"W Polsce stało się coś niedobrego. Sędziowie grożą prezydentowi"

"To niedopuszczalna sytuacja, by sędziowie grozili prezydentowi Trybunałem Stanu. Ci, którzy to robią, niech najpierw doczytają konstytucję. W Polsce stało się coś niedobrego, że sędziowie stali się politykami" - mówił w czwartek wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

Podczas porannej rozmowy w Polskim Radiu Wójcik został zapytany m.in. o komentarz do informacji, że Sąd Najwyższy przesłał w środę do Trybunału Sprawiedliwości UE pytanie prejudycjalne wydane w sprawie z odwołania sędzi Anny Owczarek od uchwały KRS o negatywnym zaopiniowaniu jej oświadczenia o woli dalszego orzekania.

Reklama

W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy zajął się odwołaniami trojga sędziów SN: Anny Owczarek, Marii Szulc i Józefa Iwulskiego, od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa negatywnie opiniujących ich oświadczenia o woli dalszego orzekania. Sędziowie ci najpierw złożyli odwołania - za pośrednictwem przewodniczącego Rady - do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. Przewodniczący KRS Leszek Mazur poinformował, iż nie nada odwołaniom biegu i nie prześle do SN. Jak później przekazał rzecznik SN, troje sędziów złożyło swoje odwołania bezpośrednio do Sądu Najwyższego. 

Pytanie prejudycjalne wysłane w środę do TSUE dotyczy zasad interpretacji prawa europejskiego w sytuacji, gdy do SN zostało złożone zaskarżenie, w którym sędzia tego sądu zarzuca naruszenie zakazu dyskryminacji ze względu na wiek - Sąd Najwyższy zapytał TSUE, czy w tej sytuacji ma obowiązek odmówić zastosowania przepisów krajowych, które zastrzegają decyzyjność w tej sprawie niefunkcjonującej jeszcze Izbie Dyscyplinarnej SN.

"Kuriozalna sytuacja"

Wiceszef MS ocenił zaistniałą sytuację, że jest ona "kuriozalna". "Uprawniony w tym przypadku jest zupełnie inny organ, to jest Izba Dyscyplinarna SN zgodnie z nowymi przepisami. (...) W tej sytuacji Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych podjęła się tej sprawy i pyta się TSUE, czy mogła się podjąć. To trochę kuriozalna sytuacja" - mówił.

Jak dodał w jego ocenie powinno się poczekać na obsadzenie składem sędziowskim Izby Dyscyplinarnej, by rozstrzygnąć to odwołanie.

Wójcik był też pytany o wysłane wcześniej przez Sąd Najwyższy do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalne, dotyczące zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. W minionym tygodniu SN postanowił też zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

Wiceszef MS zwrócił uwagę, że pytania prejudycjalne można zadać, jeśli dotyczą one "strony danego postępowania, interesu danej strony".

"W tym słynnym postanowieniu, gdzie zawieszono część przepisów jednej z ustaw, to pytanie nie dotyczyło strony, ale samych sędziów. Sami sędziowie zapytali o siebie, czy ta reforma jest zgodna ze standardami unijnymi, a nie interesowali się tym, co na to strony postępowania" - powiedział.

W ocenie ministra, takie postępowanie SN "jest bardzo niebezpiecznie z punktu widzenia obywatela". 

"Dlatego, że sąd postawił się ponad całym państwem. Nie ma takiego państwa na świecie, jestem przekonany w 100 proc., gdzie zachwiana by była równowaga w ten sposób, że sąd mógłby zawieszać przepisy, które są uchwalane przez władzę ustawodawczą. Państwo tak funkcjonuje zawsze, żeby równoważyć poszczególne władze - ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą" - mówił.

"Nie wolno, to by otworzyło drzwi do naruszenia praw obywatelskich. Ktoś by zawiesił 500 plus, emerytury, system bankowy. Przecież to nie może tak być" - dodał.

"Niedopuszczalne, by sędziowie grozili prezydentowi"

Wiceszef MS w trakcie rozmowy odniósł się też do opinii wyrażanych przez część środowiska sędziowskiego, m.in. rzecznika SN, który mówił, że prezydentowi Andrzejowi Dudzie grozi Trybunał Stanu jeśli do czasu rozstrzygnięcia pytań prejudycjalnych przez TSUE nie wstrzyma się z decyzjami dotyczącymi przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku.

"Niedopuszczalna sytuacja. Uważam, że jeżeli ktoś grozi prezydentowi Trybunałem Stanu, to niech najpierw doczyta konstytucję, czy w ogóle ma prawo brać udział w życiu publicznym jako sędzia. To pierwsza podstawowa sprawa. Coś w Polsce się niedobrego stało, że sędziowie stali się politykami, że sędziowie normalnie zaczęli uczestniczyć w życiu politycznym - albo jesteś politykiem, albo jesteś sędzią. W konstytucji jest przepis, który mówi: nie możesz prowadzić działalności publicznej, niedającej się pogodzić z niezawisłością sędziowską, niezależnością sądów" - podkreślił wiceszef MS.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje