Reklama

Reklama

"Umowa partnerska" zamiast "związków partnerskich". Sprawa wróci do Sejmu

​ Zanim projekt ustawy o umowie partnerskiej trafi do Sejmu, władze klubu będą chciały przekonać do niego tzw. "umiarkowanych konserwatystów" - poinformowały PAP źródła w PO. Szef klubu PO Rafał Grupiński zapowiedział w środę, że projekt będzie w najbliższym czasie analizowany przez prawników.

Według źródeł PAP we władzach klubu PO, władze klubu będą chciałby pozyskać wsparcie tzw. "umiarkowanych konserwatystów", aby nie narażać projektu na odrzucenie podczas prac w Sejmie.      

Reklama

"Nie chodzi o Jacka Żalka czy Johna Godsona, bo oni nie poprą tego projektu niezależnie jakie zmiany wprowadzimy. Ale są posłowie o konserwatywnych poglądach, z którymi można dyskutować o poparciu dla tego projektu" - powiedział PAP znany polityk PO. Rozmówcy PAP ocenili też, że niewykluczone, iż projekt trafi do laski marszałkowskiej dopiero jesienią, czyli po wakacjach parlamentarnych.      

Szef klubu PO Rafał Grupiński powiedział PAP w środę, że projekt ustawy o umowie partnerskiej został przekazany parlamentarzystom Platformy, którzy mogą zgłaszać do niego uwagi. "Projekt będzie również analizowany przez prawników" - dodał Grupiński. Nie przesądził, kiedy projekt zostanie złożony w Sejmie.      

Projekt ustawy o umowie partnerskiej został przygotowany przez posła Artura Dunina we współpracy z posłem Jerzym Kozdroniem.   Grupiński podkreślił, że czeka na uwagi do projektu zarówno liberalnych jak i konserwatywnych posłów PO. Projekt powstał bowiem w ramach prac partyjnego zespołu, który miał znaleźć kompromis pomiędzy konserwatywną a liberalną grupą w PO. Jednak do tej pory nie udało się osiągnąć takiego porozumienia, a część posłów oprotestowuje rozwiązania zapisane w projekcie.      

Partyjni konserwatyści nie wykluczają złożenia własnego projektu w tej sprawie.      

Projekt ustawy o umowie partnerskiej daje partnerom m.in. możliwość ustalenia wspólnoty majątkowej, dziedziczenia po sobie oraz ustalenia obowiązku alimentacyjnego. Umowa taka byłaby zawierana przed notariuszem. We wcześniejszej wersji projektu zapisano, że umowa mogłaby być zawierana również w urzędzie stanu cywilnego, ale ten zapis został usunięty ze względu na sprzeciw konserwatystów. Zmienił się też tytuł ustawy, wcześniejsza wersja "o umowie związku partnerskiego" nie podobała się konserwatystom, którzy - jak mówi ich przedstawiciel Jacek Żalek - sprzeciwiają się "instytucjonalizacji związków partnerskich", czyli "tworzeniu paramałżeństw".      

Projekt przekazany parlamentarzystom PO definiuje umowę partnerską jako "umowę zawartą na podstawie ustawy pomiędzy dwiema osobami pozostającymi w stałym wspólnym pożyciu". Z kolei wspólne pożycie definiowane jest jako "pozostawanie przez dwie osoby w związku opartym na więzi emocjonalnej i majątkowej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje