Reklama

Reklama

Ziobro podsłuchiwał dziennikarzy, którzy go irytowali

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie komentuje informacji mediów co do słów b. szefa MSWiA, wcześniej prokuratora krajowego, Janusza Kaczmarka. Powiedziała o tym w sobotę PAP Katarzyna Łyżwa z biura prasowego ABW.

"Gazeta Wyborcza" podała w sobotę, że co najmniej ośmiu dziennikarzy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy inwigilowały ABW lub CBŚ. Według "GW", gromadziły one billingi rozmów i podsłuchiwały telefony.

Reklama

"GW" twierdzi, że o tym, iż podsłuchiwanie dziennikarzy aprobował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro Kaczmarek mówił w środę i w piątek sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Zdaniem "GW", Kaczmarek podał nazwiska Macieja Dudy z "Rzeczpospolitej" i Wojciecha Czuchnowskiego z "GW". Z informacji "GW" wynika, że Kaczmarek wymieniał więcej nazwisk dziennikarzy, ale "robił to niechętnie, bo te osoby były inwigilowane jeszcze w czasach, gdy Kaczmarek był zastępcą Ziobro i sam musiał brać w tych praktykach udział".

Zdaniem "GW", nieformalna lista dziennikarzy, których rozmowami interesowało się kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, od kilku dni krąży po Sejmie. Oprócz Czuchnowskiego i Dudy są na niej: Marek Balawajder (RMF), Bertold Kittel (do lipca "Rzeczpospolita"), Sylwester Latkowski (niezależny filmowiec, wcześniej w TVP), Roman Osica (RMF), Piotr Pytlakowski ("Polityka") i Igor Ryciak ("Newsweek"). Według "GW", łączy ich to, że wszyscy publikowali irytujące Ziobrę materiały.

PAP nie udało się uzyskać komentarza ministerstwa sprawiedliwości do tych doniesień "GW".

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy