Reklama

Reklama

Wiceminister Janusz Kowalski o Marku Niedźwieckim: Tajny współpracownik SB

"W końcu. Marek Niedźwiecki, zarejestrowany jako tajny współpracownik komunistycznej bezpieki o pseudonimie 'Bera' odchodzi z publicznego radia" - tak rezygnację wieloletniego dziennikarza radiowej Trójki z dalszej w pracy w Polskim Radiu skomentował Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

Odejście Marka Niedźwieckiego z Programu III Polskiego Radia związane jest z sytuacją zaistniałą wokół nowej piosenki Kazika Staszewskiego.

Reklama

W singlu "Twój ból jest lepszy niż mój ból" muzyk komentuje wizytę Jarosława Kaczyńskiego na Cmentarzu Powązkowskim 10 kwietnia 2020 roku. Pomimo że nekropolia był zamknięta z powodu epidemii koronawirusa, prezes Prawa i Sprawiedliwości odwiedził grób matki.

Wokalista Kultu w solowym utworze śpiewa m.in. tak: "Zamknięte cmentarze to na skutek zdarzeń / ostatnich tygodni, ostatnich wydarzeń (...) 4 lata temu 10 kwietnia / Marii prosto pod koła córka uciekła / Maria nie przekroczy bramy dziś tej / bo twój ból jest lepszy niż jej".

W piątek (15 maja) utwór trafił na pierwsze miejsce Listy Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia. Niedługo potem informacja o sukcesie utworu Kazika zniknęła z profilu "Trójki" na Facebooku, a strona radia była niedostępna. Radiosłuchacze i internauci uznali to za przejaw cenzury. Tak sprawę usunięcia piosenki Kazika z trójkowej listy przebojów komentują politycy, także obozu rządzącego.

W odpowiedzi na te wydarzenia wieloletni dziennikarz Trójki Marek Niedźwiecki zrezygnował z dalszej współpracy ze stacją. "Listę Przebojów Trójki" prowadził od ponad 35 lat. 

Sprawę skomentował Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

"W końcu. Marek Niedźwiecki, zarejestrowany jako tajny współpracownik komunistycznej bezpieki o pseudonimie 'Bera' odchodzi z publicznego radia. Jego dokumenty zostały zniszczone przez bezpiekę 17 stycznia 1990 r., tuż przed rozwiązaniem SB" - napisał na Twitterze, powołując się na źródła serwisu niezależna.pl.

"Jestem zwolennikiem pełnej dekomunizacji. Nikt kto współpracował z komunistyczną bezpieką nie powinien być wynagradzany z publicznych pieniędzy na uczelniach, w mediach publicznych czy administracji. Nawet jeżeli jest to lubiany czy ceniony dziennikarz albo naukowiec" - tłumaczył w kolejnym wpisie członek rządu.

Dalej Kowalski wyjaśniał, że "dziennikarz to zawód zaufania publicznego, a współpracy z komunistyczną bezpieką totalitarnego państwa nie można wymazać i dziś zapomnieć". "III RP stosowała i stosuje wciąż podwójne standardy. Pro publico bono powinniśmy stosować bez względu na wrażliwość polityczną te same standardy" - napisał.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy