Świebodzice: Niewybuch z miejsca katastrofy to nie pocisk moździerzowy

Wezwani na miejsce katastrofy budowlanej w Świebodzicach policyjni pirotechnicy stwierdzili, że znaleziony tam pocisk moździerzowy to granat ćwiczebny, który nie zawiera materiałów wybuchowych - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy Tomasz Orepuk.

W sobotnim wypadku całkowitego zawalania się kamienicy zginęło sześć osób, a cztery zostały ranne.

Reklama

Prokurator Tomasz Orepuk powiedział w czwartek, że policyjni pirotechnicy jeszcze przed przyjazdem saperów stwierdzili, że znalezisko to granat ćwiczebny . Dodał, że prokuratura zakończyła już oględziny miejsca katastrofy budowlanej i przekazała w środę wieczorem teren gminie.

"Nie znaleźliśmy tam żadnych niebezpieczniejszych substancji czy przedmiotów, które mogłyby eksplodować" - powiedział prokurator. Dodał, że pojawiły się informacje, że jeden z mieszkańców kamienicy zbierał stare pociski. "Weryfikujemy te informacje" - powiedział prokurator.

Dodał, że prokuratura zamierza przesłuchać kolejnych świadków. Będzie czekać też na opinię biegłych, którzy uczestniczyli w oględzinach terenu katastrofy.

We wtorek wykonano sekcje zwłok trzech ofiar katastrofy. Stwierdzono, że zmarły w wyniku uduszenia spowodowanego unieruchomieniem klatki piersiowej. Jednak u 59-letniego mężczyzny stwierdzono też ślady poparzeń na głowie, karku, barkach i dłoniach.

W środę wykonano sekcje zwłok trzech kolejnych ofiar katastrofy. Przyczyną zgonu 8-letniego dziecka, 54-letniego mężczyzny i 40-letniej kobiety było również uduszenie spowodowane unieruchomieniem klatki piersiowej. U kobiety stwierdzono też wielonarządowe obrażenia.

Do katastrofy doszło w sobotę rano. Całkowicie zawalił się przedwojenny budynek, w którym mieszkało sześć rodzin. Ofiarami katastrofy jest sześć osób: dwoje dzieci, trzech mężczyzn i kobieta. Ranne zostały cztery osoby. Najbardziej ucierpiał 13-letni chłopak, który w stanie ciężkim, ale stabilnym, przebywa w szpitalu we Wrocławiu.

Akcję ratunkową prowadzono niemal dobę. Na miejscu pracowało ponad 140 strażaków. Ostatnią ofiarę wydobyto spod gruzów kamienicy po 12 godzinach akcji. Według wstępnych hipotez, przyczyną katastrofy był wybuch gazu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje