Reklama

Reklama

Wniosek o areszt prezydenta Olsztyna

W Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku zakończyło się przesłuchanie prezydenta Olsztyna Czesława Jerzego Małkowskiego, któremu zarzucono gwałt i wykorzystanie zależności służbowej - poinformował mecenas Marek Małecki, adwokat Małkowskiego.

- W tej chwili prokuratura przygotowuje wniosek o areszt mojego klienta, sąd rejonowy w Białymstoku rozpozna go w sobotę - kilka minut po północy powiedział mec. Małecki.

Reklama

Mecenas ujawnił, że prokuratura zarzuciła prezydentowi Olsztyna gwałt oraz wykorzystanie zależności służbowej. Nie podał, ile Małkowski dostał zarzutów, nie podał też żadnych szczegółów. - To mogłoby ujawnić poszkodowane i na tym etapie sprawy nie służyłoby to mojemu klientowi - powiedział.

Małecki podkreślił, że Małkowski nie przyznał się do żadnego ze stawianych mu zarzutów i szczegółowo, bardzo precyzyjnie wyjaśniał. - Odpowiedział na każde z zadanych przez prokuraturę pytań, był precyzyjny. Dlatego przesłuchanie trwało tak długo, około 14 godzin - dodał adwokat.

Pełnomocnik Małkowskiego przyznał, że po kilku godzinach przesłuchania Małkowski trafił na badania do szpitala z powodu złego samopoczucia. "Przeżywa to co się dzieje, policjanci dali mu jedzenie, ale sytuacja jest stresowa" - dodał adwokat.

Prokuratura okręgowa w Białymstoku, na polecenie której we czwartek rano Małkowski został zatrzymany, nie ujawniła w piątek zarzutów przedstawionych prezydentowi Olsztyna. Jej rzecznik, Adam Kozub powiedział jedynie, że dotyczą one wolności seksualnej i obyczajności.

W ciągu dnia białostocka prokuratura wydała zarządzenie (na wniosek m.in. PAP i TVP), w którym zezwala mediom na ujawnienie danych osobowych i wizerunku prezydenta Olsztyna. Zgodziła się z uzasadnieniem, że ważny interes społeczny przemawia za ujawnieniem tych danych.

Prezydent Małkowski został zatrzymany w czwartek przez policję w związku z podejrzeniami molestowania urzędniczek i zgwałcenia jednej z nich. Wcześniej, gdy w mediach pojawiły się te zarzuty, Małkowski zaprzeczał.

W styczniu "Rzeczpospolita" zaczęła publikować cykl artykułów, w których zarzuciła Małkowskiemu molestowanie urzędniczek. Jedną z nich, ciężarną, miał w marcu ub. roku zgwałcić. Prokuraturę o gwałcie powiadomił ginekolog, ale ponieważ kobieta odmówiła podania personaliów sprawcy, sprawa została umorzona.

Po tych artykułach prokurator okręgowy w Olsztynie polecił podjąć sprawę na nowo, ponieważ wcześniej śledczy nie zbadali, czy gwałt nie stanowił zagrożenia dla płodu i matki.

Śledztwo przekazano do białostockiej prokuratury kilka tygodni temu ze względu na możliwość pojawienia się ewentualnych zarzutów o braku bezstronności olsztyńskich prokuratorów.

"Rzeczpospolita" informowała m.in., że urząd miasta w Olsztynie przekazał prokuraturze nieruchomość, w której mieści się obecnie Prokuratura Rejonowa dla Olsztyna Południe. Także żona jednego z prokuratorów pracuje w magistracie. Prokurator okręgowy w Olsztynie Cezary Kamiński nazwał te informacje "insynuacjami".

Następnie w mediach zostały opublikowane zdjęcie z roznegliżowanym mężczyzną w gabinecie i wulgarne rozmowy telefoniczne, w których mężczyzna namawia rozmówczynię do seksu. Według mediów, bohaterem obu jest Małkowski. Prezydent zaprzeczał i nazwał zdjęcie i nagranie fotomontażem i manipulacją.

Białostockiej prokuraturze tuż po przejęciu śledztwa zdarzyła się wpadka. Przesłała na adres urzędu miejskiego list z prośbą o dostarczenie teczek personalnych urzędniczek, a także wezwania na przesłuchanie. Drogą służbową pisma dotarły na biurko prezydenta miasta.

To wzbudziło pretensje i żądania wyjaśnień m.in. od ministra sprawiedliwości. Kontrole wykazały, że prokuratura postąpiła zgodnie z procedurami.

Następnie pokrzywdzone kobiety złożyły wnioski o ściganie i dzięki temu śledztwo ruszyło. Prokuratura nie ujawnia liczby pokrzywdzonych kobiet i odmawia podawania innych szczegółów tego postępowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy