Reklama

Reklama

Tadeusz Cymański: "Debata jest po próżnicy"

- Dziwię się, że prezydent nie miał w tej sprawie wątpliwości - powiedział w programie "Woronicza 17" Tadeusz Cymański, odnosząc się do podpisania przez Bronisława Komorowskiego ustawy o leczeniu niepłodności.

- Ja też jest zlepkiem komórek , nie wiem czy się obrazicie, jeśli powiem, że tu przy stole siedzi siedem wyrośniętych, dojrzałych zygot? - zapytał innych gości Cymański i zaapelował, żeby uszanować to, że część Polaków zamiast "zygota" czy "embrion", woli mówić "człowiek".

Reklama

- Jeżeli nie ma zgody co do terminu, to i debata jest po próżnicy - dokończył.


Mariusz Błaszczak, zapytany o to, czy, jeśli jesienią PiS wygra wybory i uda mu się stworzyć rząd, in vitro nie zostanie zakazane, odpowiedział:

- Będziemy szukać kompromisu (...). Nawet w Senacie, gdzie większość ma PO, wśród senatorów nie było jednomyślności. Jeden z senatorów, Stanisław Iwan, na znak protestu opuszcza PO.

Marcin Kierwiński, zwrócił się do Błaszczaka, i mówiąc o poziomie debaty w Senacie, powiedział:

- Nie chciałbym jeszcze raz wysłuchać tej debaty, bo to, co wyprawiali niektórzy senatorowie, zwłaszcza z pańskiego ugrupowania, to przekraczało ludzkie pojęcie.

Kierwiński zwrócił również uwagę na to, że ustawa reguluje procedury związane z in vitro i jasno określa sposoby postępowania z zarodkami.

- To tej pory nie było żadnych procedur dotyczących ochrony zarodka. Każda klinika, która przeprowadza in vitro (...) mogła postępować z zarodkami w sposób dowolny.

- Cieszę się, że pan Błaszczak tak dużo mówi o godności życia ludzkiego, bo to, co oglądaliśmy w Senacie było podeptaniem godności w wykonaniu posłów PiS-u. Podeptaniem godności rodziców dzieci z in vitro, dzieci z in vitro, ludzi, którzy są w ich najbliższym otoczeniu i ich rodzin - powiedziała Barbara Nowacka.

- Procedura in vitro nie jest obowiązkowa. Ja rozumiem i szanuję ludzi, którzy mówią: "Nie, nie chcę z tej metody skorzystać, wybieram swoją wiarę nad nadzieję posiadania dziecka". To jest ich prawo. Ale dlaczego niektórzy politycy czują się strażnikami sumień? - zapytała.  


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje