Reklama

Reklama

TK zdecydował o wstrzymaniu wydania czteroletniej Ines ojcu

Trybunał Konstytucyjny zdecydował na posiedzeniu niejawnym o wstrzymaniu nakazu wydania czteroletniej Ines ojcu, który jest obywatelem Belgii - poinformował w czwartek (26 sierpnia) wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Skargę do Trybunału w tej sprawie złożyła pełnomocnik babci dziewczynki.

Informację tę potwierdziła pełnomocniczka babci dziecka, mec. Marta Trzęsimiech-Kocur. "Trybunał Konstytucyjny po naszym wniosku wstrzymał wykonanie wydania dziecka ojcu na czas trwania postępowania w tej sprawie przed Trybunałem. Mam nadzieję, że daje to czas na rzeczową rozmowę" - powiedziała prawniczka.

Reklama

"Od kilku miesięcy babcia i jej wnuczka żyją w ciągłym strachu, że dziecko zostanie odebrane i przekazane ojcu, którego nie zna. Przypominam, że takie próby były już podejmowane. Mamy nadzieję, że druga strona podejmie z nami rozmowy, zależy nam na łagodnym zakończeniu tej sprawy" - dodała.

Dziecko wychowywało się w Polsce

Z kolei wiceminister Wójcik, odnosząc się do rozstrzygnięcia TK, powiedział, że jest to korzystna decyzja z punktu widzenia dobra dziewczynki. "Dziecko urodziło się i przez trzy lata wychowywało w Polsce. A teraz przewiezienie go z jednego kraju do drugiego to byłaby gwałtowna, bardzo niebezpieczna zmiana dla psychiki dziecka" - dodał wiceminister.

Zdaniem Wójcika Trybunał Konstytucyjny jest uprawniony do wydania decyzji dotyczącej wstrzymania oddania dziecka ojcu. "Trybunał tak zdecydował i Trybunał ma prawo do tego" - podkreślił.

Wiceminister zapewnił przy tym, że będzie dążył do mediacji w sprawie przyszłości dziewczynki. "Ważne, żeby ojciec w ramach mediacji zbliżył się do dziecka. Mediacje są w tej sprawie bardzo istotne" - dodał.

Matka dziewczynki nagle zmarła

Chodzi o sprawę czteroletniej Ines, która urodziła się w Polsce, a niedługo po narodzinach jej matka wyjechała z nią do Belgii, gdzie mieszkał jej partner i ojciec dziecka. Para rozstała się, kiedy dziewczynka miała rok. Kobieta zabrała córkę i wyjechała z nią do Polski. Wówczas między rodzicami rozpoczęła się sądowa batalia o dziecko.

W listopadzie ubiegłego roku przebywająca w Polsce matka dziewczynki nagle zmarła. Dzień wcześniej sąd belgijski przyznał wyłączną opiekę rodzicielską ojcu. Opiekę nad dzieckiem przejęła jednak babcia dziewczynki. 

Strona belgijska uznała, że babcia ukrywa dziecko i wystawiła Europejski Nakaz Aresztowania kobiety. Natomiast polski sąd - na wniosek prokuratury - go oddalił. Ojciec tymczasem domaga się przekazania mu córki.

Zawiłe decyzje sądów

Kluczowe w sprawie Ines jest orzeczenie sądu w Brukseli z 21 listopada 2017 r., który wydał nakaz natychmiastowego powrotu dziecka do Belgii. Na jego podstawie w styczniu 2018 r. katowicki sąd nakazał matce wydanie córki. Postanowienie to uprawomocniło się w połowie czerwca tego samego roku - apelację matki i prokuratora oddalił Sąd Okręgowy w Katowicach.

W czerwcu Sąd Rejonowy Katowice-Zachód oddalił wnioski prokuratury i Rzecznika Praw Dziecka o natychmiastowe wstrzymanie wykonania orzeczenia sądu dotyczącego odebrania dziecka babci i przekazania go ojcu.

Dziecko miało być odebrane na podstawie postanowienia radomskiego sądu, który wydał je w drodze pomocy prawnej udzielonej sądowi w Katowicach. Żadna z trzech dotychczas powziętych prób nie doszła do skutku.

Na początku sierpnia wiceszef MS poinformował, że do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęła skarga dotycząca przepisów uniemożliwiających udział babci w sprawie wraz z wnioskiem o wstrzymanie przymusowego odebrania Ines. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne