycznia Kuliszewska planowała wrócić do Londynu. Na lotnisko do Krakowa jednak nigdy nie dotarła. Jej ciało, po prawie dwumiesięcznych poszukiwaniach, wyłowiono z rzeki Uszwicy. 

Zgodnie z relacjami jej męża, wieczorem 3 stycznia kobieta była poddenerwowana. Poszli spać w trójkę: on, żona i syn. Kiedy rano się obudził, 34-latki nie było. Miała zostawić mu wiadomość, że zobaczą się w Londynie. Pojechał do Londynu, ale nie zastał tam kobiety. Zawiadomił o tym bliskich i policję.

Według siostry 34-latki, małżonkowie planowali rozwód, ale mąż twierdzi, że nie miał informacji o takich planach. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w Londynie Kuliszewska miała mieć romans z Kurdem o imieniu Sardar. Gdy ten dowiedział się o zaginięciu kobiety, zamieścił na Facebooku ogłoszenie o nagrodzie w wysokości 100 tys. zł za informacje o zaginionej. Sardar twierdzi, że widział dokumenty rozwodowe przygotowane przez kobietę, która jednak nie chciała powiedzieć mężowi o swoich planach w obawie przed jego reakcją.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje