Umorzone śledztwo ws. pożaru wysypiska odpadów w Studziankach

Białostocka prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo w sprawie dużego pożaru na gminnym wysypisku odpadów w Studziankach. Konkretnej przyczyny pojawienia się ognia nie udało się ustalić, ale biegły ocenił, że nie doszło do celowego podpalenia. Postanowienie o umorzeniu jest prawomocne.

Pożar na wysypisku w Studziankach, należącym do spółki założonej przez kilka podbiałostockich gmin, wybuchł pod koniec sierpnia. W kluczowym momencie akcji gaśniczej uczestniczyło 111 zastępów zawodowej straży pożarnej (również z woj. mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego) i OSP. Był też używany samolot Lasów Państwowych, z którego zrzucono wodę, by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia na pobliski las.

Kilkadziesiąt godzin trwała akcja najpierw gaszenia ognia w tradycyjny sposób, a potem zasypywania hałdy piaskiem. Strażacy podsumowali, że ogień objął około 7,5 tys. mkw. hałdy. Spłonęło około 60 proc. tej pryzmy. Miała ona wysokość kilkunastu metrów.

Reklama

Prokuratura Rejonowa w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące wywołania pożaru jako zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu wielkiej wartości. M.in. zabezpieczone zostały zapisy monitoringu i przesłuchani świadkowie, powołano też biegłych.

Szósty pożar składowiska w Studziankach

Jak poinformował PAP w czwartek szef tej prokuratury Karol Radziwonowicz, po uzyskaniu opinii specjalistów postępowanie zostało umorzone. "Czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego" - powiedział. Wyjaśnił, że biegły badający przyczyny pożaru ocenił, że nie doszło do celowego, umyślnego podpalenia, nie było też zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi czy mienia.

Nie udało się jednak jednoznacznie ustalić, jaki był mechanizm powstania pożaru, wskutek nieuwagi ludzi czy przypadkowego zaprószenia ognia (np. z niedopałka).

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku wciąż prowadzi śledztwo w sprawie pożaru innego składowiska w Studziankach. Chodzi o teren sortowni odpadów prowadzonej przez prywatny podmiot. W ostatnich latach doszło tam do kilku pożarów. Ostatni wybuchł w czerwcu. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa podpalenia hałdy zawiadomił prokuraturę marszałek województwa, który zwracał w swym piśmie uwagę, że w ciągu sześciu lat to szósty pożar składowiska w Studziankach.

Akcja gaszenia i zasypywania żwirem trwała około 36 godzin. W działaniach wzięło udział około 180 strażaków i ciężki sprzęt, a pożar objął około 2 tys. mkw. składowiska, które zajmowało wtedy teren 140 na 50 metrów i miało wysokość kilkunastu metrów.

Do największego pożaru składowiska odpadów w Studziankach doszło w 2012 r. Jego gaszenie trwało osiem dni. Powołani w śledztwie prokuratury biegli uznali, że przyczyną było umyślne podpalenie. Sprawców nie udało się jednak ustalić i śledztwo umorzono. Również żadne inne, jak dotąd, nie zakończyło się postawieniem komukolwiek zarzutów związanych z pożarami w tym miejscu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje