Wypadek kolumny rządowej z premier Beatą Szydło w Oświęcimiu

W piątek około godz. 19.00 w Oświęcimiu doszło do wypadku samochodowej kolumny rządowej z premier Beatą Szydło. Premier, kierowca samochodu, którym jechała oraz oficer BOR trafili do szpitala w Oświęcimiu. Następnie Beata Szydło została przetransportowana do Warszawy. Zarzut spowodowania wypadku usłyszał kierowca seicento, który doprowadził do zderzenia z samochodem premier Beaty Szydło. Przyznał się do winy – podał rzecznik małopolskiej policji.

Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w nocy przetransportował premier do Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów. 

Okoliczności wypadku

Reklama

Kolumna rządowa jechała ulicą Powstańców Śląskich w Oświęcimiu. Samochód, który wiózł Beatę Szydło, był w kolumnie drugi. Premier jechała do domu w Brzeszczach.

Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń powiedział, że kolumna nie jechała szybko. Wszystkie samochody biorące udział w wypadku jechały w tym samym kierunku. Kierujący fiatem seicento zauważył pojazd uprzywilejowany i zjechał na pobocze. Jednak zaraz potem - nie dostrzegając pozostałych aut z kolumny - wrócił na pas ruchu.

"Kierowca, funkcjonariusz BOR chcąc uniknąć zderzenia, bądź złagodzić jego skutki, odbił w lewo, żeby zminimalizować to zderzenie z tym fiatem. Niestety na poboczu uderzył w drzewo, więc pojazd jest uszkodzony" - powiedział Gleń.

Dodał, że kierowcy, którzy uczestniczyli w wypadku, byli trzeźwi.

Komendant Główny Policji mł. insp. Dariusz Ciarka poinformował, że "ze względu na obrażenia, jakich doznali funkcjonariusze BOR w wypadku limuzyny premier Beaty Szydło zdarzenie to prawdopodobnie będzie kwalifikowane jako wypadek drogowy, a nie kolizja".

Jednocześnie zaznaczył, że mamy do czynienia ze zdarzeniem, które ma charakter nieumyślny. "To jest wypadek komunikacyjny. Wypadek drogowy, do których dochodzi codziennie na polskich drogach do kilkudziesięciu" - podkreślił, dodając, że z tego powodu "nie można tego porównywać z jakimkolwiek innym zdarzeniem".

Zarzuty dla kierowcy, który doprowadził do zderzenia z kolumną premier

Zarzut spowodowania wypadku usłyszał kierowca seicento, który doprowadził w piątek wieczorem do zderzenia z samochodem, w którym jechała premier Beaty Szydło. Mężczyzna przyznał się do winy - podał w sobotę rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

"21-letni mężczyzna został jeszcze wczoraj przesłuchany. Usłyszał zarzut uszkodzenia ciała w związku ze spowodowaniem wypadku drogowego. Spowodowanie takiego wykroczenia zagrożone jest karą do 3 lat więzienia" - powiedział rzecznik.

21-latek został zwolniony do domu. Gleń powiedział, że sprawę przejęła już Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Rzecznik dodał, ze przesłuchano także kierowcę premier Szydło, który zeznał, że kolumna rządowa jechała zarówno na sygnałach świetlnych, jak i na dźwiękowym. 

Stanowisko BOR

Doświadczony funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu kierował rządową limuzyną, którą jechała premier Beata Szydło - wyjaśnił pełniący obowiązki szefa BOR płk Tomasz Kędzierski podczas pilnej narady z szefem MSWiA Mariuszem Błaszczakiem, zwołanej po wypadku w Oświęcimiu.

Według Kędzierskiego funkcjonariusz jest w służbie od 2002 roku i był kierowcą w grupach ochronnych byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Od początku rządu PiS jest kierowcą premier Beaty Szydło. Posiada prawo jazdy kategorii B,C,D a także uprawnienia do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi.

Pełniący obowiązki szefa BOR poinformował, że kolumna trzech pojazdów Biura Ochrony Rządu była prawidłowo oznakowana i poruszała się z prędkością około 50 km/h. Zapewnił, że kierowcy samochodów zachowali się prawidłowo. Uniknęli zderzenia z seicento - w przeciwnym razie mogło dojść od zmiażdżenia fiata. 

Samochód, którym podróżowała premier Szydło, to pancerne audi A8 z 2016 roku.

Ranny funkcjonariusz BOR, premier poszkodowana

Zaraz po wypadku premier Szydło, a także kierowca samochodu, którym jechała, i oficer BOR, trafili do szpitala w Oświęcimiu.

Z przekazywanych przez lekarzy i rzecznika rządu informacji wynika, że premier nic poważnego się nie stało, jest potłuczona. "To były głównie stłuczenia i otarcia z uwagi na to, że premier była zapięta w pasy i to stąd wynikało" - przekazał rzecznik rządu Rafał Bochenek.

W oświęcimskim szpitalu premier przeszła badanie tomografem komputerowym. Po wykonaniu badań w Oświęcimiu, podjęto decyzję o przetransportowaniu jej do Warszawy.

"Decyzja o przewiezieniu premier Beaty Szydło do szpitala w Warszawie została podjęta w porozumieniu z szefową rządu. Zadecydowały o tym względy medyczne i logistyczne" - powiedział wicedyrektor szpitala w Oświęcimiu Andrzej Jakubowski.

"Stan pani premier był stabilny. Nie ma żadnego bezpośredniego zagrożenia. Jest z nią pełny kontakt" - dodał. Wicedyrektor powiedział, że po wypadku premier czuła dolegliwości bólowe, ale "istotnych skarg nie zgłaszała".

Rzecznik rządu Rafał Bochenek powiedział, że na razie nie ma informacji, ile czasu szefowa rządu spędzi na leczeniu. Według lekarzy może to być kilka dni.

Ciężej ranny oficer BOR z limuzyny premier Beaty Szydło, w nocy został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Warszawie.

Drugi z poszkodowanych pozostanie przynajmniej dobę na obserwacji w szpitalu w Oświęcimiu, dokąd trafił zaraz po wypadku.

Jak podało MSWiA, ciężej ranny oficer ma złamaną nogę. 

Prokuratura i ABW zajmą się wypadkiem

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik poinformowała, że prokuratura zbada okoliczności wypadku limuzyny z premier. Jak powiedziała, na miejscu zdarzenia pojawił się  prokurator z Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu oraz zastępca Prokuratora Okręgowego w Krakowie.

Bialik dodała, że prokuratorzy prowadzą pierwsze czynności, a w późniejszym terminie zapadnie decyzja co do ewentualnego wszczęcia śledztwa w całej sprawie i jego podstawy prawnej.

Okoliczności wypadku bada też Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "W związku z zaistniałą sytuacją i wypadkiem natychmiast swoje działania rozpoczęła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która na miejsce wypadku skierowała swoich ludzi" - poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Kaczyński: Jesteśmy z tobą, Beato!

Do wypadku odniósł się też prezes PiS Jarosław Kaczyński, który wziął wieczorem udział w manifestacji przed Pałacem Prezydenckim w miesięcznicę katastrofy smoleńskiej.

"Muszę zacząć dzisiaj od smutnej informacji, doszło do wypadku samochodowego, w którym poważnie została poszkodowana pani premier i funkcjonariusze BOR" - powiedział Kaczyński.

"Jesteśmy w tej chwili razem z panią premier, razem z tymi, którzy zostali poszkodowani. Jesteśmy z tobą, Beato i jesteśmy przekonani, że po krótkim pobycie w szpitalu będziesz znowu z nami, będziesz na czele rządu" - powiedział szef PiS.

Do wypadku rządowej kolumny z premier Beatą Szydło odniósł się także Antoni Macierewicz.

"Jestem myślami z Beatą Szydło i jej bliskimi. Głęboko wierzę, że wszystko będzie dobrze!" - napisał na Twitterze szef MON.

Policja szuka świadków

Małopolska policja szuka świadków wypadku z udziałem rządowej kolumny, którą jechała premier Beata Szydło. Młodszy inspektor Sebastian Gleń poinformował, że w miejscu zdarzenia nie było monitoringu miejskiego.

Policja prosi o zgłaszanie się kierowców, którzy jechali przed lub za kolumną. Jest otwarta na wszelki nowy materiał, który może być dowodem w tej sprawie. Także na zapis wideo z kamer rejestrujących jazdę zamontowanych w samochodach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje