​Taśmy Schetyny. "Wyprowadzimy milion ludzi na ulicę"

Wyciekły taśmy, na których Grzegorz Schetyna przedstawia działaczom PO swój pomysł na funkcjonowanie w opozycji. Z taśm wyłania się nieco inny obraz polityka niż ten znany z ekranu telewizora.

Taśmy opublikował na swojej stronie tygodnik "Newsweek". Pochodzą one z zamkniętego spotkania Grzegorza Schetyny z członkami stołecznej Platformy. Dyskusja odbyła się kilka dni po pierwszej demonstracji zorganizowanej przez Komitet Obrony Demokracji. Na nagraniu, Grzegorz Schetyna, który po 20 stycznia prawdopodobnie zostanie szefem Platformy, bardzo ostro wylicza błędy Platformy z ostatnich miesięcy.

Reklama

Schetyna wskazuje m.in. na odpuszczenie wyborów prezydenckich, brak komisji śledczej ws. SKOK-ów ("śmiertelny błąd, wszystko było na stole"), niepostawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu, utratę elektoratu na rzecz Nowoczesnej ("na własne życzenie"), wreszcie wbił Schetyna szpilę Donaldowi Tuskowi za jego wypowiedzi o tym, że "nie ma z kim przegrać" i o "ciepłej wodzie w kranie".

Jak nowy szef PO - od lat będący w konflikcie z Tuskiem - wyobraża sobie funkcjonowanie w opozycji?

"Jeżeli będzie utrzymane takie tempo konfliktu, naszą aktywnością będzie ulica na pewno. A także Europa. Byłem w zeszłym tygodniu w Brukseli, rozmawiałem tam z politykami, oni są kompletnie zszokowani. Udało się przełożyć debatę, która była przygotowana na ten tydzień, ale tylko dlatego, trzeba ją bardzo dobrze przygotować" - mówi Grzegorz Schetyna na taśmach "Newsweeka".

Schetyna chce, by protesty przeciw PiS miały gigantyczny rozmach.

"Jeżeli zrobić następną taką rzecz, to musi być nie na pięćdziesiąt tylko na dwieście tysięcy [ludzi]. Nikt tego nie zrobi, jeśli my tego nie zorganizujemy. I to zrobimy. Trzeba być gotowym, że będzie 500 tys. ludzi. Przywieziemy z kraju milion, jak będzie trzeba. Trzeba być gotowym na wszystko, nawet na takie twarde warianty" - stwierdził były marszałek Sejmu.

Schetyna pozwolił sobie również na wiele ironicznych uwag wobec Ryszarda Petru, który, jego zdaniem, stał się pupilem "warszawskich mediów".

Jak pisze gazeta, najwięcej emocji podczas spotkania wzbudził nie Schetyna, ale działacz PO, który wygłosił apel do pozostałych członków partii.

"Pan marszałek to świetny organizator, jedyny człowiek w tej chwili, który może stanąć naprzeciwko buldoga z bejsbolem, jakim jest Kaczor... Panie przewodniczący, my chcemy zdecydowania, niech strzeli pana w tej duszy to, co w panu siedzi. Ten uśmiech ujmujący niech państwa nie zwiedzie. To jest buldog" - przemawiał działacz PO.


Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Schetyna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje