Reklama

Reklama

Wiceszef MSZ o ambasadorze Niemiec: Decyzja należy do państwa przyjmującego

"Wniosek o udzielenie zgody na przyjęcie nowego ambasadora Niemiec w Polsce jest ciągle rozpatrywany" - powiedział w niedzielę (30 sierpnia) wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Jak podkreślił, tego rodzaju decyzja należy wyłącznie do państwa przyjmującego.

W TV Republika wiceszef MSZ był pytany o sprawę udzielenia zgody na przyjęcie przez Polskę nowego ambasadora Niemiec. Poprzedni ambasador Rolf Nikel swoją misję dyplomatyczną w Warszawie zakończył pod koniec czerwca. 

Reklama

Obecnym kandydatem władz w Berlinie jest Arndt Freytag von Loringhoven, którego ojciec - jak przypomniano na antenie, a także w innych mediach - był oficerem Wehrmachtu, a pod koniec II wojny światowej służył w bunkrze Adolfa Hitlera.

"To jest decyzja państwa niemieckiego, jakiego chce mieć kandydata i jak chce układać stosunki z danym państwem. Osoba, jego doświadczenie, jego taki background, wykształcenie, poglądy polityczne mają znaczenie w przypadku ambasadora, więc to nie jest do mnie pytanie. To strona niemiecka proponuje kandydatów, my możemy i mamy tutaj prawo do tego, żeby daną osobę zatwierdzić. Bywały też takie przypadki w historii dyplomacji, że nie było zgody na tego typu kandydatury, ale też czasami ten proces jest wydłużany" - powiedział Przydacz.

"Rozmawiamy ze stroną niemiecką"

"Na bieżąco oczywiście rozmawiamy ze stroną niemiecką, ale praktyką dyplomatyczną jest to, że nie upublicznia się informacji na temat tego, jak długo trwa taki proces" - podkreślił wiceminister. Jak dodał, powoływanie ambasadorów odbywa się w duchu zaufania do zewnętrznych partnerów i w zaciszu gabinetów.

Wiceszef MSZ przypomniał też, że poprzedni ambasador Niemiec w Polsce Rolf Nikel zakończył misję tuż przed wakacjami. 

"Mamy okres urlopowy, lipiec, sierpień - ten wniosek o udzielenie agrément (w dyplomacji jest to zgoda władz państwa na przyjęcie określonej osoby jako szefa misji dyplomatycznej obcego państwa), bo o tym rozmawiamy, jest ciągle rozpatrywany przez stronę polską. To jest absolutnie suwerenna decyzja państwa przyjmującego" - podkreślił.

"Jak długo taki wniosek jest rozpatrywany i czy on będzie finalnie pozytywnie czy negatywnie rozpatrzony - wielokrotnie miały miejsce takie sytuacje, w których dany kandydat był sprawdzany w długim procesie, była weryfikowana jego dotychczasowa działalność. Jak wszyscy wiemy, jest kandydat ze strony niemieckiej, który wymaga dodatkowych sprawdzeń, dodatkowej aktywności też ze strony polskiej" - dodał Przydacz.

"Proszę się nie doszukiwać teorii spiskowych"

Wiceszef MSZ ocenił też, że w sprawie powołania nowego ambasadora Niemiec uda się dojść do porozumienia z władzami w Berlinie. "Na pewno w naszym wspólnym interesie jest to, żeby placówka niemiecka w Warszawie była obsadzona kierownikiem" - zaznaczył.

"To jest nasza decyzja, to jest decyzja polska. W jakim czasie to się wydarzy - nie ma tutaj żadnych procedur odwołania czy przyspieszania" - dodał Przydacz. Podkreślił, że nie należy doszukiwać się w sprawie powołania niemieckiego ambasadora w Warszawie sensacji. 

"Chcemy oczywiście, żeby ambasador niemiecki objął swoją placówkę, natomiast mamy tutaj procedurę, którą musimy przeprowadzić i proszę się nie doszukiwać tutaj żadnych wielkich teorii spiskowych" - mówił wiceminister. Zaznaczył, że procedura ta trwa czasami kilkanaście tygodni.

Arndt Freytag von Loringhoven to wieloletni urzędnik i dyplomata, w latach 2014-2016 ambasador Niemiec w Republice Czeskiej. W latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiego wywiadu zagranicznego (BND), a od 2016 r. pierwszym w historii szefem wywiadu NATO. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje