Szijjarto w "Rz" o relacjach z Polską: Jesteśmy najbliższymi sojusznikami

Jesteśmy najbliższymi sojusznikami; wiemy, że niezależnie, co się stanie, możemy liczyć na pomoc Polski, a polski rząd wie, że bezwarunkowo może liczyć na nasze poparcie - mówił o relacjach z Polską szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto w wywiadzie dla piątkowej "Rzeczpospolitej".

Zdaniem Szijjarto stosunki między Węgrami a Polską są "bardzo bliskie i efektywne, oparte na przyjaźni i na zasadach, nie tylko na interesach, także na emocjach".

Reklama

Zapytany, czy nie dostrzega innego nastawienia obu państw do Rosji, szef węgierskiego MSZ jako "nierealistyczne" ocenił oczekiwanie, aby "dwa kraje miały identyczną politykę zagraniczną wobec wszystkich państw". "Możemy mieć inne podejście, które wynika z tego, że wy jesteście Polakami, a my Węgrami" - podkreślił.

"Mamy inną historię, inne położenie geograficzne, inne poglądy. Ale dlaczego to miałoby być problemem?" - powiedział Szijjarto. Zapewnił, że Węgry szanują stanowisko Polski wobec Rosji. "Nigdy go nie krytykujemy, nawet rozumiemy, a gdy Polska prosi o wsparcie, to go udzielamy" - zaznaczył.

Szijjarto przyznał też, że dość już ma - jak mówił - "rozpowszechnionego w mediach, a także wśród polityków europejskich poglądu, że Węgry prowadzą jakąś bliską współpracę z Rosją". "To niesprawiedliwe przedstawiać Węgry w ten sposób" - podkreślił. "Nasze stosunki z Moskwą są całkowicie przejrzyste, mamy jedno rocznie spotkanie na najwyższym szczeblu, czyli mniej niż czołowe państwa zachodnie, zapowiadamy oficjalnie takie spotkania" - wskazał.

Dodał, że 80 proc. dostaw gazowych na Węgry pochodzi z Rosji, a od strony infrastruktury Węgry - jak przekonywał - zrobiły wszystko, by otrzymywać gaz z innych miejsc. "Ale nasi sojusznicy nas nie wsparli, to co mieliśmy zrobić" - powiedział, przypominając zablokowanie przez Komisję Europejską rurociągu, którym miał być dostarczany gaz z południa. "KE utrąciła projekt, mówiąc, że ma charakter polityczny i szkodzi interesom Ukrainy. To jest właśnie stosowanie podwójnych standardów, na to się nie godzimy" - dodał.

Jego zdaniem oskarżanie Węgier o prorosyjskość jest "nie fair". "To nie nasze przedsiębiorstwa budują Nord Stream 2. Robią to koncerny zachodnioeuropejskie" - powiedział Szijjarto.

Więcej w "Rzeczpospolitej". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje