Reklama

Reklama

Ziobro o wyroku ws. zabójstwa z Ząbkowic: Pobłażliwe traktowanie zabójców krzywdzi rodziny ofiar

Pobłażliwe traktowanie brutalnych zabójców jest niedobrą praktyką krzywdzącą zwłaszcza pogrążone w bólu rodziny pokrzywdzonych - powiedział szef MS Zbigniew Ziobro po oddaleniu przez SN złożonej przez niego kasacji ws. zabójstwa w Ząbkowicach Śląskich.

Sąd Najwyższy orzekł w środę, że kara 25 lat więzienia dla Kamila M., który zabił swoją 18-letnią dziewczynę zadając jej 118 ciosów nożem jest ostateczna. SN utrzymał tym samym wyrok sądu apelacyjnego i oddalił kasację ministra sprawiedliwości, według którego czyn ten zasługuje na dożywocie.

Reklama

W oświadczeniu przesłanym przez biuro prasowe resortu sprawiedliwości poinformowano, że minister Ziobro ze smutkiem przyjął oddalenie przez SN kasacji w sprawie dożywocia dla Kamila M. "Pobłażliwe traktowanie brutalnych zabójców, usprawiedliwianie ich okrucieństwa jest niedobrą praktyką krzywdzącą ludzi, zwłaszcza pogrążone w bólu rodziny pokrzywdzonych" - oświadczył szef MS.

Zwrócił przy tym uwagę, że jako minister sprawiedliwości od lat walczy o podmiotowe traktowanie ofiar przestępstw i ich rodzin. Minister podkreślił też, że Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt nowelizacji kodeksu karnego zaostrzający kary za brutalne zbrodnie, w tym karę bezwzględnego dożywocia. "Został on uchwalony przez parlament. Trybunał Konstytucyjny przed jego podpisaniem przez prezydenta miał zbadać tryb uchwalenia ustawy w Sejmie, póki co jeszcze to nie nastąpiło. Jeśli będą obowiązywały przepisy zmienionego Kodeksu karnego, to kary orzekane za tak brutalne zbrodnie będą na pewno surowsze" - zapewnił Ziobro.

Sąd o okolicznościach łagodzących

Sąd Najwyższy, uzasadniając w środę oddalenie kasacji ministra sprawiedliwości ocenił, że kara 25 lat więzienia wobec Kamila M. nie jest karą niewspółmiernie łagodną. Sąd podkreślił przy tym, że samodzielne zgłoszenie się skazanego do organów ścigania po popełnieniu zbrodni i przyznanie się do winy powinno zostać uwzględnione jako okoliczności przemawiające na korzyść skazanego.

Według SN, ocena sądu apelacyjnego nie doprowadziła do rażącej niewspółmierności kary. Jak podkreślił sąd, element wychowawczy kary musi być w tym przypadku uwzględniony. Zdaniem SN w tym przypadku nie występuje okoliczność demoralizacji skazanego. "Nie można powiedzieć żeby kara orzeczona przez sąd odwoławczy była karą niewspółmiernie łagodną" - zaznaczył sąd.

Do zbrodni doszło w styczniu 2017 r w Ząbkowicach Śląskich na Dolnym Śląsku. Obecnie 22-letni Kamil M. zamordował ze szczególnym okrucieństwem swoją byłą dziewczynę, która wówczas miała 18 lat. Mężczyzna zadał jej 118 ciosów nożem.

W pierwszej instancji - dożywocie

W pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał Kamila M. na dożywocie i orzekł, że o warunkowe zwolnienie będzie on mógł ubiegać się po odbyciu 40 lat więzienia. Wyrok ten złagodził w styczniu ub.r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Wymierzył on mężczyźnie karę 25 lat więzienia, przy czym zastrzegł, że będzie on mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach odbywania kary.

Minister Sprawiedliwości - Prokurator Generalny wniósł kasację od wyroku sądu apelacyjnego. Jego zdaniem kara 25 lat więzienia jest rażąco, niewspółmiernie łagodna i w konsekwencji popełniona zbrodnia zasługuje na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Minister wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez wrocławski sąd.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne