Reklama

Reklama

Wniosek premiera o wotum zaufania. "To ucieczka do przodu"

Premier Mateusz Morawiecki złożył w środę wniosek o wotum zaufania dla rządu PiS, wyprzedzając tym samym zapowiadane na piątek głosowanie nad wnioskiem PO o wotum nieufności. O komentarz do zaskakującego ruchu premiera poprosiliśmy Andrzeja Szastoka, specjalistę ds. marketingu politycznego z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie.

- Zbliża się posiedzenie Rady Europejskiej. Muszę mieć pewność, że mój rząd ma mandat, ma poparcie większości parlamentarnej. Dlatego składam wniosek o wotum zaufania na ręce pana marszałka - mówił w Sejmie premier Morawiecki.

Reklama

Według Andrzej Szastoka wniosek premiera o wotum zaufania jest "ucieczką do przodu". - Ten wniosek nie ma znaczenia, bo wiadomo, kto w Sejmie ma większość. W związku z tym wotum zaufania zostanie przegłosowane po myśli pana premiera - mówi.

- Lepiej wygrać wotum zaufania niż wotum nieufności. Jest pewna różnica jakościowa, dlatego myślę, że to taka ucieczka do przodu - dodaje Szastok.

Przepytany przez Interię ekspert zwraca uwagę na "dziwny" moment, w którym premier zdecydował się na złożenie wniosku o wotum zaufania.

- Zastanawiające jest to, że tydzień po Jachrance (7 grudnia w Jachrance odbyło się wyjazdowe posiedzenie PiS - przyp. red.) 15 grudnia nastąpi konwencja PiS. Te fakty można łączyć - tłumaczy. 

Ekspert pytany o to, czy to próba sił w Sejmie, stwierdza, że to prawdopodobnie próba przykrycia różnych złych dla partii rządzącej wydarzeń, m.in. afery KNF i słabnącego poparcia. 

Według niedawnego sondażu CBOS, umocniła się pozycja PO, a PiS w porównaniu do poprzedniego sondażu z listopada stracił 1 pkt proc. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w grudniu, PiS uzyskałoby 41 proc. poparcia osób deklarujących udział w głosowaniu, a na PO zagłosowałoby 24 proc. - o 3 pkt proc. więcej niż w ostatnim sondażu. 

- Zatrzymania Wojciecha Kwaśniaka (byłego wiceszefa KNF - przyp. red.) i jego współpracowników, a także byłego szefa KNF, potem wypuszczenie ich i teatralne wożenie do Szczecina... Prawdopodobnie chodzi o to, żeby przykryć afery i pokazać, że "jesteśmy zwarci, silni i gotowi" - ocenia Szastok.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje