Reklama

Reklama

Warszawski ratusz: Jeżeli zostanie naruszone prawo, rozwiążemy manifestację

- Jeżeli podczas manifestacji 1 maja w stolicy zostanie naruszone prawo, to organizator zostanie zobowiązany do przywrócenia porządku - powiedziała we wtorek dyrektor biura bezpieczeństwa warszawskiego ratusza Ewa Gawor. - Jeżeli tego nie uczyni, to rozwiążemy marsz - zastrzegła.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił zażalenie władz stolicy na decyzję sądu niższej instancji, który uchylił wcześniej wydany przez ratusz zakaz organizacji przez środowiska narodowe Marszu Suwerenności 1 maja. Tym samym manifestacja ostatecznie się odbędzie.

Reklama

Dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego warszawskiego ratusza Ewa Gawor, odnosząc się do decyzji sądu apelacyjnego, powiedziała, że władze stolicy szanują to postanowienie. "Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny nie uznały naszej argumentacji i szanujemy ten wyrok. Jutro będziemy na Krakowskim Przedmieściu" - zaznaczyła.

Gawor zapewniła, że jeżeli podczas manifestacji zostanie naruszone prawo, organizator zostanie zobowiązany do przywrócenia porządku. "Jeżeli organizator tego nie uczyni, możemy skorzystać z możliwości rozwiązania zgromadzenia. Będziemy na zgromadzeniach, które będą się jutro odbywały, a w biurze będzie działał sztab" - dodała.

Dyrektor ratusza przekazała też, że w związku ze zgłoszeniem dwóch manifestacji w tym samym miejscu miasto proponowało środowiskom narodowym przemarsz inną trasą i przeprowadzenie zgromadzenia w miejscu mniej kolizyjnym. Jak dodała, organizatorzy nie przyjęli zaproszenia na spotkanie w tej sprawie. "Zgromadzanie mogło odbyć się bezkolizyjnie na innej trasie, ale szanujemy stanowisko organizatora i samego sądu" - podkreśliła.

"Może dojść do naruszenia prawa"

Gawor była pytana, czy ratusz spodziewa się obecności na manifestacji zakazanych symboli i haseł.

"Musimy mieć na uwadze, że może dojść do użycia symboli niepożądanych i sprzecznych z przepisami prawa. Jeżeli doświadczenia nam na to wskazują, a wiemy że tak. To było też powodem do rozwiązania zgromadzeń. Zdarzało się to rzadko, ale jednak musieliśmy sięgnąć do takiego narzędzia, jak również zgłaszaliśmy zawiadomienia do prokuratury. Wszystko to było związane z naruszaniem prawa i właśnie tą grupą, która będzie jutro uczestniczyła w zgromadzeniu" - zaznaczyła.

"Warszawa jest miastem otwartym"

Z kolei rzecznik warszawskiego ratusza Kamil Dąbrowa, powołując się na wcześniejszą wypowiedź prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, zapewnił, że Warszawa jest miastem otwartym i tolerancyjnym dla wszystkich, którzy respektują prawo i chcą demonstrować zgodnie z zasadami.

"Na mowę nienawiści, na symbole faszystowskie, nazistowskie, a także na hasła nawiązujące do mowy nienawiści w Warszawie nigdy nie będzie miejsca. To jest miasto głęboko doświadczone przez drugą wojnę światową, to jest miasto powstania warszawskiego i w getcie warszawskim, dlatego na przemarsze osób, które nawołują do nienawiści (...), nie będzie zgody i to będzie powód do rozwiązania jakiejkolwiek demonstracji, także jutrzejszej" - zaznaczył rzecznik ratusza.

Zamieszanie wokół Marszu Suwerenności

W piątek stołeczny ratusz wydał zakaz przeprowadzenia planowanego na 1 maja Marszu Suwerenności organizowanego przez środowiska narodowe. Decyzję o zakazie władze Warszawy argumentowały zajęciem terenu przez Kancelarię Prezydenta, która na pl. Zamkowym organizuje uroczystości z okazji 3 maja. Od 30 kwietnia na placu będą trwały prace przygotowawcze. Stołeczny urząd zwracał ponadto uwagę, że 1 maja w Zamku Królewskim odbędzie się organizowane przez Kancelarię Premiera spotkanie szefów rządów państw Unii Europejskiej.

W niedzielę przewodniczący koła poselskiego Konfederacja Jacek Wilk przekazał na Twitterze, że warszawski sąd uchylił zakaz przeprowadzenia Marszu Suwerenności. W poniedziałek stołeczny ratusz złożył zażalenie na to postanowienie.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił zażalenie władz stolicy. Tym samym manifestacja ostatecznie się odbędzie.

"Stop dyktatowi Berlina i Brukseli"

Marsz pod hasłem "Stop dyktatowi Berlina i Brukseli" jest organizowany w 15-lecie polskiego członkostwa w UE przez wystawiającą listy w wyborach do PE koalicję Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy, Młodzież Wszechpolską i stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Demonstrujący od godz. 13 będą się zbierali na pl. Zamkowym, skąd wyruszą około godz. 13.30. Przemarsz zakończą na ul. Jasnej - pod przedstawicielstwem Komisji Europejskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy