Reklama

Reklama

Wrocław: Sąd Apelacyjny nie przedłużył aresztu dla oskarżonego o zabójstwo 15-latki

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nie uwzględnił wniosku Sądu Okręgowego i nie przedłużył aresztu dla Ireneusza M., oskarżonego o gwałt i zabójstwo 15-latki w Miłoszycach w noc sylwestrową 1996 r. Za tę zbrodnię Tomasz Komenda, niesłusznie skazany, przesiedział w więzieniu 18 lat.

O decyzji Sądu Apelacyjnego poinformowała w środę (12 sierpnia) jego rzeczniczka sędzia Małgorzata Lamparska. Jak wyjaśniła, sąd w uzasadnieniu wskazał, że wniosek sądu okręgowego był lakoniczny i "nie pozwolił na uznanie, że istnieją przesłanki do przedłużenia tymczasowego aresztu".

Reklama

"Sąd Apelacyjny przede wszystkim zwrócił uwagę, że nie ma żadnych realnych dowodów, poza hipotetycznym założeniem, że oskarżony będzie starał się utrudniać postępowanie, czy też na przykład z uwagi na obawę przed wysoką karą będzie chciał zbiec" - tłumaczyła rzeczniczka.

Sąd Apelacyjny wskazał też, że "oskarżony przebywa w areszcie od ponad trzech lat, a nie można karą aresztu zastępować kary pozbawienia wolności".

"Powołując się na uregulowania prawa polskiego oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, sąd wskazał, że w sytuacji, kiedy areszt trwa długo, czyli na przykład powyżej trzech lat, to muszą zaistnieć szczególne okoliczności, które będą uzasadniały przedłużenie tymczasowego aresztowania" - mówiła.

Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie

Rzeczniczka dodała, że wobec oskarżonego orzeczony jest tymczasowy areszt na podstawie poprzedniego rozstrzygnięcia sądu apelacyjnego do 6 września. Ireneusz M. odbywa też karę pozbawienia wolności w innej sprawie, która również kończy się we wrześniu.

Sędzia Lamparska poinformowała, że na postanowienie Sądu Apelacyjnego, które zostało podjęte w jednoosobowym składzie, przysługuje zażalenie, które zostanie rozpatrzone już przez skład trzyosobowy.

Sąd na razie nie nałożył na M. żadnych środków zapobiegawczych. Jak powiedziała rzeczniczka, wniosek Sądu Okręgowego dotyczył przedłużenia tymczasowego aresztu i w tym zakresie był rozpoznawany. "Nawet jeżeli sąd podjął taką decyzję, a zaistniałaby potrzeba zastosowania tych środków, to zawsze prokuratura mogłaby wystąpić o te dodatkowe środki, zakładając, że rozstrzygniecie Sądu Apelacyjnego zostanie zaakceptowane przez skład trzyosobowy" - dodała. 

Dwóch oskarżonych

O dokonanie zbrodni w Miłoszycach, oprócz Ireneusza M., prokurator oskarżył także Norberta B. Zdaniem śledczych obaj oskarżeni wyprowadzili 15-latkę z klubu, w którym odbywała się dyskoteka sylwestrowa. Obaj mężczyźni mieli - zdaniem prokuratury - użyć wobec Małgorzaty K. przemocy skutkującej licznymi obrażeniami.

Ponadto Ireneusz M. został oskarżony o gwałt na innej kobiecie w 2007 r. w Piekarach (Dolnośląskie).

Ireneuszowi M. w sprawie zbrodni miłoszyckiej postawiono zarzuty w czerwcu 2018 r. Przebywał wtedy w więzieniu skazany za inne przestępstwo. Do dziś jest aresztowany. Norbert B. natomiast został zatrzymany pod koniec września 2018 r. W styczniu 2019 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił decyzję sądu pierwszej instancji o przedłużeniu mu aresztu.

Obaj oskarżeni nie przyznają się do zarzutów. 

Ślady DNA

W maju tego roku biegły z zakresu genetyki sądowej, który zeznawał w procesie Ireneusza M. i Norberta B. ocenił, że w próbkach biologicznych zabezpieczonych w śledztwie dotyczącym zamordowania 15-latki znajdują się DNA należące do oskarżonych.

Jak mówił wówczas biegły, w ramach badań materiału zabezpieczonego w 1997 r. przeprowadzono m.in. identyfikację substancji w kierunku nasienia, badanie identyfikujące włosy do badań DNA. Z próbek wyizolowano materiał dowodowy i dokonano szacunkowej oceny ilości DNA, a następnie jego namnożenia. Badania były prowadzone współcześnie.

W badanych próbkach znajdowały się m.in. krew oraz składniki nasienia. "W badaniach uzyskano zestaw mieszaniny DNA Ireneusza M. i Norberta B.; uzyskano też czysty profil Norberta B." - powiedział biegły. Dodał, że dowód z badań genetycznych jest "ekstremalnie mocny". 

Zbrodnia w Miłoszycach

W noc sylwestrową 31 grudnia 1996 r. piętnastolatka bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W pewnej chwili wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później znaleziono ją martwą na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Pierwotnie za zbrodnię w Miłoszycach skazano Tomasza Komendę, który spędził w więzieniu 18 lat. W maju 2018 r. Sąd Najwyższy - po wznowieniu postępowania - uniewinnił go. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje