W Tatrach doszło do ośmiu wypadków

Wyjątkowo pracowity dyżur mają w sobotę ratownicy TOPR. W Tatrach doszło do ośmiu wypadków, których przyczyną były przeważnie upadki i poślizgnięcia na zmrożonych płatach śniegu.

Najgroźniejsze wypadki, do których doszło w sobotę, to dwa upadki ze Świnickiej Przełęczy oraz poślizgnięcie na szlaku na Rysy i na Wołowcu. We wszystkich akcjach musiał brać udział śmigłowiec.

Reklama

Turyści po tego typu upadkach nie są w stanie samodzielnie schodzić na dół.

- Najczęstsze obrażenia turystów, którzy w sobotę trafili do szpitala, są urazy głowy i kończyn oraz liczne otarcia całego ciała - powiedział dyżurny ratownik TOPR, Stanisław Krzeptowski-Sabała.

Poślizgnięcia to najczęstsza przyczyna wypadków na tatrzańskich szlakach o tej porze roku - mówią tatrzańscy ratownicy. Mimo, że panuje wiosna, należy pamiętać, że w górach nadal leży dużo zmrożonego śniegu. Powyżej górnej granicy lasu znaczna część szlaków znajduje się jeszcze pod śniegiem.

Do uprawiania turystyki w takich warunkach odpowiednie buty, raki i czekan są niezbędne - apelują pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego. Należy pamiętać, że w godzinach południowych, w miejscach nasłonecznionych śnieg robi się grząski i przepadający.

Dowiedz się więcej na temat: TOPR | Ratownicy | upadki | wypadek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje