Reklama

Reklama

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Powrót pasażerów zależny od opinii miejscowych lekarzy

Na razie nie ma decyzji w sprawie terminu powrotu do kraju pasażerów autokaru, który w niedzielę (9 sierpnia) rano uległ tam wypadkowi. Zależy ona przede wszystkim od decyzji lekarzy opiekujących się poszkodowanymi - przekazał organizator wyjazdu, właściciel biura podróży z Bielska-Białej.

W niedzielę ok. godz. 6 rano w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza na południu Węgier doszło do wypadku autokaru, wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju. Jechało nim 46 osób, wśród nich dwóch kierowców. Jeden z pasażerów zginął na miejscu, trzy osoby doznały poważniejszych obrażeń.

Reklama

Jeszcze w niedzielę po południu na miejsce dotarł inny autokar, mający zabrać do Polski pasażerów, którzy nie doznali poważniejszych ran. Do poniedziałkowego poranka nie zapadła jednak decyzja o jego powrocie.

"Nie wiemy, jak lekarze wypuszczą i o której wypuszczą (pasażerów). (Pasażerowie) mogą być z powrotem jutro rano - nie wiem, naprawdę trudno mi powiedzieć" - przekazał dyrektor i właściciel bielskiego biura podróży Marco, które było organizatorem wyjazdu, Marek Sanetra.

Zapewnił, że osoby, które po wypadku nie zostały w szpitalach, noc spędziły w hotelu, dostały też wyżywienie. "Cały czas jest opieka, ja koordynuję wszystkim, wszystko mają zapewnione. Bezpieczeństwo ludzi jest dla mnie najważniejsze" - zaznaczył Sanetra.  

Większość pasażerów przebywa w szpitalach

Większość pasażerów autokaru, który w niedzielę rano uległ wypadkowi na Węgrzech, nadal przebywa w szpitalach. Przechodzą badania - przekazały w poniedziałek przed południem służby wojewody śląskiego. Ci, którzy decyzją lekarzy mogą opuścić szpitale, są przewożeni do hotelu, przy którym czekają autokary organizatora wyjazdu. Na razie nie wiadomo, czy będą one mogły ruszyć do kraju jeszcze w poniedziałek.

W niedzielę ok. godz. 6 rano w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza na południu Węgier doszło do wypadku autokaru, wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju. Jechało nim 46 osób, wśród nich dwóch kierowców. Jeden z pasażerów zginął na miejscu, trzy osoby doznały poważniejszych obrażeń.

Potwierdziła to następnie rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska. "Większość pasażerów nadal jest na miejscu zabezpieczana w szpitalach, w których przechodzą badania. Ci, którzy decyzją lekarzy mogą opuścić szpital, przewożeni są systematycznie do hotelu" - uściśliła Kucharzewska.

"Tam oczekują też w gotowości autokary organizatora wyjazdu, którymi pasażerowie, mamy nadzieję, będą mogli wrócić jeszcze dziś do Polski" - dodała rzeczniczka wojewody śląskiego. 

Jeden pasażer zginął, troje w stanie ciężkim

Po wypadku Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało, że wskutek wypadku jeden z pasażerów zginął, a 24 osoby znalazły się w szpitalu, wśród nich trzy w stanie ciężkim.

W niedzielę wieczorem telewizja węgierska informowała, że na miejscu zmarł 35-letni mężczyzna, który wypadł przez okno i został przygnieciony przez autokar. Jeszcze zanim na miejsce przybyły służby ratownicze, wielu pasażerów samodzielnie wydostało się z pojazdu

Na miejsce skierowano dwa śmigłowce i 14 karetek, a poszkodowanych przewieziono do czterech szpitali: w Kesckemecie, Segedynie, Kiskunhalas i Szentes. Poważniejsze obrażenia odniosły trzy osoby, w tym chłopiec w wieku około pięciu lat. Pozostałe 42 osoby też przewożono do szpitali na badania i obserwację.

Według informacji służb wojewody śląskiego większość z grupy, która podróżowała autokarem, to mieszkańcy woj. śląskiego, m.in. Bielska-Białej, Tychów i Żywca, a także m.in. kilka osób z Lublina. 

Poszkodowani zostali objęci opieką

Według niedzielnych informacji MSZ poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych: na miejsce zdarzenia udał się Konsul RP w Budapeszcie, był tam też konsul honorowy, który w szpitalu pomagał lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi.

Do wypadku doszło na autostradzie M5 koło miasta Kiskunfélegyháza, która jest jedną z głównych magistrali komunikacyjnych kraju. Liczące ponad 30 tys. mieszkańców Kiskunfalegyhaza to miasto w komitacie Bacs-Kiskun, w środkowej części Międzyrzecza Dunaju i Cisy.

Polski autokar z tyską rejestracją z nieustalonych na razie przyczyn zjechał do przyautostradowego rowu. Początkowo podawano, że wypadek miał miejsce ok. godz. 2.30; potem węgierska policja zweryfikowała, że nastąpił ok. godz 6. Według węgierskiej policji moment wypadku miała nagrać kamera samochodu jadącego za autokarem. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje