Strajk nauczycieli. ​Do kuratoriów wpływają skargi od rodziców

Do kuratoriów oświaty wpływają skargi od rodziców w związku ze strajkiem nauczycieli. Rodzice najczęściej zgłaszają brak możliwości zapewnienia dziecku opieki, pytają o przebieg tegorocznych matur i o realizację programu nauczania w szkołach.

Z informacji przekazanych przez kuratoria oświaty wynika, że rodzicom najbardziej doskwiera niepewność i brak informacji.

Reklama

Liczba skarg, które wpłynęły do tej pory do kuratoriów jest różna. Niektóre zanotowały tylko pojedyncze zgłoszenia, w innych jest ich po kilkanaście.

Problemy z opieką nad dzieckiem

Karolina Adamska z Kuratorium Oświaty w Poznaniu poinformowała, że od początku trwania strajku do kuratorium wpłynęło "zaledwie kilka pojedynczych zgłoszeń od rodziców".

Jak tłumaczyła, "zgłoszenia te dotyczyły faktu, że rodzice nie mają jak zapewnić dziecku opieki podczas strajku - głównie w przypadku przedszkoli. Ale wówczas w takich przypadkach kierujemy rodziców do organu prowadzącego placówkę, ponieważ to organy prowadzące zabezpieczają takie sytuacje".

SMS-y od nauczycieli

Pojedyncze skargi wpływają także do Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. Jak poinformował w poniedziałek kurator Marek Gralik są to sygnały rodziców uczniów na wykorzystywanie przez strajkujących nauczycieli do swoich celów. Jako przykłady kurator wskazał, że nauczyciele wysyłali do uczniów SMS-y zachęcające do manifestacji przed kuratorium, która odbyła się w piątek, a także sugerowali uczniom, żeby na egzamin ubierali się na czarno i w ten sposób ich wsparli.

"Nie mamy skarg rodziców na to, że zajęcia w szkołach się nie odbywają. Może nie zauważają, że krzywda dzieje się ich dzieciom. Przypuszczalnie bierze się to stąd, że mają zapewnioną opiekę dla dzieci, a starsze mogą się zająć sobą. Dla dzieci jest to "raj na ziemi", w ogóle nie przejmują się, czy materiał nie jest realizowany, czy nie. Przypuszczam, że rodzice też tego nie czują, bo dzieci się nie skarżą. Otrzymuję jednak pytania, dlaczego nauczyciele strajkują i jak długo to potrwa, chociaż nie ja powinienem być adresatem pytań, bo nie ja organizowałem strajk" - powiedział Gralik.

Od początku strajku nauczycieli kilkadziesiąt telefonów od rodziców odebrali pracownicy dolnośląskiego kuratorium oświaty. "Były to przeważnie skargi na to, że nieczynne są przedszkola, zdarzały się też telefony rodziców dzieci w wieku gimnazjalnym i maturalny - tu były pytania o to, czy odbędą się egzaminy" - powiedziała PAP rzecznik Kuratorium Oświaty we Wrocławiu Krystyna Kaczorowska.

Skargi od rodziców na strajkujących nauczycieli docierają także do świętokrzyskiego kuratorium oświaty. "Obieramy telefony w tej sprawie, niektórzy rodzice przychodzą do nas osobiście. W większości przypadków te skargi dotyczą tegorocznych matur. Rodzice martwią się, czy zostaną one przeprowadzone w wyznaczonym terminie" - powiedział PAP świętokrzyski kurator oświaty Kazimierz Mądzik. Dodał, że "nie jest w tej chwili w stanie zagwarantować, że matury odbędą się bez żadnych problemów".

"Czynimy oczywiście starania, aby matury odbyły się w każdej szkole i bez zakłóceń. W niektórych powiatach nie powinno być z tym problemów. Rozmawiałem już m.in. ze starostą opatowskim, koneckim, ostrowieckim i kieleckim. Wszędzie tam sytuacja już jest unormowana. Miejmy nadzieję, że podobnie będzie na terenie innych powiatów" - zaznaczył kurator.

W Białymstoku bez skarg

Z kolei do Kuratorium Oświaty w Białymstoku nie wpłynęła dotąd żadna skarga od rodziców na protest nauczycieli. Jak zaznaczyła rzecznik kuratorium Małgorzata Palanis na uruchomiony przez kuratorium specjalny numer telefonu, dostają od rodziców pojedyncze sygnały np. o tym, że przedszkole czy szkoła jest zamknięta, ale - jak dodała - po sprawdzeniu, okazuje się, że placówki są otwarte, a przez protest nie jest prowadzone tam dydaktyka, a zapewniona jest opieka nad dziećmi. Palanis mówiła też, że w ostatnich dniach dostają też telefony z pytaniami od rodziców o matury i rady pedagogiczne.

Skarg nie zanotowano także w Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wielkopolskim i w Olsztynie. Zgłoszenia w tej sprawie nie napłynęły także do kuratoriów z zachodniopomorskiego.

Rzecznik opolskiego kuratorium oświaty Robert Socha poinformował, że chociaż do kuratorium nie wpłynęła ani jedna oficjalna skarga rodziców na strajkujących, to temat ten jest często poruszany podczas licznych rozmów telefonicznych. "Dzwonią rodzice, którzy nie wiedzą, jak mają zapewnić opiekę dla swoich dzieci. Mamy także telefony z firm, które do tej pory organizowały opiekę dla dzieci swoich pracowników. Mieliśmy także telefon od ucznia, który pytał się, czy na pewno zostanie zrealizowany cały program nauczania" - wyliczał Socha.

Z kolei do podkarpackiego kuratorium oświaty w poniedziałek wpłynęła jedna skarga. Dotyczyła ona nieprzyjęcia dziecka do przedszkola. Jak zaznaczyła podkarpacki kurator oświaty Małgorzata Rauch, w ubiegłym tygodniu pisemnych skarg wpłynęło około 10. Zostały one wysłane e-mailem. Związane były przede wszystkim z niedoinformowaniem rodziców o prowadzonych akcjach strajkowych. Ponadto były też telefony informujące o sytuacji.

"Rodzice nie zostali - według ich rozeznania - poinformowani w skuteczny sposób o sposobach zapewniania opieki przez daną instytucję, placówkę: szkołę czy przedszkole, w stosunku do ich dzieci" - wyjaśniła kurator. Przypomniała jednocześnie, że taki obowiązek ciąży na dyrektorach szkół, ponieważ niezależnie od strajku dyrektor musi zgodnie z prawem oświatowym zapewnić opiekę nad dziećmi.

Po kilka e-maili dziennie

Po kilka e-maili dziennie otrzymuje od rodziców Kuratorium Oświaty w Lublinie związku ze strajkiem w szkołach. "To mejle z pytaniami, wynika z nich, że rodzicom najbardziej doskwiera niepewność i brak informacji" - powiedziała dyrektor wydziału pragmatyki zawodowej i analiz lubelskiego kuratorium Jolanta Misiak. "Rodzice pytają m.in. czy następnego dnia odbędą się zajęcia, jak długo jeszcze strajk będzie trwać, jak będzie zrealizowany program nauczania" - dodała Misiak.

Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski przyznał, że od ubiegłego tygodnia do kuratorium dzwonią lub przysyłają pisma rodzice zaniepokojeni strajkiem nauczycieli. Jak wyjaśnił, są to zarówno skargi i oburzenie na protest, jak i pełne niepokoju o przyszłość zapytania. Dodał, że część rodziców, zwłaszcza najmłodszych dzieci, bardzo niepochlebnie wyraża się o strajku w przedszkolach. Z ich strony jest brak poparcia dla takiej formy protestu.

Kurator poinformował również, że pomału, ale sukcesywnie, rośnie liczba placówek w Łódzkiem, w którym zawieszany jest strajk. Jak dodał, ostatnio do takiej sytuacji doszło m.in. w miejscowościach: Zapolice, Pajęczno, Goszczanów, Sędziejowice i Działoszyn.

Z kolei jak przekazała pomorska kurator oświaty Monika Kończyk, trudno jej ocenić rzeczywistą skalę skarg, które mogą wpływać do kuratorium, bo część z nich może być składana telefonicznie. Kurator wyjaśniła, że - jeśli chodzi o pisemne skargi rodziców, związane z działaniem placówek oświatowych w czasie strajku, to w jej ocenie, są to pojedyncze przypadki. Kończyk poinformowała, że jedna ze skarg dotyczyła np. tego, że konkretna "szkoła nie przyjmuje dzieci i nie działa w niej świetlica". Kurator dodała, że pojawiały się też uwagi dotyczące nieprzyjmujących dzieci przedszkoli czy braku posiłków w placówkach.

W miniony poniedziałek rozpoczął się zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej "Solidarności". Biorą w nim też udział nauczyciele niezrzeszeni w związkach. W piątek Prezydium Zarządu Głównego ZNP postanowiło kontynuować strajk i wystąpić do Prezesa Rady Ministrów o natychmiastowe podjęcie rozmów z udziałem mediatora zewnętrznego. Także Prezydium Zarządu Krajowego WZZ "Solidarność - Oświata", należącego do FZZ, podjęło decyzję o kontynuowaniu strajku w niezmienionej formie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje