Reklama

Reklama

Weteran domaga się od MON ponad 2 mln zł za utratę zdrowia

Warszawski sąd będzie musiał ponownie rozpatrzeć sprawę weterana z Afganistanu, który domaga się od MON ponad 2 mln zł za utratę zdrowia - zdecydował w piątek Sąd Apelacyjny

Jak powiedziała sędzia Marzanna Góral, sąd I instancji nie rozpoznał istoty sprawy, zaniechał postępowania dowodowego i dlatego zdecydowano o zwróceniu sprawy.

Reklama

Sierżant Franciszek Jurgielewicz został ciężko ranny w maju 2010 r., podczas patrolu w Afganistanie. Był dowódcą pojazdu. Talibowie zaatakowali polski transporter pociskami z ręcznych granatników przeciwpancernych; przebiły one pancerz rosomaka i wybuchły w środku. Jurgielewicz stracił prawą nogę i częściowo wzrok. W 2013 r. MON odmówiło zawarcia z nim ugody i wypłaty zadośćuczynienia za utratę zdrowia.

Sąd I instancji oddalił roszczenia weterana. W uzasadnieniu podkreślono, że nie może być mowy o wypadku w pojeździe mechanicznym, bo rosomak nie służy do komunikacji. Sąd nie wziął też pod uwagę argumentacji powoda, że transportery wykorzystywane przez żołnierzy na patrolach nie miały zamontowanych wszystkich zabezpieczeń. - Jednym z wniosków po wypadku Jurgielewicza było wyposażenie rosomaków w dodatkowe siatki zabezpieczające. Gdyby pojazd, którym poruszał się sierżant, miał takie wyposażenie, pociski wybuchłyby na zewnątrz, a nie w środku - podkreślał radca prawny weterana Piotr Sławek.

To nie pierwsza tego typu sprawa. Przed sądem okręgowym toczy się proces wytoczony MON przez st. plut. Mariusza Saczka. Domaga się on 3 mln odszkodowania i zadośćuczynienia.

Podczas misji w Afganistanie zginęło 44 polskich żołnierzy, a ponad 800 Polaków zostało poszkodowanych.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje