Warszawa: Wciąż nie udało się schwytać pytona

Nad ranem wolontariusze z Fundacji Animal Rescue Polska wznowili próbę odłowienia pytona tygrysiego. Ostatni raz węża widziano w Glinkach w gminie Karczew w powiecie otwockim pod Warszawą. Poszukiwania trwają na lądzie i w wodzie.

Pyton, który od soboty jest poszukiwany nad Wisłą w okolicy Konstancina-Jeziorny, mógł przepłynąć na drugą stronę Wisły. Gad był widziany na prawym brzegu rzeki w okolicy Karczewa. O świecie wznowiono więc jego poszukiwania.

Reklama

Wędkarz widział wczoraj późnym wieczorem gada po wschodniej stronie Wisły. Mężczyzna został już przesłuchany przez policję. Jego wersję uwiarygadniają też patrolujący Wisłę strażacy i inspektorzy fundacji Animal Rescue Polska, którzy też mieli wrażenie, że po zmroku widzą płynącego węża. Było jednak za ciemno, by to potwierdzić. 

O świcie wznowiono poszukiwania, jest bowiem szansa na to, że pyton na tyle wychłodził się w wodzie, że teraz musi wyjść na plażę lub na wyspę na Wiśle, by się wygrzać. Obecnie na Wiśle jest dziewięć łodzi. 

Wszystkie osoby, które natkną się na węża, jego wylinkę lub mają informację o jej pochodzeniu, są proszone o kontakt pod numerem 223506691 lub 792112 222.

Skóra sześciometrowego pytona nad Wisłą

W niedzielę znaleziono skórę sześciometrowego pytona tygrysiego i od tej pory patrole policji, straży pożarnej oraz fundacji Animal Rescue usiłują go schwytać. Wczoraj wieczorem wydano ostrzeżenie dla mieszkańców powiatu otwockiego, szczególnie tych mieszkających blisko Wisły. Policja apeluje o ostrożność i zaniechanie spacerów nad rzeką. Pyton może być głodny i agresywny.Wciąż nie wiadomo, skąd gad wziął się w okolicach Warszawy. Wczoraj z policją skontaktował się motolotniarz, który twierdzi, że widział mężczyznę wynoszącego pytona z samochodu. Funkcjonariusze badają ten trop.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy