Reklama

Reklama

Zwiększa się liczba protestujących w "Budryku"

Kolejna grupa górników dołączyła w piątek wieczorem do podziemnego protestu, prowadzonego na poziomie 700 m w kopalni "Budryk" w Ornontowicach (Śląskie).

Według związkowców tę formę protestu prowadzi obecnie blisko 300 osób, rzecznik kopalni mówi o ok. 200 osobach przebywających w rejonie protestu, z których część prowadzi prace przy zabezpieczeniu zakładu.

Reklama

Według Wiesława Wójtowicza ze Związku Zawodowego "Kadra", do ponad 100 protestujących pod ziemią dołączyło ponad 180 kolejnych. - Wszyscy są bardzo zdeterminowani, zdecydowana większość załogi popiera nasz protest. Przed kopalnią wieczorem gromadziły się rodziny - powiedział.

Rzecznik kopalni Mirosław Kwiatkowski przyznaje, że kierownictwu kopalni trudno, podczas trwającego protestu, zebrać w pełni wiarygodne dane, ale na dole ma przebywać ok. 200 osób. - Część z nich prowadzi prace konserwatorskie i zabezpieczające - powiedział.

Dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach Jerzy Kolasa poinformował w piątek, że w kopalni nie ma zagrożeń pożarowych ani gazowych. Przedstawiciele urzędu stale monitorują sytuację w kopalni. - Nie ma zagrożenia dla kopalni ani załogi -powiedział.

Wieczorem Wójtowicz poinformował jednak o potencjalnie groźnym incydencie - w szybie z windą pękła rura chwilę po zwiezieniu górników na dół. Wracająca na górę pusta klatka została poprzebijana jej fragmentami. Wyjazd szybem był przez 1,5 godziny niemożliwy.

W piątek rano przedstawiciele komitetu strajkowego podali, że protestujący przerwali strajk okupacyjny, prowadzony od 17 grudnia na powierzchni i zjechali na dół, aby prowadzić tam prace konserwacyjno-przygotowawcze. Lider związku "Kadra" Grzegorz Bednarski tłumaczył to odpowiedzialnością za kopalnię.

Jednak, według rzecznika kopalni Mirosława Kwiatkowskiego, intencje protestujących były inne - chodziło o to, aby większa grupa strajkujących mogła zjechać na dół i przyłączyć się do prowadzonego 700 m pod ziemią przez 12 osób podziemnego protestu.

- Rano cała pierwsza zmiana, czyli ponad 400 osób, zadeklarowała chęć podjęcia pracy i wpisała się na listy osób chcących pracować. Nie mogąc utrudniać załodze podjęcia pracy, pracodawca zgodził się na zjazd całej pierwszej zmiany na dół -powiedział rzecznik.

Jednak większa część górników została skierowana nie na poziom 700 m, gdzie trwał podziemny protest, ale na poziom 1050 metrów. Gdy załoga zjechała na dół, okazało się, że rzeczywiście intencją części osób było podjęcie protestu.

Wójtowicz twierdzi, że górnicy przystąpili do strajku zdenerwowani tym, że musieli iść wyrobiskami wiele kilometrów, aby dotrzeć na poziom 700 m pod ziemią.

Strajkujący deklarują, że nie wyjadą z dołu do momentu zawarcia satysfakcjonującego ich porozumienia płacowego. Liderzy protestu deklarują chęć przystąpienia do rozmów; przedstawiciele pracodawców odpowiadają, że dowiadują się o tym jedynie z mediów.

Zarząd powtarza, że sytuacja ekonomiczna nie pozwala na złożenie strajkującej załodze propozycji finansowych innych niż te, które już zostały złożone. Prezes kopalni podkreślił, że aktualne są propozycje wzrostu płac podawane wcześniej w czasie negocjacji.

Protest w "Budryku", uważany przez pracodawcę za nielegalny, prowadzą 4 z 9 działających tam związków: "Sierpień 80", "Kadra", "Jedność Pracowników Budryka" i Związek Zawodowy Ratowników Górniczych. Nie zgadzają się na wynegocjowane we wrześniu, a dwukrotnie odrzucone w referendum przez załogę, warunki płacowe przyłączenia kopalni do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Pozostałe związki akceptują porozumienie.

Protestujący chcą szybkiego wyrównania płac do średniej w kopalniach JSW lub jednorazowego świadczenia, które wyrówna dysproporcje. Oczekują podwyżki stawek płac o 12 zł dziennie, wobec 5 zł, które proponuje zarząd kopalni. Wraz z innymi świadczeniami chodzi średnio o ok. 600 zł miesięcznie do pensji każdego górnika.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: akcja protestacyjna | reprezentacja Polski | pod ziemią

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje