Reklama

Reklama

Tusk: Przeprowadzamy reformy, ale nie potrafimy się przebić

Premier przekonuje, że rząd przeprowadza głębokie reformy, a jednym z grzechów jego ekipy jest to, że nie potrafi przebić się z nimi.

Tusk w obszernym artykule w weekendowym wydaniu "Gazety Wyborczej" przedstawił bilans prac swojego rządu oraz odpowiadał krytykom zarzucającym mu zbyt wolne tempo przemian w Polsce.

Reklama

- Uważnie słuchałem głosów krytyki pod adresem mojego rządu. Zwłaszcza ostatnio zauważyłem, że niejeden z tych, którzy w 2007 roku udzielili nam poparcia, dziś mówi o niedostatku głębokich reform. Chcę spróbować państwa przekonać, że mój rząd takie reformy przeprowadza. Być może jednym z podstawowych grzechów mojej ekipy jest to, że nie potrafimy o tym mówić, by przebić się do opinii publicznej z konkretnymi przykładami - przyznał szef rządu.

Podkreślił, że widzi i rozumie niecierpliwość zwłaszcza młodych ludzi, którzy czują się silni, bo wiedzą, że mogą iść szybciej, ale - jak zaznaczył - "odpowiedzialność każe nam pamiętać również o tych słabszych".

W ocenie premiera najważniejszym wyzwaniem obecnie dla Polski jest rozwój i budowanie dostatku, a "nie walka o byt narodu, przetrwanie państwa i ratowanie go od upadku". "Miałem i mam proste marzenia. Mówiłem o tym, kiedy obejmowałem funkcję premiera i także wcześniej, wiele razy. Marzyłem o tym, żeby doczekać czasów, w których największym narodowym wyzwaniem będzie podniesienie poziomu życia polskiej rodziny. Tylko tyle i aż tyle" - pisze Tusk.

Premier podkreślił, że Polska wyszła z kryzysu "z najlepszym wzrostem gospodarczym, najlepiej wykorzystuje środki europejskie, jest największym placem budowy w Europie". "Zaczynamy się przyzwyczajać do tego 'naj'".

Jego zdaniem, tego nie da się zrobić jednym prostym cięciem i jedną spektakularną zmianą prawa, lecz wymaga "mozolnej zmiany przepisów poutykanych w setkach różnych ustaw". - To nie jest łatwa do barwnego przedstawienia, angażująca zbiorowe emocje idea czy szarża. Jest to raczej praca u podstaw zmieniająca punktowo wiele obszarów naszego życia - uważa szef rządu.

Jedną z rzeczy, którą Tusk zaliczył do udanych, są drogi. Przypomina on, że trwa budowa i modernizacja ponad 1400 km autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic. W ciągu ponad trzech lat rządów PO-PSL oddano do użytku 195 km autostrad, 400 km dróg ekspresowych i 134 km obwodnic, a 480 km dróg krajowych jest już po gruntownej przebudowie.

- Sam jestem kierowcą i wiem, jak trudno jeździ się po polskich drogach. Przez dziesięciolecia nic się w tej kwestii nie działo. Kolejne rządy nie potrafiły dobrze wykorzystać dostępnych funduszy krajowych i europejskich, a budowę dodatkowo hamowały złe przepisy i ciągnące się latami skomplikowane procedury. Dlatego budowa i modernizacja dróg stały się absolutnym priorytetem mojego rządu. (...) Żaden rząd w III RP nie rozpoczął tak dużych inwestycji w infrastrukturę - zaznaczył premier.

Innym sukcesem rządu Tuska jest wprowadzenie w życie całego szeregu zmian, które ułatwiły zakładanie żłobków, tworzenie punktów i zespołów przedszkolnych (liczba miejsc dla przedszkolaków zwiększyła się o 190 tys.), wydłużyły urlopy macierzyńskie do co najmniej 20 tygodni i wprowadziły urlop ojcowski. Szef rządu przypomina, że jego ekipa inwestuje też w nauczycieli, których pensje w ciągu ostatnich trzech lat wzrosły średnio o 30 proc.

Według premiera, kiedy w 2004 r. wchodziliśmy do Unii Europejskiej, liczyliśmy na to, że uda się nam powtórzyć doświadczenia tych państw, które dokonały niebywałego cywilizacyjnego skoku w dużej mierze dzięki wykorzystaniu europejskich funduszy pomocowych. - Taka szansa trafia się raz na sto lat. Dobre wykorzystanie funduszy europejskich postawiłem za punkt honoru całej mojej ekipie. I dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy na najlepszej drodze, by zostać europejskim rekordzistą. Udało się nam stworzyć najbardziej sprawny w całej Unii system wykorzystania funduszy europejskich - podkreślił.

- Do początku marca wydaliśmy już blisko 70 mld zł unijnych dotacji - o połowę więcej niż druga w kolejności Hiszpania! Zawarte umowy o dotację opiewają na jeszcze większą kwotę - 233 mld zł. To przekłada się na konkretne efekty. Nie tylko na kilometry zbudowanych za unijne dotacje dróg i nowe oczyszczalnie ścieków. Dzięki sprawnie rozdzielanym unijnym dotacjom nasze firmy inwestują w nowe technologie, rozwijają eksport. To oznacza tysiące nowych miejsc pracy - przekonuje szef rządu.

Premier podkreślił, że mimo trudnej sytuacji na światowych rynkach, rząd "wznowił masową prywatyzację".

Tusk zaznaczył, że to jego rząd po 12 latach funkcjonowania obecnego systemu emerytalnego odważył się na jego reformę, którą wielu poprzedników tylko obiecywało. - Naszym zdaniem system OFE nie może działać dłużej w obecnym kształcie. Na 700 mld zł dzisiejszego zadłużenia Polski aż 200 mld zł to skutek finansowania OFE długiem. Bez rozwiązania tego problemu w przyszłości mogłyby być zagrożone wypłaty dla obecnych emerytów. Nie mogłem do tego dopuścić - oświadczył premier. Dodał, że alternatywą byłaby całkowita likwidacja OFE, tak jak to się stało na Węgrzech.

Tusk przypomniał, że jego rząd odważył się także na ograniczenie przywilejów emerytalnych, zmniejszając liczbę uprawnionych do wcześniejszych emerytur. Zapowiedział, że kolejnym krokiem będzie reforma emerytur mundurowych, która właśnie jest konsultowana.

Premier oświadczył, że mijałby się z prawdą, gdyby próbował przekonać, iż wszystkie zmiany systemowe już zostały przeprowadzone, a ich sukces jest ewidentny. Przyznał, że przykładem reformy, która wciąż trwa i nad którą rząd musi intensywnie pracować, jest zmiana w modelu działania służby zdrowia.

- Tak jak w przypadku dróg obecny stan służby zdrowia to efekt dziesięcioleci zaniechań i ciąg zaniedbań kolejnych rządów. Kilkumiesięczne oczekiwanie na wizytę u lekarza specjalisty, zadłużone i niedoposażone szpitale, a także drogie leki w aptekach to problemy, których doświadczają Polacy. Już w pierwszym roku rządów zaproponowaliśmy radykalne zmiany. Niestety, nasze propozycje zostały zawetowane. Przygotowaliśmy więc nowy pakiet ustaw. Jeszcze w marcu będzie nad nimi głosował Sejm - zapowiada Tusk.

Szef rządu za największą porażkę uznał to, że nie udało się odchudzić administracji. "Obejmując rządy, zapowiadałem odchudzenie struktur państwa, tak by zmniejszyć koszty jego funkcjonowania. Stało się inaczej. 31 grudnia 2007 r. w administracji publicznej pracowało 382,5 tys. osób. Pod koniec 2010 r. już 457 tys. - pisze premier. Podkreślił, że rządu uchwalił co prawda ustawę mającą ograniczyć liczbę urzędników o 10 proc., ale prezydent zaskarżył ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Inną porażką - według premiera - jest stan polskiej kolei. "Pokazywane w telewizji obrazy, na których widzieliśmy młodych ludzi wsiadających do pociągu w Zakopanem przez okno, chyba najlepiej podsumowały chaos, jaki zapanował na torach pod koniec ubiegłego roku" - pisze Tusk. Zaznaczył jednak, że odpowiedzialni za ten stan pożegnali się ze stanowiskami, a rząd stara się sukcesywnie poprawić jakość infrastruktury kolejowej.

- Już wyremontowano 1 tys. km torów, podpisano umowy na modernizację kolejnych 1,7 tys. km. To właśnie mój rząd znalazł w budżecie pieniądze (980 mln zł) na remont ponad 70 dworców kolejowych, przez lata skazywanych na postępującą ruinę. Pierwsze efekty są już widoczne - odnawiany jest dworzec Warszawa Centralna, a wkrótce powstanie zupełnie nowy w Katowicach. Zdaję sobie sprawę, że każdy remont rodzi niedogodności - niekiedy duże - ale liczę na to, że efekt finalny je wynagrodzi - zapewnił premier.

Podsumowując szef rządu podkreślił, że Polacy mają powody do dumy. Wskazał, że zbliżająca się polska prezydencja, a także Euro 2012 to szanse na umocnienie naszej pozycji na arenie międzynarodowej.

Dowiedz się więcej na temat: rząd | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy