Włochy: Zawalił się fragment mostu na autostradzie w Genui

We wtorek w południe w Genui na północy Włoch, podczas gwałtownej ulewy, zawalił się fragment wiaduktu na autostradzie A10. Oderwany odcinek runął z wysokości około 100 metrów. Zginęło co najmniej 26 osób, a 15 zostało rannych - poinformowały lokalne władze. Nieprzerwanie trwa akcja przeszukiwania rumowiska. Na razie nie wiadomo, czy w katastrofie ucierpieli Polacy.

Wcześniej straż pożarna informowała o 35 zabitych. Podobną liczbę ofiar śmiertelnych wskazywał szef MSW Matteo Salvini. 

Reklama

Włoska agencja ANSA pisze natomiast, że liczba ofiar może wzrosnąć do 50. Agencja Reutersa donosi z kolei, że na miejscu są "dziesiątki zabitych". 

Bilans - jak podkreślają włoskie media - jest wciąż niepełny i będzie ulegać zmianie. 

Ratownicy przeszukują rumowisko

Most w Genui zawalił się we wtorek o godzinie 11.50 w trakcie gwałtownej ulewy nad miastem. Z wysokości 100 metrów runął środkowy, długi odcinek drogi. W chwili katastrofy na moście znajdowało się około 30-35 samochodów i trzy tiry - podała włoska Obrona Cywilna. Wiele z tych pojazdów zostało doszczętnie zmiażdżonych. Na moście była m.in. ciężarówka z Czech. Jej kierowca przeżył. 

Pod mostem znajdują się budynki przemysłowe i mieszkalne. Przebiega tam też linia kolejowa. Włoskie media podają, że doszło również do wycieku gazu. 

W wyniku katastrofy ucierpieli zarówno ludzie w samochodach, które spadły wraz z odcinkiem drogi, jak i ci, na których z dużej wysokości spadły jej fragmenty. Z jednego ze zniszczonych domów wydobyto kilka osób z ciężkimi obrażeniami. 

Na miejscu pracują setki ratowników z ciężkim sprzętem i psami oraz helikoptery. Wśród ratowników są drużyny specjalizujące się w poszukiwaniu ludzi po trzęsieniach ziemi. 

Z ruin zawalonej konstrukcji cały czas wydobywane są żywe osoby. 

Według ratowników, istnieje ryzyko zawalenia się innych części mostu, które nie runęły. Z tego powodu ewakuowano 440 mieszkańców terenów pod wiaduktem - informuje ANSA. 

Zdjęcia i nagrania z katastrofy ukazują jej ogromną skalę. 

"Wodna bomba"

Do tragedii doszło w czasie gwałtownej burzy i ulewy nad Genuą, nazywanej "wodną bombą". 

Niektórzy świadkowie, cytowani przez stacje radiowe i telewizyjne, twierdzą, że w wiadukt trafił piorun. Są też relacje kierowców, którzy przejeżdżali tamtędy kilkanaście minut wcześniej i odczuli silniejsze niż zazwyczaj drżenia.

Czytaj również: Widzieli moment katastrofy. "Apokaliptyczna scena"

Z mostem "były już problemy"

Zdaniem władz, na razie jest za wcześnie na ustalenie przyczyny katastrofy, ale wielu ekspertów wyraża opinię, że mógł być nią stan wiaduktu i brak jego odpowiedniej konserwacji. 

Telewizja RAI przypomniała, że już wcześniej wiadukt był obiektem wzmożonej uwagi ze strony ekspertów, ponieważ "były z nim problemy". Stacja twierdzi, że w 2009 r. planowano rozbiórkę wiaduktu, oddanego do użytku ponad 50 lat temu i zbudowanie nowego.

"Dogłębnie ustalimy odpowiedzialność za tę olbrzymią tragedię" - oświadczył wicepremier Włoch Matteo Salvini. "Zrobię wszystko, by poznać imiona i nazwiska winnych" - dodał.

Premier Giuseppe Conte po przybyciu na miejsce katastrofy w Genui powiedział z kolei: "W obliczu takiej tragedii pytanie, co się stało, muszą zadać sobie wszyscy - wszystkie kompetentne władze i osoby sprawujące odpowiedzialność". 

Dodał, że ustalenie przyczyn wymaga czasu. "Lecz taka tragedia jest nie do pojęcia w nowoczesnym państwie" - stwierdził szef rządu.

Jeden z najważniejszych węzłów

Do katastrofy doszło w dniu szczególnie intensywnego ruchu na autostradzie w Ligurii przed środowym świętem we Włoszech. Ten odcinek to jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w regionie, do którego na obchodzone 15 sierpnia święto Ferragosto przybywają tłumy turystów z całych Włoch i zagranicy.

Ukończony w 1967 r. wiadukt liczy w sumie 1200 metrów. Wznosi się na trzech filarach ze zbrojonego betonu na wysokość 90 metrów nad rzeką Poicevera i częściowo nad budynkami peryferii Genui.

Komunikat polskiego konsulatu

Polski konsulat generalny w Mediolanie poinformował, że w związku z katastrofą jest w stałym kontakcie z włoskimi służbami i będzie ustalał, czy ucierpieli w niej Polacy.

Na razie - jak zaznaczyła polska placówka - jest za wcześnie na ustalenie, czy wśród ofiar byli obywatele Polski.

Władze Genui ogłosiły dwudniową żałobę w mieście - w środę i czwartek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje