Reklama

Reklama

"Tak bardzo chcę żyć". Marta ma wolę walki, ale potrzebuje pomocy

"Dla większości ludzi 22 lata to początek życia. Moja choroba postanowiła, że dla mnie będzie to początek końca… Nie chcę się z tym pogodzić, nie chcę znikać, tak bardzo chcę żyć! Rdzeniowy zanik mięśni ma jednak inne plany" – pisze Marta i prosi o pomoc.

"Przecież mam tylko jedno życie... Jeśli mi pomożesz, nie skończy się zbyt wcześnie. Proszę o szansę..."

Reklama

Kidy Marta skończyła 5 lat, pojawiły się pierwsze sygnały, że z jej organizmem dzieje się coś złego. "Stopy zaczęły się unosić do góry: najpierw delikatnie, potem już nie mogłam chodzić na całej stopie. Chodziłam na palcach i do dziś pamiętam ból, który towarzyszył mi przy każdym kroku. A przecież byłam wtedy jeszcze taka malutka... W pewnym momencie nie mogłam wcale chodzić." 

Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że dziewczyna cierpi na dystrofię obręczowo-kończynową, czyli zanik mięśni. To genetyczna choroba odbierająca po kolei władzę w mięśniach.

"Nie było odwrotu - wyrok został wydany, moje życie już nigdy nie miało być takie beztroskie, jak kiedyś".

Kiedy Marta miała 8 lat, wykonano u niej operację wydłużenia ścięgien. Jej stan na jakiś czas uległ poprawie. W wieku 13 lat lekarze zdecydowali się na powtórzenie operacji, tym razem rezultat nie był zbyt pomyślny.

"Kręgosłup zaczął się sam deformować i doszło do pogłębionej lordozy oraz osłabienia mięśni kręgosłupa. W międzyczasie zaczęły mi się wykrzywiać stopy do środka i nie mogłam ich wyprostować. Zaraz potem doszły duszności, problemy z oddychaniem. Wiele razy miałam wrażenie, że się duszę, że nie mogę złapać powietrza... Wtedy przyjeżdżało po mnie pogotowie, by mnie ratować. Osłabieniu uległy mięśnie klatki piersiowej".

Wózek stał się nieodłącznym elementem życia dziewczyny. Okazało się, że istnieje jednak szansa - przeszczep komórek macierzystych, który daję szanse na powstrzymanie choroby, a nawet jej odwrócenie.

Od pierwszego podania komórek macierzystych do mięśni minął już prawie rok. Po tym czasie wiele się zmieniło, a przede wszystkim - co najważniejsze - zatrzymał się postęp choroby! Moje mięśnie nabrały masy, a siła ich się wzmocniła.

Zmniejszyła się lordoza, a Marta może wyprostować sylwetkę i utrzymać się w prostszej pozycji.

Żeby efekty były lepsze potrzebne są kolejne partie podań komórek do mięśni. "Dzięki temu będę jeszcze sprawniejsza i w końcu osiągnę upragniony cel - całkowicie się wyprostuję i będę mogła stawiać pierwsze większe kroki!" - dziewczyna nie traci nadziei. 

"Z całego serca proszę: bądźcie ze mną dalej w walce o zdrowie, w walce o życie".

Pomóc Marcie możesz na siepomaga.pl (kliknij tutaj)

***

Tekst powstał w oparciu o Siepomaga.pl 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje