​Trwa okupacja resortu zdrowia

Trwa okupacja budynku resortu zdrowia przez związkowców z "Solidarności". Cztery kobiety z Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność" nie opuściły wczoraj gmachu resortu po obradach Zespołu Trójstronnego przy Ministerstwie Zdrowia. Do późna w nocy trwały rozmowy z ministrem Konstantym Radziwiłłem oraz minister Elżbietą Witek. Protestujące domagają się pilnego spotkania z premier Beatą Szydło. Premier zaprasza na takie spotkanie za tydzień, ale kobiety nie chcą tak długo czekać.

Jest to protest dotyczący, między innymi, projektu ustawy o płacach minimalnych w służbie zdrowia. Z relacji Marii Ochman - przewodniczącej branżowego sekretariatu "Solidarności" wynika, że wczoraj minister zdrowia przedstawił ten projekt podczas obrad Zespołu Trójstronnego. Zgodnie z nim, nie będzie żadnych podwyżek płac dla pracowników medycznych. Wcześniej mówiła, że szef resortu zdrowia dba tylko o lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którym podwyższa tzw. składkę kapitacyjną na leczenie ubezpieczonych.

Reklama

Maria Ochman poinformowała, że kobiety przebywają w sali kolegialnej resortu. Dziś rano otrzymały gorącą kawę i herbatę. Potem - jak powiedziała - "zajrzał" do nich dyrektor departamentu dialogu społecznego. "Czekamy na dobrą zmianę w służbie zdrowia, ona nie tylko jest możliwa, ona jest konieczna" - oświadczyła przewodnicząca. 

Rzeczniczka resortu zdrowia, Milena Kruszewska powiedziała dziennikarzom, że do powrotu ministra Konstantego Radziwiłła z Kancelarii Premiera nie będzie żadnych informacji w tej sprawie. Obecnie trwa posiedzenie Rady Ministrów. Rzeczniczka podkreśliła, że premier Beata Szydło wie o sytuacji w resorcie zdrowia. 

W sobotę w Warszawie odbędzie się manifestacja pracowników medycznych. Powodem jest brak wzrostu nakładów na ochronę zdrowia.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy