Zawistowicz w RMF: Chcemy zapobiec najbardziej restrykcyjnej formie protestu, jaką jest strajk

"Dzisiaj mija 12. dzień naszej akcji protestacyjnej, jak do tej pory nie przybył do nas żaden przedstawiciel rządu czy MEN, od poniedziałku protest będzie miał charakter protestu głodowego" - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Jolanta Zawistowicz, rzeczniczka sekcji oświaty małopolskiej Solidarności. "Nasza akcja polega na tym, aby zapobiec najbardziej restrykcyjnej formie protestu jaką jest strajk. Staramy się załatwić sprawy dorosłych bez udziału dzieci" - podkreśla gość Marcina Zaborskiego.

Marcin Zaborski, RMF FM: Od prawie dwóch tygodni trwa okupacja kuratorium. Pytanie co dalej? Będzie głodówka

Reklama

Jolanta Zawistowicz, protestująca nauczycielka i rzeczniczka sekcji oświaty małopolskiej Solidarności: Dzisiaj mija 12 dzień naszego pobytu w kuratorium, naszej akcji protestacyjnej. Jak do tej pory nie napłynęła do nasz żadna informacja, nie przybył żaden przedstawiciel rządu czy też ministerstwa edukacja, w związku z powyższym, Rada Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania w dniu wczorajszą podjęła taką decyzję, że zaostrzamy tenże protest i od poniedziałku protest będzie miał charakter protestu głodowego.

I ile osób do tej pory zdecydowało się na głodówkę?

- To znaczy, my mamy przygotowaną listę osób, które w ogóle biorą udział w okupacji i te osoby się cyklicznie zmieniają, ponieważ przyjeżdżają z różnych stron Polski. To jest jedna kwestia, a druga kwestia to jest też lista osób, które są przygotowane na protest głodowy...

I ile jest tych osób?

- Kilka osób w poniedziałek rozpocznie ten protest głodowy...

Od rana?

- Od rana, tak.

Nie czekacie na to, co się wydarzy w ciągu dnia, kiedy będą rozmowy w Warszawie?

- Nie, te osoby są już powiadomione i spędzą już noc w siedzibie kuratorium, by od rana, od godzin porannych, przystąpić do protestu głodowego.

Już ponad tydzień temu zapowiadaliście, że wasza akcja stanie się akcją ogólnopolską, tzn. że będziecie okupować inne budynki w różnych miastach w Polsce, ale jakoś nie widzę żeby tak się stało. Wasza akcja nieszczególnie rozlała się po kraju, czyli mało solidarności w Solidarności.

- Nie wiem skąd ta interpretacja, że określenie dotyczące tego, że akcja jest akcją ogólnopolską niesie ze sobą okupację innych budynków. To że akcja z akcji Regionalnej Sekcji Małopolskiej Oświaty stała się akcją ogólnopolską, wynika z tego, że władze Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania przejęły tak jakby patronat nad tą akcją, przyłączyły się do niej, przyjechał do nas przewodniczący Ryszard Proksa, również brał udział w tejże okupacji. Przyjeżdżają do nas związkowcy z różnych stron kraju, z różnych Sekcji Regionalnych nauczyciele, stąd określenie, że akcja przyjęła charakter ogólnopolski. W żadnym komunikacie nie było informacji o tym, że akcja będzie polegać na okupowaniu innych kuratoriów na terenie kraju.

Dlaczego związkowcy z Solidarności nie chcą strajkować w czasie egzaminów szkolnych?

- Ja doprecyzuję: nasza akcja polega na tym, aby zapobiec najbardziej restrykcyjnej formie protestu, jaką jest strajk. My staramy się załatwić sprawy dotyczące dorosłych - bo kwestie, które podnosimy w swoich postulatach to są kwestie warunków pracy i płacy nauczyciela - załatwić miedzy dorosłymi, bez udziału dzieci.

Zaapeluje pani do nauczycieli z ZNP - innego związku zawodowego - żeby w czasie egzaminów szkolnych nie strajkowali?

- Nie proszę pana, ja nie będę takich apeli wygłaszać, ja to zostawiam drugiej stronie, która nieustannie odnosi się do naszych działań. Myślę, że celowe jest, żeby każdy zajął się swoją pracą, swoją strategią po to, żeby ona doprowadziła do celu, do takiego finału, który zadowoli i stronę nauczycieli, i nie wiem, stronę rządową. Powiedzmy mi na tym mniej zależy.

Ale żebyśmy mieli jasność. Czy członkowie Solidarności włączą się do strajku, który przygotowuje ZNP?

- Związek zawodowy Solidarność wszedł w spór zbiorowy z pracodawcami. Podobnie jak ZNP. Zrobił to w późniejszym terminie, więc u nas proces sporu zbiorowego trwa. Jeśli nasza akcja nie przyniesie rozstrzygnięcia korzystnego dla nas, to ta procedura też nieuchronnie doprowadzi do takiej formy, jaką jest strajk. To jest jedna sprawa. My tutaj w Krakowie podjęliśmy inicjatywę taką, żeby odbyło się to bez udziału dzieci. Zobaczymy, czy nam się to uda.

Jest pani pewna, że żaden członek Solidarności nie dołączy do strajku ZNP?

- Ależ oczywiście, że nie mogę takiego stwierdzenia tutaj wygłosić. Dlatego że Związek Zawodowy Solidarność ma w swojej nazwie niezależność, samorządność. Każdy członek związku podejmuje decyzje samodzielnie i niezależnie. Jeśli ma taką wolę i w referendum wyrazi swoją decyzję przystąpienia do strajku organizowanego przez ZNP, to to zrobi. Natomiast to nie oznacza, że związek zawodowy Solidarność przystępuje do akcji prowadzonej przez ZNP.

ZNP domaga się 1000 złotych podwyżki dla nauczycieli i pracowników oświaty. Dlaczego wy, jako Solidarność, nie walczycie o takie pieniądze?

- Staramy się występować z takimi postulatami, które są wyważone i dają szanse na realizację. W naszym odczuciu można uzyskać kwotę podwyżki w dwóch etapach. Pierwszy etap w roku 2019, drugi od roku 2020.

Tu mówicie dwa razy 15 procent. Pytanie o jakich pieniądzach rozmawiamy? ZNP chce 1000 złotych, a wy przeliczając na pieniądze te 15 procent?

- U nas są zespoły eksperckie, które się tymi wyliczeniami zajmują. Ja jestem...

Pani nie wiem, o jakie pieniądze walczycie?

- Nie, nie, przepraszam. Ja nie chce się posługiwać precyzyjnie, dokładnie kwotami, natomiast to są kwoty w okolicach 500 złotych liczone, te kwoty dotyczące 15 procent. System wynagradzania nauczycieli jest tak skomplikowany i złożony, że chciałabym uniknąć sytuacji, w której będzie mnie tu pan przepytywać, od jakiej podstawy, od jakiego wymiaru.

Nie, chciałbym wiedzieć jaka jest różnica między ZNP, a Solidarnością.

- Zostało to w ten sposób przeliczone, że przeciętnie ta podwyżka byłaby sumarycznie, w tym i w kolejnym roku, zbliżona do kwoty tysiąca złotych.

Jeśli nie potraficie się porozumieć z ZNP, innym związkiem zawodowym, nie jesteście po prostu słabsi w rozmowach z rządem? To znaczy i Solidarność, i ZNP mają mniejszą siłę, niż moglibyście mieć razem.

- Związek ma strukturę dość złożoną. My tutaj w Małopolsce realizujemy uchwały, które są podejmowane przez Sekcję Krajową Oświaty i Wychowania. Ta również musi realizować postanowienie takiego ciała jakim jest Komisja Krajowa i też dlatego...

Jesteście silniejsi, idąc osobno?

- Ciężko mi jest powiedzieć czy jesteśmy silniejsi, czy słabsi. Myślę, że czas pokaże, które z tych działań będzie efektywne. Ja na to dzisiaj nie umiem odpowiedzieć, tak jak większość z nas, od dwunastu już dni okupujących kuratorium. Jakbym nie wierzyła w powodzenie tej akcji, to bym do niej nie przystępowała. Wydaje nam się, że to jest gotowy scenariusz do rozwiązania. Przykro, że nie chce nikt ze strony rządowej podjąć.

Słyszy pani, na poniedziałek rząd zaprasza na rozmowy w Warszawie.

- I w tych rozmowach przedstawiciele Solidarności wezmą udział. Centrum Dialogu Społecznego to nie pierwsze spotkanie. Natomiast dotychczasowe nie przynosiły rozstrzygnięcia, bo pani minister traktuje to w taki sposób, przygotowuje swoje wystąpienia, niekoniecznie wsłuchując się w opinie strony społecznej i to nie tylko w opinię związku zawodowego Solidarność, tylko wszystkich partnerów społecznych tego nazwijmy to dialogu.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy