Reklama

Reklama

​Świętokrzyskie: Zarząd PO chce wykluczenia wicemarszałka

O wykluczenie z Platformy byłego wicemarszałka woj. świętokrzyskiego, wiceprzewodniczącego partii w regionie Grzegorza Świercza, będzie wnioskował do krajowego sądu koleżeńskiego ugrupowania regionalny zarząd Platformy.

O czwartkowej decyzji zarządu regionu poinformował PAP drugi z wiceprzewodniczących świętokrzyskiej PO, poseł Lucjan Pietrzczyk.

Reklama

Jak tłumaczył parlamentarzysta, głównym powodem wystosowania wniosku są ostatnie wypowiedzi Świercza w regionalnych mediach o sytuacji w świętokrzyskiej PO. "Generalnie chodzi o prowadzenie dyskusji o sytuacji w Platformie nie wewnątrz partii, tylko poprzez media. To zostało ocenione jako wypowiedzi, które godzą w interes PO" - dodał Pietrzczyk.

Świercz na łamach jednego z regionalnych dzienników jako "dotkliwe porażki" określił wynik partii w regionie w jesiennych uzupełniających wyborach do Senatu (trzeci wynik, za PiS i PSL) i w wyborach samorządowych (trzy mandaty w sejmiku - przy sześciu w 2010 r.). Jego zdaniem układanie list w tych wyborach było "łapanką", a winą za rezultat partii w wyborach lokalnych obarczył szefową PO w regionie poseł Marzenę Okłę-Drewnowicz i szefa wojewódzkiego sztabu wyborczego, posła Artura Gieradę.

Krytykował też styl, w jakim dokonano rekomendacji dla przedstawiciela PO w zarządzie województwa nowej kadencji. Argumentował, że ma wyższe kompetencje niż wskazany na to stanowisko trzeci wiceprzewodniczący regionalnej PO, wybrany później na wicemarszałka Jan Maćkowiak.

Świercz i Maćkowiak zasiadali w zarządzie województwa kadencji 2010-2014. Świercz był wówczas wicemarszałkiem.

"Najpierw należałoby odbyć analizę wewnątrz partii, gdzie każdy mógłby się wypowiedzieć, wskazać wnioski wynikające z tego, co osiągnęliśmy, a czego nie w wyborach samorządowych (). Nie jesteśmy partią, w której się nie dyskutuje, wręcz często obraz naszej partii jest przedstawiany jako partii zbyt rozdyskutowanej, a później dopiero możemy się wypowiadać publicznie na pytania" - mówił poseł Pietrzczyk.

Ponieważ wniosek o wykluczenie z partii dotyczy przedstawiciela władz regionu, będzie rozpatrywany przez krajowy sąd koleżeński PO.

Świercz w rozmowie z PAP podkreślił, że jego wypowiedź dla gazety była szczera. "Partia to nie jest związek przestępczy, który ma tuszować rzeczy w imię niezrozumiałej solidarności (). Uznaję prawo do pozwania mnie do sądu partyjnego, ale forma wniosku, jaki przedstawiła na zarządzie partii przewodnicząca, jest żenująca i jestem głęboko zniesmaczony jego poziomem (....) Były tam wyciągane sprawy z czasów, kiedy nie byłem członkiem PO (...)" - mówił.

Wiceprzewodniczący regionalnej PO podkreślił, że uzyskał w wyborach 12 proc. głosów - najwięcej ze wszystkich 60 kandydatów PO do sejmiku. "Ludzie oddali głos na PO i też na mnie. W tym momencie nagonka za to, że powiedziałem prawdę, jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Nie próba ukarania mnie jakąś naganą, tylko wykluczenia z partii (...) oznacza, że trzeba być klakierem i nie wolno mieć własnego zdania" - dodał Świercz.

Jak podkreśliła w rozmowie z PAP Okła-Drewnowicz powodów, które wskazano we wniosku o wykluczenie Świercza było kilka. "Nikt nie będzie mówił o nich publicznie, bo o sprawach personalnych nie mówi się publicznie. To jest wewnętrzne postępowanie sądu koleżeńskiego. Każdy może mieć oczywiście indywidualną ocenę i to pozostawiamy bez komentarza" - dodała przewodnicząca świętokrzyskiej PO.

Odniosła się także do zarzutów Świercza dotyczących odpowiedzialności - jej i posła Gierady - za wynik wyborów samorządowych. "Gdybyśmy kandydowali w tych wyborach, to z pewnością moglibyśmy mówić, że nie wszystko zrobiliśmy, że za mało daliśmy z siebie. () Trzeba pamiętać, że każdy szef powiatu na listę do sejmiku rekomendował swoich przedstawicieli. Nie wyobrażam sobie, by ktoś kto ma jedynkę na liście (liderem jednej z list był Świercz - PAP), nie czuł się odpowiedzialny za tą listę" - zaznaczyła poseł.

Zdaniem Okły-Drewnowicz nie można powiedzieć, że świętokrzyska PO przegrała ostatnie wybory. "Nasz stan posiadania jest inny, ale na pewno się nie zmniejszył. Na pewno wynik do sejmiku jest niższy od oczekiwanego, ale nie dotyczy to tylko naszego regionu. Ważne dla mnie jest przede wszystkim to, że PO ma dziś koalicję w zarządzie województwa. W wielu miastach i powiatach, gdzie nie mieliśmy swoich przedstawicieli na ważnych funkcjach, mamy przewodniczących w radach - sztandarowym przykładem jest przewodnicząca Rady Miasta Kielce. Mamy też więcej burmistrzów, niż mieliśmy do tej pory" - wyliczała.

Świercz jest doktorem nauk medycznych, ginekologiem-położnikiem. Jest jednym z wiceprzewodniczących PO w woj. świętokrzyskim.

Pełnił funkcję wicemarszałka województwa kadencji 2010-2014 (koalicja PO-PSL), w zarządzie województwa odpowiadał za sprawy służby zdrowia. Był też radnym sejmiku poprzedniej kadencji.

Ponownie wybrany na radnego w wyborach 16 listopada. W okręgu obejmującym Kielce i powiat kielecki zdobył drugi wynik - 7879 głosów (najwięcej spośród wszystkich kandydatów PO do sejmiku). W gremium nowej kadencji przewodniczy komisji edukacji, kultury i sportu.

W pięcioosobowym zarządzie województwa nowej kadencji, który PO ponownie utworzyła z PSL, Platformie przypadło jedno miejsce (poprzednio były to dwa stanowiska). Na stanowisko wicemarszałka rekomendowano Jana Maćkowiaka, który w latach 2010-2014 w zarządzie województwa odpowiadał za infrastrukturę i transport.

Listopadowe wybory do świętokrzyskiego sejmiku zdecydowanie wygrało PSL, zapewniając swoim kandydatom aż 17 z 30 miejsc. Ludowcy mogliby rządzić samodzielnie, ale władze partii zdecydowały, że koalicja z PO (trzy mandaty) zostanie przedłużona na kolejną kadencję. Osiem mandatów zyskał PiS, a dwa SLD-Lewica Razem.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne